Ale nie zawsze tak było. Tania ropa z Rosji, z tanim transportem, m.in. poprzez socjalistyczny rurociąg „Przyjaźń” płynęła do Polski i Europy Środkowej szerokim strumieniem przez lata. Była zdecydowanie tańsza od surowca z Teksasu, czy ropy BRENT z Morza Północnego, choć to ta ostatnia kształtowała ceny na rynku polskim od początku XXI wieku.
Stopniowe ograniczanie
- Ropa rosyjska dominowała w Polsce przede wszystkim z przyczyn cenowych i strukturalnych. O ile jednak w 2000 r. Polska importowała z Rosji aż 93 proc. ropy, to w ostatnim czasie następuje dywersyfikacja dostaw dzięki kontraktom z Arabią Saudyjską, Stanami Zjednoczonymi czy Norwegią – podkreśla Magdalena Maj, kierownik zespołu klimatu i energii w Polskim Instytucie Ekonomicznym.
Z danych Eurostatu wynika, że w 2014 r., kiedy doszło do aneksji Krymu, udział rosyjskiej ropy w imporcie Polski wynosił 93,3 proc., w 2015 r. spadł do 88,28 proc., a w 2016 wyniósł 84,27 proc. Przed najazdem Putina na Krym ten import przekraczał zawsze 90 proc., choć nigdy, według danych Orlenu, Polska nie była w 100 proc. uzależniona od ropy z Rosji. Co nie znaczy, że w Europie takich państw nie było. W 2015 r. 100 proc. rosyjskiej ropy importowała np. Słowacja. Od rosyjskiej ropy uzależnione były też Finlandia, Litwa, Węgry czy Bułgaria.
Taki udział w imporcie ropy do Polski miał surowiec z Rosji w roku 2014, kiedy ten kraj dokonał aneksji Krymu...
... a do takiego poziomu jego zużycie w polskich rafineriach zostało zredukowane w roku 2023.
Sukcesywnie, lecz powoli, import rosyjskiej ropy do Polski spadał. W 2021 r. wynosił 63,43 proc. surowca importowanego ze wszystkich źródeł. Największy roczny spadek importu rosyjskiej ropy odnotowaliśmy dopiero w 2022 r., czyli po ataku Rosji na Ukrainę. Dane Eurostatu wskazują, że w ciągu 12 miesięcy – z czego dziesięć przypada już na wojnę na pełną skalę w Ukrainie – rosyjska ropa stanowiła 43,02 proc. całej ropy zaimportowanej do Polski. W 2023 r. jej udział w polskim rynku tego surowca spadł do zera.
Tak gwałtowny spadek miał kilka przyczyn. Według danych operującej na rynku logistyki naftowej spółki PERN w 2022 r. należący do jej grupy kapitałowej Naftoport w Gdańsku przyjął w ramach przeładunku 363 tankowce, które przywiozły 24,5 mln ton ropy i paliw.
- Miało to związek z sankcjami wymierzonymi w rosyjski sektor naftowy w związku z wojną prowadzoną przez ten kraj w Ukrainie. Dwie trzecie wszystkich dostaw do polskich klientów stanowił surowiec pochodzący z Arabii Saudyjskiej i Norwegii. Znaczące ilości ropy trafiły do nas także z Wielkiej Brytanii i USA — zaznaczył PERN w komunikacie.
Definitywny koniec
Jednocześnie sama Rosja, w odpowiedzi na sankcje nałożone na nią po lutowej agresji na Ukrainę, postanowiła „zakręcić kurek” rurociągu Przyjaźń. Nie rezygnowała natomiast z dostaw ropy do klientów drogą morską. Pozwalały na to zresztą ustalenia unijne.
Dla Orlenu ten krok nie był szczególnie dotkliwy. Koncern ma rozbudowaną bazę dostawców, z którymi na przestrzeni ostatnich lat nawiązał silne i partnerskie relacje. W 2022 r. do rafinerii grupy trafiło 19 gatunków ropy z 13 krajów — Rosji, Arabii Saudyjskiej, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Nigerii, Algierii, Libii, Gujany, Polski oraz Litwy. W przypadku Rosji na początku 2022 r. Orlen obowiązywały jeszcze kontrakty długoterminowe, ale te dotyczyły już tylko 10 proc. importowanego surowca.
Kontrakty ze sprawdzonymi partnerami pozwoliły ostatecznie uniezależnić się od Rosji. Ostatnia, podpisana w 2022 r., umowa z Saudi Aramco, potentatem na naftowym rynku, zagwarantowała Orlenowi zwiększenie dostaw surowca od tego producenta do 20 mln ton ropy rocznie, co stanowi około 45 proc. zapotrzebowania całej, zintegrowanej Grupy Orlen nie tylko w Polsce, ale również w Czechach i na Litwie. To wartość dodana — efekt fuzji Orlenu z Grupą Lotos, w której jednym z partnerów było właśnie Saudi Aramco. W czerwcu 2023 r. Orlen podpisał umowę na dostawy z brytyjskim koncernem BP. Ta w ciągu roku przyniesie do ponad 6 mln ton ropy naftowej ze złóż na Morzu Północnym. Dostawy z BP pokryją około 15 proc. zapotrzebowania na ropę całej Grupy Orlen. Wszystkie kontrakty z zagranicznymi partnerami oraz zakupy typu spot (dostępne na rynku od ręki) zapewnią w 2023 r. polskim stacjom paliw Orlenu i jego partnerów pierwszy raz całkowite uwolnienie się od ropy z Rosji.
Realny scenariusz
Pamiętajmy, że surowiec i już przetworzone paliwa z Rosji do Polski trafiały także drogą okrężną, czasem również w ramach szarej strefy. Ta jednak od 2016 r. jest stopniowo ograniczana. Ogranicza ją tzw. pakiet paliwowy. Według szacunków do 2016 r. do Polski trafiało do 700 cystern z nielegalnym paliwem dziennie. Kolejne tony ropy i przetworzonych paliw trafiały do nas przez porty bałtyckie. Według szacunków Grupy Orlen od wprowadzenia pakietu paliwowego do 2021 r. legalna konsumpcja paliw w Polsce wzrosła w przypadku oleju napędowego o 55 proc. – do ponad 18 mln ton i w przypadku benzyny o 28 proc – do blisko 5 mln ton.
Jak pokazuje przykład Orlenu, ograniczenie do zera importu ropy z Rosji jest realne. Całkowita wartość eksportu ropy naftowej z Rosji wynosiła w 2021 r. ponad 100 mld USD. Zyski ze sprzedaży ropy naftowej tylko do państw Unii to około 10 proc. centralnego budżetu Federacji Rosyjskiej. W okresie 2019-2020 rosyjska ropa stanowiła 25 proc. dostaw do UE. A to i tak spadek z 34 proc. w 2010 r. Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazali trzy potencjalne źródła, dzięki których wdrożeniu możliwe byłoby całkowite odejście od dostaw ropy naftowej z Rosji do Unii Europejskiej. To porozumienie z Iranem pod warunkiem ograniczenia jego programu jądrowego, większe wykorzystanie importu z Norwegii i zwiększenie dostaw z USA i Kazachstanu. Poza przypadkiem Iranu oba pozostałe kierunki z powodzeniem wdrożył już Orlen.

