Rosja traci żołnierzy szybciej, niż ich uzupełnia. Rośnie udział cudzoziemców

ON, Bloomberg
opublikowano: 2026-02-16 13:26

Rosja coraz mocniej opiera swoje działania wojenne w Ukrainie na zagranicznych najemnikach i ochotnikach, ponieważ straty ponoszone na froncie przewyższają tempo uzupełniania stanów osobowych — powiedział brytyjski minister obrony John Healey. Jego zdaniem skala ubytków kadrowych zmusza Moskwę do sięgania po rekrutów z innych państw – podaje agencja Bloomberg.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jak relacjonował John Healey w rozmowie z agencją Bloomberg podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow przekazał europejskim partnerom, że w ostatnich dwóch miesiącach siły ukraińskie zadawały Rosji większe straty, niż Kreml był w stanie uzupełnić nowym naborem. W efekcie rosyjska armia ma coraz szerzej korzystać z tysięcy cudzoziemców — m.in. z Indii, Pakistanu, Nepalu, Kuby, Nigerii i Senegalu. Według Johna Healeya wielu z nich jest werbowanych pod fałszywymi pretekstami lub pod presją, bez pełnej świadomości, że trafią bezpośrednio na najcięższe odcinki frontu. Szacuje on również, że do walk po stronie Rosji skierowano około 17 tys. żołnierzy z Korei Północnej.

Rosnące straty Rosji celem strategii Ukrainy

Walki toczą się wzdłuż około 1,2 tys. kilometrów linii frontu i od dłuższego czasu nie przynoszą przełomowych zmian terytorialnych. Rosnące straty podważają jednak lansowaną przez Kreml — a czasem powtarzaną także przez prezydenta USA Donalda Trumpa — narrację o nieuchronnym zwycięstwie Rosji.

Mychajło Fedorow zapowiedział, że celem Ukrainy jest podniesienie rosyjskich strat do 50 tys. miesięcznie do lata. Według zachodnich urzędników tak wysoki poziom ubytków mógłby zmusić Władimira Putina do ogłoszenia kolejnej mobilizacji. Poprzednia, przeprowadzona w 2022 r., objęła 300 tys. rezerwistów i wywołała falę emigracji oraz wzrost społecznego niezadowolenia.

Rosja nie nadąża z uzupełnianiem strat

Według wcześniejszych danych Rosja miała w styczniu ponieść o około 9 tys. większe straty bojowe, niż wyniosły uzupełnienia. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił o 30 tys. rosyjskich żołnierzy zabitych w tym miesiącu. Jak stwierdził w Monachium, Kreml na razie nie reaguje na skalę strat, ale istnieje próg, po którego przekroczeniu stanie się to problemem politycznym.

Moskwa nie publikuje oficjalnych danych o stratach, a rosyjskie władze utrzymują, że są one niższe niż po stronie ukraińskiej. Odmienny obraz przedstawiają niektórzy rosyjscy blogerzy wojskowi, wskazując na wysokie ubytki wynikające z rozkazów frontalnych ataków na dobrze umocnione ukraińskie pozycje.

Ponad milion zabitych i rannych po stronie Rosji

Zachodnie szacunki mówią o ok. 415 tys. rosyjskich strat (zabici i ranni) w ubiegłym roku, wobec ok. 430 tys. rok wcześniej, co łącznie dawałoby ponad 1,2 mln od początku wojny. W grudniu średnia dzienna liczba strat miała sięgać ponad 1,1 tys., a miesięcznie nawet 35 tys., m.in. z powodu skuteczniejszych działań ukraińskich dronów. Mimo to Rosja zdołała przesunąć linię frontu w niektórych rejonach, m.in. w okolicach Pokrowska i Myrnohradu w obwodzie donieckim, oraz kontynuowała zmasowane ataki rakietowe i dronowe na infrastrukturę energetyczną Ukrainy.

Rosja zachowa zdolność do walk także w 2026 r.

Jednocześnie analitycy z krajów zachodnich oceniają, że dzięki rekrutacji, produkcji zbrojeniowej i wsparciu ze strony takich państw jak Chiny Rosja może być zdolna do prowadzenia działań wojennych także w 2026 r. Brytyjski premier Keir Starmer ostrzegł w Monachium, że mimo wysokich strat Moskwa odbudowuje potencjał wojskowy, a ewentualne porozumienie pokojowe może tylko przyspieszyć dozbrajanie, zwiększając zagrożenie dla Europy.

Naczelny dowódca sił ukraińskich Ołeksandr Syrski wskazał, że rosnące wykorzystanie dronów rozszerzyło realną strefę walki wzdłuż frontu o 15–20 km. John Healey podkreślił, że Ukraina znajduje się pod ogromną presją, ale miejscami odzyskuje teren. Na niektórych odcinkach stosunek strat ma wynosić od sześciu do nawet 25 żołnierzy rosyjskich na jednego ukraińskiego.

Drony zwiększają koszt rosyjskiej ofensywy

Według zachodnich ocen trend ten — wzmacniany przez zwiększone dostawy dronów — jest kluczowy dla podnoszenia kosztów rosyjskiej ofensywy. Ukraina twierdzi przy tym, że choć Rosja formalnie realizuje cele rekrutacyjne, liczba jej żołnierzy na froncie od około pół roku pozostaje zbliżona i wynosi ok. 712 tys.

Jak podsumował John Healey, Władimir Putin stara się sprawiać wrażenie niepowstrzymanego postępu, lecz w rzeczywistości jest dziś słabszy niż wcześniej i bardziej niż kiedykolwiek uzależniony od zagranicznych bojowników.

Możesz zainteresować się również: