Rudniki prywatne do marca
Do końca marca Zakłady Chemiczne Rudniki z Rudnik Częstochowskich mają zostać sprywatyzowane. Inwestorzy mogą kupić 80 proc. akcji spółki.
Rudniki rozmawiają z potencjalnymi inwestorami od grudnia 1997 r. Nie udało się zainteresować wejściem do firmy żadnego z NFI.
— Być może NFI nie miały pomysłu, co zrobić z Rudnikami. Działają one przecież na trudnym rynku w warunkach nadprodukcji i znacznej konkurencji ze strony takich firm, jak np. amerykańsko-holenderska spółka Akzo i francuski Rhone-Poulenc — twierdzi Witold Wilczewski, doradca prywatyzacyjny Zakładów Chemicznych Rudniki.
Pogoń za nabywcą
Obecnie zakłady prowadzą rozmowy z krajowymi i zagranicznymi inwestorami.
— Nie wykluczamy także oddania firmy w ręce jednego nabywcy bądź konsorcjum kilku podmiotów — mówi Witold Wilczewski.
Jeden z chętnych już rozpoczął negocjacje ze związkami zawodowymi Rudnik, które żądają podwojenia płac i gwarancji 5-letniego okresu zatrudnienia.
Zarabianie na eksporcie
Zakłady Chemiczne Rudniki wytwarzają półprodukty dla przemysłu środków czystości i branży papierowej, przede wszystkim szkliwo sodowe i szkło sodowe. Spółka ma w tych produktach 20 procent rynku europejskiego i 90 proc. krajowego. W Polsce produkcją szkliwa i szkła sodowego zajmuje się obok Rudnik tylko Vitrosilicon z Iłowej. Rudniki opanowały też w kraju 30 proc. rynku przemysłowych środków myjących do linii produkcyjnych w przemyśle spożywczym i 80 proc. rynku boraksu.
— Rudniki żyją głównie z eksportu. Połowa produkcji trafia na rynki Europy — dwukrotnie więcej niż w 1995 roku — podkreśla Witold Wilczewski.
15 mln zł na inwestycje
Zakłady zamierzają w ciągu 5 lat zainwestować 15 mln zł.
— Środki wydamy głównie na unowocześnianie produkcji, poprawę jakości wyrobów, ochronę środowiska oraz na obniżenie kosztów — sumuje Witold Wilczewski.
Doradca prywatyzacyjny Rudnik uważa, że zatrudniająca 275 osób firma nie wymaga poważnej restrukturyzacji.