Rynek hazardowy: kontrola i odpowiedzialność działają

Partnerem publikacji jest Totalizator Sportowy
opublikowano: 2025-11-25 20:00

Od kości i kart po loterie państwowe — hazard zawsze był częścią życia społecznego. Jedna z debat na Open Eyes Economy Summit pokazała, że odpowiednio regulowany może wspierać sport, kulturę i filantropię, a zagrożenia pojawiają się głównie w internecie i w nielegalnych strefach gier.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Hazard towarzyszy ludzkości od wieków, wpisując się w jej kulturę i obyczaje. Już w średniowiecznej Europie ludzie grali w kości, bierki i karty, a loterie wspierały cele charytatywne. Dziś, w erze cyfrowej, dyskusja o grach losowych nabiera no­wych wymiarów. Internet otworzył nie­ograniczone możliwości, ale wprowadził również ryzyko rozprzestrzeniania się ha­zardu poza kontrolą państw. To dylemat, o którym dyskutowali uczestnicy debaty „Hazard i wartości — ogień i woda czy małżeństwo z rozsądku?” pod patronatem Totalizatora Sportowego.

Bogusław Chrabota prowadził rozmowę z Beatą Guzik z kancelarii Vlaemminck.law, prawniczką specjalizującą się w regula­cjach hazardowych w UE, oraz Mariuszem Rzeczkowskim, dyrektorem Departamentu Strategii, Innowacji i Współpracy Międzynarodowej Totalizatora Sportowego.

— Hazard to nie jest nowe zjawisko — mó­wił Chrabota. — Od trzech dekad w interne­cie nabrało ono jednak zupełnie nowej dy­namiki i stawia przed nami nowe problemy. Totalizator od 70 lat funkcjonuje w Polsce, realizując wartości państwowe, wspierając sport, kulturę i społeczeństwo obywatelskie. To hazard legalny, który jednocześnie służy wyższym celom.

Mariusz Rzeczkowski podkreślał, że misja Totalizatora Sportowego od początku była jasna: odbudowa infrastruktury sportowej po wojnie, wspieranie kultury i finansowa­nie projektów społecznych.

— Z każdej złotówki, którą Polacy prze­znaczają na gry liczbowe, 19 groszy trafia na fundusze celowe wspierające sport i kulturę — mówił. — To jednak oczywiście tylko część środków, które Totalizator Sportowy wpłaca do budżetu państwa. W 2020 r. wpłaciliśmy blisko 5 mld zł i planujemy jeszcze więcej. W całej historii działalności Totalizatora Sportowego kwoty przeznaczone na cele społeczne liczone są w dziesiątkach miliar­dów złotych. Warto przypomnieć, że sfi­nansowaliśmy niemal całkowicie odbudowę warszawski Zamek Królewski oraz licznych obiektów sportowych, które uległy zniszcze­niu w czasie wojny.

Wsparcie społeczne

Historia europejskich loterii pokazuje, że le­galny hazard od wieków pełnił funkcję spo­łeczną, a nie wyłącznie rozrywkową. Beata Guzik przypomniała, że w Belgii, Portugalii czy Hiszpanii loterie działają od setek lat, finansując działania charytatywne i wspól­notowe. Ekspertka sięgnęła po przykład szczególnie obrazowy.

— Warto pamiętać, skąd to wszystko się wzięło. Dobrym przykładem jest Brugia sprzed blisko 600 lat. Miasto stanęło wtedy przed koniecznością pokrycia kary nałożo­nej przez księcia Burgundii. Lokalne wła­dze nie chciały podnosić podatków, żeby nie obciążać mieszkańców i nie ograniczać funduszy na cele społeczne. Zdecydowano się więc na nietypowe wówczas rozwią­zanie — zorganizowano pierwszą loterię.

Okazała się ogromnym sukcesem, a mecha­nizm ten był kontynuowany w kolejnych latach — opowiadała.

Dodała, że choć podejście społeczeństw do hazardu bywało na przestrzeni wieków sceptyczne, w wielu krajach to właśnie potrzeby wspólnoty stały za rozwojem loterii. To one finansowały szpitale, opie­kę nad biednymi, inicjatywy filantropijne i sport. Nadal zresztą pełnią tę funkcję w wielu państwach.

— Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że dzięki grom losowym finansowane są bu­dżety komitetów olimpijskich czy projektów społecznych. W Szwajcarii niemal 70 proc. budżetu tamtejszego Komitetu Olimpijskiego pochodzi z przychodów loterii, a w Belgii — 100 proc. wynagrodzeń olimpijczyków i paraolimpijczyków pochodzi z tego samego źródła — podkreślała Guzik.

Wsparcie, kontrola i ochrona graczy

Nie bez powodu Totalizator Sportowy jest postrzegany jako przykład związ­ku hazardu z wartościami społecznymi. Rzeczkowski zaznaczał, że wsparcie nie ogranicza się do podatków.

— Dzisiaj mówimy o systemie, który ba­lansuje wpływy do budżetu państwa i po­zwala graczom mieć poczucie, że ich środki służą także społeczeństwu. To wsparcie mło­dzieży w sporcie, finansowanie projektów kultury, odbudowa obiektów, które bez na­szego zaangażowania nie mogłyby powstać — tłumaczył. I przypomniał, że Totalizator Sportowy aktywnie wspiera także liczne

obiekty sportowe w całej Polsce, przyczy­niając się do zachowania dziedzictwa naro­dowego i sportowej infrastruktury.

Rozwój internetu wprowadził jednak nową dynamikę. Gry przeniosły się do sie­ci, gdzie łatwo powstają nielegalne platfor­my niekontrolowane przez państwo i bez społecznej misji. Beata Guzik zauważyła, że hazard online wymyka się spod trady­cyjnych regulacji.

— Gry online są transgraniczne, trudne do kontroli. Wiele krajów wprowadza blo­kowanie adresów IP czy informuje graczy o ryzyku, ale problem pozostaje. Dlatego tak istotne jest, by grać legalnie — pieniądze wracają do społeczeństwa, a nie trafiają do prywatnych kieszeni — zaznaczyła.

Totalizator Sportowy wprowadza szereg mechanizmów ochronnych: limity stawek, limity czasu spędzanego na stronie, wykry­wanie anomalii w zachowaniu graczy. Jak tłumaczył Rzeczkowski.

— Te zabezpieczenia nie istnieją w szarej strefie. Obowiązujący nas zakaz reklamy kasyna online chroni osoby, które mogłyby wpaść w uzależnienie. To jeden z elementów odpowiedzialnej gry.

Legalna gra, realne korzyści

Dyskusja dotknęła również kwestii monopo­lu państwowego. Beata Guzik zaznaczała, że monopol w Europie jest standardem, który pozwala kontrolować rynek i zmniejszać problemy z uzależnieniami.

— Historia krajów, które otworzyły ry­nek, pokazuje, że liberalizacja nie zmniej­sza nielegalnego hazardu, a często prowa­dzi do większej ekspozycji na uzależnienia — mówiła. Rzeczkowski podkreślił, że uwolnienie rynku w Polsce mogłoby przy­nieść wzrost wydatków graczy i ogromne koszty społeczne.

— Podmioty z szarej strefy nie wejdą do systemu regulowanego. Deregulacja pro­wadziłaby do odpływu kapitału i wzrostu wydatków obywateli, co w konsekwencji zwiększyłoby koszty leczenia uzależnień.

Panel poruszył także wyzwania związa­ne z hazardem wśród dzieci i młodzieży, zwłaszcza w grach komputerowych i social mediach. Guzik zaznaczyła.

— Edukacja dzieci i młodzieży jest kluczo­wa. Wolny rynek nie ogranicza problemu — wręcz przeciwnie, więcej dostępnych gier zwiększa ryzyko uzależnienia. Państwo musi regulować dostęp i edukować.

Odpowiedzialny model wygrywa

Debata jasno pokazała, że hazard w połącze­niu z wartościami społecznymi nie jest oksy­moronem. Przeciwnie — dobrze zarządzany, regulowany i kontrolowany przez państwo może wspierać sport, kulturę i filantropię, a także chronić przed zagrożeniami cyfro­wymi. Jak zauważyła Guzik.

— Najlepszą lekcją z Europy jest to, że kontrola i odpowiedzialność działają — nie­okiełznana konkurencja tego nie zapewni.

Partnerem publikacji jest Totalizator Sportowy

Możesz zainteresować się również: