Ropa po 100 USD uderza w plany Trumpa. Wybory w USA mogą wymusić koniec wojny z Iranem

Stanisław BorawskiStanisław Borawski
opublikowano: 2026-03-12 16:02

Rekordowy zrzut rezerw strategicznych państw G7 tylko na chwilę uspokoił rynki. Cena ropy znów oscyluje wokół 100 USD za baryłkę, a dla Donalda Trumpa to walka z czasem – rosnące ceny paliw i widmo inflacji mogą odebrać republikanom zwycięstwo w nadchodzących wyborach połówkowych.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- co spowodowało gwałtowne wahania cen ropy na rynkach światowych w ostatnich dniach

- dlaczego uwolnienie strategicznych rezerw ropy przez G7 nie uspokoiło rynków na dłużej

- czy cena ropy może przekroczyć historyczny szczyt z 2008 roku

- jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na polską giełdę, złotego i perspektywy inflacyjne w kraju

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Huśtawka cen ropy trzyma rynki w napięciu. W nocy z niedzieli na poniedziałek cena ropy brent dobiła do 120 USD za baryłkę, przywołując obawy o powtórkę szoku naftowego z 2022 r. Zwyżka długo nie potrwała – tego samego dnia cena spadła nawet o 30 proc. po tym, jak ministrowie finansów krajów G7 ogłosili zamiar uruchomienia jednej trzeciej zapasów ropy z rezerw strategicznych. Decyzja została przyklepana w środę, ale tylko na chwilę uspokoiła nastroje.

W nocy ze środy na czwartek cena znów zaczęła oscylować wokół 100 USD po tym, jak Iran przeprowadził jeden z największych od wybuchu wojny ataków rakietowych i dronowych na cele w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Kuwejcie. Zaatakowany został szósty w ciągu dwóch dni statek handlowy w Cieśninie Ormuz lub Zatoce Perskiej. Jeśli dostawy surowca przez Cieśninę Ormuz pozostaną niskie do końca marca, to kurs ropy może przekroczyć szczyt z 2008 r. (147,5 USD), ostrzegają analitycy Goldmana Sachsa.

- Wypuszczenie rezerw strategicznych państw G7 jest największe w historii, ale reakcja na cenach ropy brent i WTI mnie nie dziwi. Rynek wie, że to nie rozwiązuje konfliktu, tylko kupuje Donaldowi Trumpowi czas. Jeżeli ropa utrzyma się przez najbliższe tygodnie w okolicach 90-100 USD za baryłkę, to będzie problem – mówi Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ.

Co może wpłynąć na szybkie zakończenie konfliktu? Presja ze strony amerykańskich wyborców, którzy w listopadzie zadecydują o m.in. składzie Izby Reprezentantów i jednej trzeciej Senatu w ramach tzw. wyborów połówkowych (ang. midterm). Szanse demokratów na całkowite przejęcie kontroli nad senatem i izbą są oceniane na 45 proc. w serwisie predykcyjnym Polymarket.

- Zbliżające się wybory połówkowe są kluczowe dla Donalda Trumpa. W sondażach prowadzi Partia Demokratyczna, dlatego prezydent jest zmuszony do liczenia się z opinią publiczną. Zdecydowana większość społeczeństwa amerykańskiego jest przeciwko tej inwazji. Nawet wśród republikanów pojawiły się wątpliwości, wszyscy są wrażliwi na skok ceny ropy. Co więcej, część osób ze środowiska MAGA uważa, że inwazja jest sprzeczna z założeniem America first i obietnicami Donalda Trumpa o nieangażowaniu się w konflikt na Bliskim Wschodzie. Dlatego im bardziej konflikt się przeciągnie, a cena ropy wzrośnie, tym mocniej popularność tej decyzji będzie spadała – zaznacza Rafał Grzeszyk, zarządzający Uniqa TFI.

Uczula, że rynki finansowe będą również wywierać presję na prezydenta USA.

- Donald Trump zwraca uwagę na reakcję rynków. Pierwsza salwa celna z 2 kwietnia zeszłego roku wywołała mocny spadek indeksu S&P 500. W reakcji prezydent zaczął wycofywać się z większości decyzji – podkreśla Rafał Grzeszyk.

Zaostrzenie się konfliktu na Bliskim Wschodzie i zbliżenie ropy do poziomu 100 USD za baryłkę pociągnęło w dół główne indeksy GPW podczas czwartkowej sesji. Na dwie godziny przed zamknięciem szeroki WIG tracił 0,96 proc., a WIG20 – 1 proc. Zdaniem Konrada Ryczki nie można tego jednak nazwać wyprzedażą paniczną.

- Mimo osłabienia złotego i wzrostu rentowności obligacji nasza giełda jest na razie odporna na szoki związane z wojną w Iranie. To samo można powiedzieć o giełdzie niemieckiej czy amerykańskiej, których indeksy utrzymują się w trendzie bocznym – mówi analityk DM BOŚ.

Od początku wojny złoty osłabł o 0,44 proc. względem amerykańskiego dolara i o 0,27 proc. względem euro. Tymczasem inwestorzy na rynku długu przestraszyli się powrotu inflacji w związku z ryzykiem długotrwałej zwyżki ceny ropy - od końca lutego rentowności obligacji długoterminowych wzrosły o 69 pkt bazowych.

Konrad Ryczko nie wyklucza przejściowego odbicia inflacji, aczkolwiek nie spodziewa się podwyższenia stóp procentowych przez RPP.

- Z drugiej strony rynek zaczął już wyceniać podwyżkę stóp przez EBC. Jeśli konflikt wydłuży się do kilku miesięcy i presja inflacyjna ze strony ropy zacznie wzrastać, to presja na RPP wzrośnie – tłumaczy Konrad Ryczko.

Możesz zainteresować się również: