Rynek ferrari wchodzi w lekki zakręt

opublikowano: 18-08-2015, 22:00

Czerwone ferrari z lat 60. z wąskiej serii 32 samochodów kosztowało ostatnio 17,6 mln USD (66 mln zł). Zdaniem ekspertów — trochę tanio.

Mówi się, że pełnia lata to na aukcyjnym rynku raczej czas zastoju, bo kolekcjonerzy bardziej niż o gromadzeniu zbiorów myślą o wakacyjnych wyjazdach. Reguła wydaje się jednak zupełnie nie przystawać do rynku zabytkowych samochodów, na którym do końca zeszłego tygodnia letnie licytacje odbyły się w sześciu domach aukcyjnych, a sprzedano na nich ponad 800 klasycznych aut.

Średnia cena wyniosła tym razem blisko 480 tys. USD (1,8 mln zł), podaje Bloomberg, co uznane zostało za znaczny spadek względem poziomu ponad 540 tys. USD (2 mln zł) z zeszłego roku. Wygląda na to, że odnotowujący ostatnio coraz wyższe rekordy rynek samochodów vintage odrobinę wyhamował, a jego ceny zaczęły się stabilizować po niedawnym okresie wzmożonych zakupów.

Mimo że w tym sezonie rekord za ferrari był o ponad 20 mln USD niższy niż poprzednio, czarny rumak pojawiał się w logo wystawionych modeli aż 128 razy — to najwięcej w historii, chociaż 25 proc. z wystawionych pojazdów w ogóle się nie sprzedało. Te najcenniejsze zazwyczaj okazywały się być czerwone, ale szeroki wybór nie ograniczał się tylko do dostępnej gamy kolorów, ale też do całej grupy towarzyszących okoliczności. Ferrari Enzo powstałe jako prezent dla papieża osiągnęło cenę 6,1 mln USD (23 mln zł), takie, które w 1959 r. zajęło znaczące miejsce w wyścigu Tour de France, kosztowało 8,5 mln USD (32 mln zł), a cała prywatna kolekcja wystawiona przez RM Sotheby’s miała na rynku wartość 75,4 mln USD (283 mln zł).

Wspólnym mianownikiem w tym przypadku nie musi być jednak Ferrari, bo w ostatniej grupie znalazły się też samochody Lamborghini i Bugatti, a dobre pochodzenie, które na aukcyjnym rynku ma czasami podobnie wysoką wartość co marka. Znane kolekcje gwarantują zazwyczaj pozostałe ważne kwestie, takie jak stan zachowania czy stosowna, potwierdzająca historię auta dokumentacja.

Jeśli więc chcielibyśmy zbudować po tym sezonie model tego, jak powinna wyglądać na tym rynku zyskowna inwestycja, czerwone ferrari byłoby od pięćdziesięciu lat w znakomitym stanie, dlatego że podczas rajdów kierował nim najlepszy kierowca, a w pozostałych momentach znany piosenkarz albo najwyższy kościelny hierarcha nie jeździł nim wcale, ale kompletował niezbędne do katalogu opinie ekspertów i fotografował się na jego tle wyłącznie w dobrych okolicznościach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy