Hazard towarzyszy ludzkości od wieków, wpisując się w jej kulturę i obyczaje. Już w średniowiecznej Europie ludzie grali w kości, bierki i karty, a loterie wspierały cele charytatywne. Dziś, w erze cyfrowej, dyskusja o grach losowych nabiera nowych wymiarów. Internet otworzył nieograniczone możliwości, ale wprowadził również ryzyko rozprzestrzeniania się hazardu poza kontrolą państw. To dylemat, o którym dyskutowali uczestnicy debaty „Hazard i wartości — ogień i woda czy małżeństwo z rozsądku?” pod patronatem Totalizatora Sportowego.
Bogusław Chrabota prowadził rozmowę z Beatą Guzik z kancelarii Vlaemminck.law, prawniczką specjalizującą się w regulacjach hazardowych w UE, oraz Mariuszem Rzeczkowskim, dyrektorem Departamentu Strategii, Innowacji i Współpracy Międzynarodowej Totalizatora Sportowego.
— Hazard to nie jest nowe zjawisko — mówił Chrabota. — Od trzech dekad w internecie nabrało ono jednak zupełnie nowej dynamiki i stawia przed nami nowe problemy. Totalizator od 70 lat funkcjonuje w Polsce, realizując wartości państwowe, wspierając sport, kulturę i społeczeństwo obywatelskie. To hazard legalny, który jednocześnie służy wyższym celom.
Mariusz Rzeczkowski podkreślał, że misja Totalizatora Sportowego od początku była jasna: odbudowa infrastruktury sportowej po wojnie, wspieranie kultury i finansowanie projektów społecznych.
— Z każdej złotówki, którą Polacy przeznaczają na gry liczbowe, 19 groszy trafia na fundusze celowe wspierające sport i kulturę — mówił. — To jednak oczywiście tylko część środków, które Totalizator Sportowy wpłaca do budżetu państwa. W 2020 r. wpłaciliśmy blisko 5 mld zł i planujemy jeszcze więcej. W całej historii działalności Totalizatora Sportowego kwoty przeznaczone na cele społeczne liczone są w dziesiątkach miliardów złotych. Warto przypomnieć, że sfinansowaliśmy niemal całkowicie odbudowę warszawski Zamek Królewski oraz licznych obiektów sportowych, które uległy zniszczeniu w czasie wojny.
Wsparcie społeczne
Historia europejskich loterii pokazuje, że legalny hazard od wieków pełnił funkcję społeczną, a nie wyłącznie rozrywkową. Beata Guzik przypomniała, że w Belgii, Portugalii czy Hiszpanii loterie działają od setek lat, finansując działania charytatywne i wspólnotowe. Ekspertka sięgnęła po przykład szczególnie obrazowy.
— Warto pamiętać, skąd to wszystko się wzięło. Dobrym przykładem jest Brugia sprzed blisko 600 lat. Miasto stanęło wtedy przed koniecznością pokrycia kary nałożonej przez księcia Burgundii. Lokalne władze nie chciały podnosić podatków, żeby nie obciążać mieszkańców i nie ograniczać funduszy na cele społeczne. Zdecydowano się więc na nietypowe wówczas rozwiązanie — zorganizowano pierwszą loterię.
Okazała się ogromnym sukcesem, a mechanizm ten był kontynuowany w kolejnych latach — opowiadała.
Dodała, że choć podejście społeczeństw do hazardu bywało na przestrzeni wieków sceptyczne, w wielu krajach to właśnie potrzeby wspólnoty stały za rozwojem loterii. To one finansowały szpitale, opiekę nad biednymi, inicjatywy filantropijne i sport. Nadal zresztą pełnią tę funkcję w wielu państwach.
— Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że dzięki grom losowym finansowane są budżety komitetów olimpijskich czy projektów społecznych. W Szwajcarii niemal 70 proc. budżetu tamtejszego Komitetu Olimpijskiego pochodzi z przychodów loterii, a w Belgii — 100 proc. wynagrodzeń olimpijczyków i paraolimpijczyków pochodzi z tego samego źródła — podkreślała Guzik.
Wsparcie, kontrola i ochrona graczy
Nie bez powodu Totalizator Sportowy jest postrzegany jako przykład związku hazardu z wartościami społecznymi. Rzeczkowski zaznaczał, że wsparcie nie ogranicza się do podatków.
— Dzisiaj mówimy o systemie, który balansuje wpływy do budżetu państwa i pozwala graczom mieć poczucie, że ich środki służą także społeczeństwu. To wsparcie młodzieży w sporcie, finansowanie projektów kultury, odbudowa obiektów, które bez naszego zaangażowania nie mogłyby powstać — tłumaczył. I przypomniał, że Totalizator Sportowy aktywnie wspiera także liczne
obiekty sportowe w całej Polsce, przyczyniając się do zachowania dziedzictwa narodowego i sportowej infrastruktury.
Rozwój internetu wprowadził jednak nową dynamikę. Gry przeniosły się do sieci, gdzie łatwo powstają nielegalne platformy niekontrolowane przez państwo i bez społecznej misji. Beata Guzik zauważyła, że hazard online wymyka się spod tradycyjnych regulacji.
— Gry online są transgraniczne, trudne do kontroli. Wiele krajów wprowadza blokowanie adresów IP czy informuje graczy o ryzyku, ale problem pozostaje. Dlatego tak istotne jest, by grać legalnie — pieniądze wracają do społeczeństwa, a nie trafiają do prywatnych kieszeni — zaznaczyła.
Totalizator Sportowy wprowadza szereg mechanizmów ochronnych: limity stawek, limity czasu spędzanego na stronie, wykrywanie anomalii w zachowaniu graczy. Jak tłumaczył Rzeczkowski.
— Te zabezpieczenia nie istnieją w szarej strefie. Obowiązujący nas zakaz reklamy kasyna online chroni osoby, które mogłyby wpaść w uzależnienie. To jeden z elementów odpowiedzialnej gry.
Legalna gra, realne korzyści
Dyskusja dotknęła również kwestii monopolu państwowego. Beata Guzik zaznaczała, że monopol w Europie jest standardem, który pozwala kontrolować rynek i zmniejszać problemy z uzależnieniami.
— Historia krajów, które otworzyły rynek, pokazuje, że liberalizacja nie zmniejsza nielegalnego hazardu, a często prowadzi do większej ekspozycji na uzależnienia — mówiła. Rzeczkowski podkreślił, że uwolnienie rynku w Polsce mogłoby przynieść wzrost wydatków graczy i ogromne koszty społeczne.
— Podmioty z szarej strefy nie wejdą do systemu regulowanego. Deregulacja prowadziłaby do odpływu kapitału i wzrostu wydatków obywateli, co w konsekwencji zwiększyłoby koszty leczenia uzależnień.
Panel poruszył także wyzwania związane z hazardem wśród dzieci i młodzieży, zwłaszcza w grach komputerowych i social mediach. Guzik zaznaczyła.
— Edukacja dzieci i młodzieży jest kluczowa. Wolny rynek nie ogranicza problemu — wręcz przeciwnie, więcej dostępnych gier zwiększa ryzyko uzależnienia. Państwo musi regulować dostęp i edukować.
Odpowiedzialny model wygrywa
Debata jasno pokazała, że hazard w połączeniu z wartościami społecznymi nie jest oksymoronem. Przeciwnie — dobrze zarządzany, regulowany i kontrolowany przez państwo może wspierać sport, kulturę i filantropię, a także chronić przed zagrożeniami cyfrowymi. Jak zauważyła Guzik.
— Najlepszą lekcją z Europy jest to, że kontrola i odpowiedzialność działają — nieokiełznana konkurencja tego nie zapewni.
Partnerem publikacji jest Totalizator Sportowy
