RYNEK OBAWIA SIĘ ZMIAN W BANKACH
Każda wymiana prezesa zarządu musi mieć jasne uzasadnienie — mówią analitycy
Analitycy rynku bankowego nie widzą jasnych przesłanek, które spowodowały rezygnację Henryki Pieronkiewicz ze stanowiska prezesa Banku Przemysłowo-Handlowego. Mało przekonywający jest dla nich argument, iż to odejście związane jest ze słabszymi niż w latach poprzednich wynikami finansowymi BPH.
W opinii analityków, pogorszenie wyników jest naturalną konsekwencją wchodzenia inwestora strategicznego, czyści się bowiem wówczas finanse banku, tworząc np. większe rezerwy czy znacznie zwiększając nakłady na inwestycje. Po wejściu zaś nowego właściciela dokonuje się inwestycji.
— Moim zdaniem, Henryka Pieronkiewicz musiała odejść, bo była kobietą, a Niemcy nie lubią kobiet na wysokich stanowiskach — mówi jeden z proszących o anonimowość analityków.
Dla innych również nie było racjonalnych przesłanek do odejścia prezes BPH.
— Nie wiązałbym tego odejścia z wynikami BPH. Zazwyczaj po wejściu inwestora strategicznego wyniki finansowe były gorsze przez rok, dwa lata we wszystkich prywatyzowanych bankach. Sytuacja finansowa BPH, choć gorsza niż w 1998 r., to i tak nie jest zła. W tym roku bank wydał dużo na inwestycje — przede wszystkim na rozbudowę sieci. Na wynik trzeciego kwartału miał natomiast wpływ spadek wartości portfela papierów dłużnych, ale nie są to powody do zmiany na stanowisku prezesa — uważa Marcin Materna, analityk DM BIG BG.
Analitycy po cichu sugerują — do odejścia prezes BPH przyczynił się nowy inwestor — niemiecki Hypo -und Vereinsbank.
W nieoficjalnych rozmowach obserwatorzy twierdzą, że prezesi polskich banków powinni przestać być pewni swego. Zwłaszcza w bankach, które pozyskały zachodnich inwestorów.
Z premedytacją
Spekulacje dotyczą m.in. Marii Wiśniewskiej, prezes Pekao SA. Nasiliły się, gdy rada banku zdecydowała niedawno o radykalnej zmianie składu zarządu banku.
Do plotek o rychłej dymisji Andrzeja Topińskiego, prezesa PKO BP, rynek wraca co jakiś czas. Dominującym zarzutem wobec obecnego zarządu jest brak widocznej inicjatywy, która przekładać się ma na relatywnie słabą dynamikę rozwoju PKO BP.
Ostatnio do tego grona dołączyła osoba Stanisława Pacuka, prezesa Kredyt Banku, o którym część obserwatorów mówi, że utracił sporo ze swojej dotychczasowej pozycji. Bank nie ma już rozdrobnionego, ułatwiającego niekiedy pracę, akcjonariatu. Przejęcie przez KBC połowy akcji Kredyt banku może, zdaniem niektórych, zachwiać pozycją prezesa. Zwłaszcza, że i wyniki grupy kapitałowej KB nie napawają optymizmem.
O Cezarym Stypułkowskim, prezesie Banku Handlowego w Warszawie, mówi się z kolei, że postawił wszystko na jedną kartę. Gdyby nie doszło do fuzji BHW z BRE Bankiem — wówczas los prezesa nie byłby taki pewny. MSP wielokrotnie domagało się zmian w zarządzie banku. Ostatnio resortowi wtóruje PZU, akcjonariusz BHW przeciwny fuzji.
Nietykalni
— Nie można demonizować — uspokaja jeden z analityków.
Jego zdaniem, zachodni inwestorzy w polskich bankach, choć wpływy mają ogromne, nie są nastawieni do naszych instytucji wrogo, na zasadzie — teraz my i ludzie wskazani przez nas.
— Wcześniej czy później inwestor, obojętne skąd przybył, zechce uzyskać z inwestycji zyski. Dla niego będzie się liczyła jakość pracy zarządu, realizacja strategii i z tego prezesi banków będą rozliczani — twierdzi analityk.
Zdaniem obserwatorów, niezachwianą pozycją mogą pochwalić się Wojciech Kostrzewa, szef BRE Banku, Bogusław Kott, prezes BIG BG, Jacek Kseń, szefujący WBK. Inwestorzy głośno powtarzają — pełne poparcie i pełna współpraca.
Nie ma powodów, by im nie wierzyć.



