Do końca maja zarejestrowano w Polsce tylko 60,6 tys. nowych ciężarówek — wynika z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Tylko, bo w analogicznym okresie rok temu liczba była o 13 tys. wyższa. Powodem nie jest słabnący popyt, lecz niska podaż nowych aut. Stojących w kolejkach przewoźników nie odstraszają wysokie ceny. Przed wybuchem pandemii nową ciężarówkę można było kupić za około 70 tys. EUR, dziś trzeba wydać nawet 30 tys. EUR więcej. Chodzi o modele podstawowe, za auta lepiej wyposażone trzeba zapłacić jeszcze więcej.
Stały popyt
Z danych Truck Production Index wynika, że produkcja samochodów ciężarowych w Europie Środkowo-Wschodniej w 2021 r. co prawda wzrosła o 17 proc. r/r, ale w tym roku prognozuje się jej spadek na skutek wojny w Ukrainie.
— Sytuacja z cenami nieprędko wróci do normy. Otwarcie w Europie większej liczby zakładów produkujących komponenty do pojazdów czy części elektroniczne, by skrócić łańcuchy dostaw, nie obniżyłoby ostatecznej ceny pojazdów ze względu na wyższe koszty pracownicze oraz energii — uważa Tomasz Czyż z Grupy Inelo.
Według niego do stabilizacji wciąż daleko — przewidywane terminy dostaw nowych pojazdów zawsze zostają przesunięte, nawet o kilka miesięcy.
Co istotne — te problemy nie powstrzymują inwestycji. Z raportu TLP „Transport drogowy w Polsce 2021+”, opracowanego przez Grupę Inelo i Grupę Wielton, wynika, że aż 72 proc. firm przewozowych planuje w najbliższym czasie zakup nowych ciężarówek. W ostatnich latach wzrosły również ładunki przewożone pojazdami w wieku do pięciu lat — z 48 proc. w 2010 r. do ponad 50 proc. obecnie. Najszybciej przybywa pojazdów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 16 ton, służących do przewożenia najcięższych ładunków. W ciągu pięciu lat ich liczba wzrosła o jedną trzecią.
— W ostatnich latach polski transport znacząco się rozwinął, szczególnie w przewozach międzynarodowych, co zwiększa zapotrzebowanie na coraz nowsze pojazdy, które zużywają mniej paliwa, redukując koszty eksploatacyjne. Istotne znaczenie mają także coraz większe oczekiwania klientów dotyczące norm ekologicznych. Przewoźnicy stawiają na pojazdy lekkie, nowoczesne i redukcję szkodliwego wpływu transportu na środowisko. Bardzo ważny jest także komfort i bezpieczeństwo kierowców zawodowych, dlatego wybierają pojazdy wyposażone w innowacyjne systemy ułatwiające pracę — mówi Mariusz Golec, prezes Grupy Wielton.
Nie tylko samochody
Tomasz Czyż dodaje, że na wysoki popyt na auta ciężarowe ma wpływ również nadpodaż ładunków.
— Firmy obsługujące kontrakty muszą opierać się na nowym sprzęcie, który gwarantuje niezawodność. Firmy zamawiają nowe ciężarówki w maksymalnej liczbie, którą mogą zaoferować im dilerzy, a jeśli dysponowaliby większą, to również zostałyby sprzedane. Warto także podkreślić coraz droższą naprawę używanych ciężarówek — rosną koszty roboczogodziny i części zamiennych. W takiej sytuacji lepiej kupić nowy sprzęt i zaopatrzyć się w pełen pakiet serwisowy — uważa Tomasz Czyż.
Stale rosnące koszty sprzyjają zainteresowaniu telematyką, która pozwala nadzorować transport i utrzymywać w ryzach koszty. Z raportu „Transport drogowy w Polsce 2021+” wynika, że chce w nią zainwestować ponad 40 proc. przewoźników.
— Oszczędność paliwa czy przejechanych zbędnych kilometrów, które możemy uzyskać dzięki telematyce, są nieocenione. Transport poszukuje kompleksowych rozwiązań, czyli zaawansowanej telematyki połączonej z komputerem pokładowym kierowcy, zintegrowanego systemu TMS [system zarządzania transportem — red.] i programu do rozliczania czasu pracy kierowców — mówi Tomasz Czyż.
