Rozruchy w Egipcie poważnym ciosem w turystykę

PAP
23-08-2013, 11:58

Ponad tydzień po wprowadzeniu w Egipcie stanu wyjątkowego i nasilonych krwawych starciach, biura turystyczne na całym świecie odwołują wycieczki do tego kraju. Rozruchy zadają poważny cios w jedną z najważniejszych gałęzi egipskiej gospodarki - turystykę.

fot. Bloomberg
Zobacz więcej

fot. Bloomberg

14 sierpnia władze Egiptu ogłosiły mający trwać miesiąc stan wyjątkowy. Bezpośrednią przyczyną jego wprowadzenia były krwawe starcia podczas prób likwidacji przez służby bezpieczeństwa dwóch największych obozów islamistów w Kairze.

Od tego czasu w walkach między zwolennikami odsuniętego od władzy islamistycznego prezydenta Mohammeda Mursiego, ich oponentami, a także siłami bezpieczeństwa zginęło co najmniej 638 osób, a 4 tys. zostało rannych.

Niestabilna od dłuższego czasu sytuacja (Mursi został obalony na skutek protestów 3 lipca) w ostatnich dniach stała się koszmarem dla utrzymujących się z turystyki Egipcjan.

Agencja AP opisała historię Heshmata Youssefa, który do tej pory mógł prowadzić godne życie utrzymując się z wycieczek dla zagranicznych turystów w dół Nilu. Jednak teraz jego biznes zaczął usychać. "Chcemy stabilnego życia, chcemy powrotu turystów" - mówił mężczyzna, który od tygodnia nie miał żadnych zamówień.

Do niedawna branża turystyczna stanowiła 11 proc. egipskiego PKB i gwarantowała prawie 20 proc. zagranicznych przychodów walutowych. Ten rok rozpoczynał się optymistycznie dla branży. Po Arabskiej Wiośnie i załamaniu z 2011 r. w czterech pierwszych miesiącach tego roku liczba podróżnych odwiedzających Egipt wzrosła o 11,8 proc. rok do roku. Analitycy spodziewali się, że w 2014 r. nastąpi pełne odbudowanie się sektora.

Przed rewolucją kraj ten odwiedzało prawie 15 mln turystów; w zeszłym roku było to 11,5 mln - prawie dwa miliony więcej niż w najbardziej kryzysowym 2011 r.

Zbyt wcześnie, by mówić, że ten rok będzie najgorszy od czasu obalenia gwarantującej względny spokój dyktatury. Jednak rekomendacje rządów europejskich i Stanów Zjednoczonych, które zdecydowanie odradzają swoim obywatelom wyjazdy nad Nil, a także decyzje wielu operatorów turystycznych o odwołaniu aż do października wyjazdów do tego kraju, mówią same za siebie.

Cytowany przez AP szef spółki zrzeszającej egipskie porty lotnicze Gad el-Karim Nasr powiedział, że liczba przylotów do Egiptu spadła na początku tygodnia o ponad 40 proc. Od niedzieli do wtorku nadmorskie kurorty Sharm el-Sheikh i Hurghadę opuściło 13 tys. turystów, głównie z Niemiec i Włoch. Nowe turnusy liczyły już tylko 3 tys. osób.

Branża turystyczna, dzięki której do gospodarki egipskiej trafiło w zeszłym roku ponad 10 mld dol., mocno odczuwa skutki transmitowanych przez telewizje całego świata zamieszek.

Tylko z Polski w tym tygodniu wyjazdy zawiesiły: Tui Poland, Wezyr Holidays, Neckermann Polska, Itaka i Rainbow Tours, a także Sun&Fun Holidays oraz Exim Tours.

Podobne decyzje podjęły też biura w Niemczech, Francji i Włoszech. Dla obywateli tego ostatniego kraju Egipt jest pierwszym celem wyjazdów turystycznych. Stowarzyszenie operatorów turystycznych Rosji podało, że około 30 proc. wycieczek do Egiptu jest odwoływanych - i to pomimo że nie można tego zrobić bez konsekwencji finansowych.

Jednak nawet ci, którzy zdecydują się lecieć, nie będą mogli skorzystać w pełni z usług Egipcjan i dać im zarobić. Przez godzinę policyjną w Kairze i innych miastach poza regionem Morza Czerwonego krócej otwarte są bary i restauracje. Wiele pokazów i imprez kulturalnych zostało odwołanych, a muzea otwarte są tylko kilka godzin dzienne.

"Straty dotkną bardzo wielu - od sprzedawców pamiątek, poprzez hotelarzy, przewoźników autokarowych, aż po biura turystyczne w Niemczech" - zauważył Torsten Schaefer z Travel Association Germany. Jego zdaniem można się spodziewać masowych zwolnień w branży w Egipcie. Jednak przedstawiciele biur podróży, którzy są na miejscu spodziewają się, że w miarę, jak sytuacja będzie się stabilizować, do Egiptu wrócą turyści. Sami Egipcjanie, którzy utrzymują się z pracy w branży, nie patrzą w przyszłość z wielkimi nadziejami.

Youssef, który jak miliony jego rodaków żyjących z turystów nie musiał do tej pory martwić się o byt swojej rodziny, teraz, żeby mieć jakiekolwiek środki na utrzymanie, zatrudnił się za 43 dol. miesięcznie jako ochroniarz w sklepie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Rozruchy w Egipcie poważnym ciosem w turystykę