Rynek czeka na dane GUS-u

Piotr Burza
opublikowano: 1999-08-17 00:00

Rynek czeka na dane GUS-u

Wczoraj rynek oczekiwał na dane o inflacji, które miały być opublikowane po południu przez Główny Urząd Statystyczny. Eksperci prognozowali, że jeśli deflacja w lipcu wyniesie 0,2 proc., to dane te nie wpłyną na kurs złotego. Większość specjalistów podchodzi sceptycznie do prognoz Ministerstwa Finansów oceniających jej poziom na 0,3-0,4 proc. Argumentują to przede wszystkim znacznymi podwyżkami cen paliw, co może zwiększyć presję inflacyjną. Również dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej będą nie bez wpływu na dalszy kurs naszej waluty.

ZŁOTY otworzył się na poziomie 3,45/3,32 proc. powyżej parytetu. Za dolara płacono 3,9340/90 zł, a za euro 4,1673/27 zł. W związku z tym, że inwestorzy spodziewali się wyższej inflacji od prognoz ministerstwa, w czasie trwania sesji nasza waluta ponownie się osłabiła. Już na fixingu odchylenie od parytetu zmniejszyło się do 3,27 proc. Cena dolara na rynku podskoczyła do 3,9480/00 zł, a euro do 41730/60 zł.

Jednodniowy pieniądz otworzył się nieznacznie wyżej, mimo braku napływu pieniądza na rynek międzybankowy. Oprocentowanie depozytów O/N i T/N wynosiło rano 13,15/13,30 proc, by w czasie trwania sesji ustabilizować się na poziomie 13,20/13,25 proc.

NA OFERTĘ Ministerstwa Finansów wynoszącą 400 mln zł inwestorzy zgłosili popyt ponad dwukrotnie przekraczający ofertę resortu równy 864 mln zł. Rano opinie specjalistów dotyczące rentowności bonów były podzielone. Część twierdziła, że rentowności pójdą w górę, w związku z ciągle utrzymującą się tendencją sprzedaży, lecz większość uważała, że ministerstwo nie odpuści cen bonów skarbowych i rentowności utrzymają się na dotychczasowym poziomie.

Możesz zainteresować się również: