Czytasz dzięki

Rynek pracy gubi się w metodologii

opublikowano: 14-06-2020, 09:27

Analitycy zastanawiają się, na ile można wierzyć danym o bezrobociu. Mimo to, jeśli chodzi o wpływ pandemii na gospodarkę, pozostają optymistami.

Ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy zszokowały ekspertów i obserwatorów z niepokojem wyczekujących najnowszych odczytów z globalnej gospodarki pogrążonej w pandemicznej recesji. Komunikat z największej gospodarki świata to jednak tylko najjaskrawszy z przykładów niewiarygodnych odczytów z rynku pracy podczas trwającej pandemii – oficjalnie także w UE, w tym w Polsce, bezrobocie ledwo drgnęło, mimo tego że miliony osób przestało pracować. Co więc można ze statystyk rynku pracy wyczytać w momencie, gdy większość zachodnich gospodarek powoli stara się wrócić do normalności, a co pozostanie niepotrzebnym informacyjnym szumem? 

Bezrobocie, oferty pracy
Zobacz więcej

Bezrobocie, oferty pracy fot. Bloomberg

Amerykański cud

Amerykański ekonomista grupy ING James Knightley swój komentarz do ostatnich danych o amerykańskim zatrudnieniu pozarolniczym rozpoczął od deklaracji, że na ich widok spadł z krzesła. I trudno mu się dziwić: niecodziennie bowiem analitycy mylą się o 10 mln osób, a tyle wynosiła różnica między zmianą zatrudnienia przewidywaną przez rynkowy konsensus (spadek o 7,5 mln) a tym, co pokazały nam dane (wzrost zatrudnienia o 2,5 mln). Zaskoczenie było tak duże, że analitycy potrzebowali kilku dobrych, dni by zrozumieć szczegóły stojące za tymi danymi. Rafał Benecki, kolega Knightleya z polskiego ING Banku Śląskiego, tłumaczy, że analitycy amerykańskiego biura statystycznego musieli zmienić metodologię na czas pandemii, co miało swoje konsekwencje w jej wynikach. 

- Piątkowe dane sugerują, że amerykańska gospodarka dynamiczniej od oczekiwań przeszła z fazy z zamknięcia do odbicia. Tym niemniej dane te obciążone są większą niż zazwyczaj niepewnością. Po pierwsze, biuro odwołało 60 tys. wywiadów bezpośrednich z gospodarstwami domowymi (ze względu na epidemię). Po drugie wiele firm błędnie klasyfikowało pracowników na przestoju jako zatrudnionych zamiast przejściowo zwolnionych. Według biura obniżyło to stopę bezrobocia o 3 pkt proc. w maju. Po trzecie zaś, w USA dane o osobach zgłaszających się po zasiłek nie pokrywają się z tymi o bezrobociu, co może sugerować, że osoby technicznie rzecz biorąc posiadające jakąś formę elastycznego zatrudnienia i tak korzystały z zasiłków dla bezrobotnych – uważa Rafał Benecki.

Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego i ekspert ds. rynku pracy podkreśla, że na tak dużą niespodziankę wpływ miała niespotykana nigdy wcześniej specyfika bieżącego kryzysu.

- Na dane z amerykańskiego rynku pracy rzutują dwa ważne elementy: odmrożenie gospodarki w maju właściwie we wszystkich stanach, a także sposób raportowania zatrudnienia w USA. Pracodawcy co miesiąc wykazują w ankietach osoby, które do 12. dnia miesiąca otrzymają wynagrodzenia. Zatem jeśli w kwietniu część osób nie przepracowało nawet godziny, np. ze względu na lockdown, to te osoby nie znalazły się w wykazie. W maju w ramach odmrożenia powrócili na rynek, bo częściowo już mogli wypełniać swoje obowiązki i zostali odnotowani jako osoby zatrudnienia. Stąd wyraźny wzrost w maju względem kwietnia – wyjaśnia Andrzej Kubisiak.

Europejska stagnacja

Choć statystyki w UE nie przyniosły tak spektakularnych odczytów jak w USA, to także dla wielu są irracjonalne – jak to bowiem możliwe, że na koniec kwietnia, gdy większa część europejskich gospodarek wstrzymała swoją normalną pracę, bezrobocie wzrosło jedynie o 0,2 pkt. proc. względem marca? 

Odpowiedź na to pytanie leży głęboko ukryta w metodologii mierzenia tego wskaźnika przez Eurostat oraz w specyfice pandemicznego kryzysu, na który także europejska statystyka nie była przygotowana. Aby kwalifikować się jako bezrobotny według europejskiego urzędu statystycznego, należy spełniać trzy kryteria: nie mieć pracy, być gotowym do podjęcia pracy w ciągu najbliższych dwóch tygodni oraz aktywnie poszukiwać zatrudnienia podczas minionych czterech tygodni. Ograniczenia w poruszaniu się, wprowadzone w imię walki z pandemią, znacznie utrudniły dwa ostatnie warunki, wobec czego większość osób, które utraciły pracę w wyniku pandemii, trafiło do kategorii biernych zawodowo. Drugim powodem takich statystyk są liczne programy rządowe, które utrzymują miliony ludzi choćby w częściowym zatrudnieniu, by gospodarka po ustaniu pandemii mogła szybciej stanąć na nogi.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Aby uchwycić zmiany na rynku pracy, które umykają uwadze rutynowych badań urzędów statystycznych, niektóre ośrodki badawcze, jak na przykład w Polsce ośrodek badawczy GRAPE, przeprowadzają ankiety, by ocenić te krótkoterminowe zmiany. Jako że nie są to regularnie powtarzane badania, trudno ocenić ich wiarygodność. Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego podkreśla, że w czasach kryzysu wszystkie metody uchwycenia sytuacji na rynku pracy mają swoje słabości.

- Każda z metodologii obliczania bezrobocia wypacza trochę obraz rzeczywistości. Z jednej strony bowiem mamy klasyczne metody urzędów statystycznych, tak jak te unijne oparte na definicji Międzynarodowej Organizacji Pracy, które na ten moment znacznie zaniżają realną sytuację, jednak w dłuższym kontekście będą bardziej wiarygodne. Z drugiej strony mamy badania ankietowe, takie jak to przygotowane w Polsce przez GRAPE, które pokazują kierunki odchyleń między oficjalnymi statystykami urzędów statystycznych a rzeczywistą sytuacją na rynku pracy. Można jednak kwestionować ich sposób doboru próby i według mnie nie zgadzają się tam również rzędy wielkości – ocenia Piotr Bujak.

Andrzej Kubisiak także zaleca wstrzemięźliwość w wyciąganiu zbyt daleko idących wniosków z badań ankietowych.

- Do prawidłowej oceny sytuacji na rynku pracy w czasie trwającej pandemii potrzeba cierpliwości, bowiem szczegóły zmian będziemy mogli wyczytać dopiero z dodatkowych wskaźników oraz kwartalnych publikacji urzędów statystycznych. Należy też zwracać uwagę na różnice metodologiczne i specyfikę rynków – podkreśla wicedyrektor PIE. 

Przyszłość nie aż tak zła

Na początku kryzysu wielu analityków spodziewało się gospodarczego armagedonu objawiającego się dwucyfrowym spadkiem PKB w II kwartale i długim powrotem do normalności. Mimo szumu informacyjnego eksperci zgodnie przyznają, że najnowsze dane z rynku pracy pokazują generalnie dobre wieści. Rafał Benecki uważa, że już w przyszłym roku polska gospodarka wróci do pozycji sprzed pandemii, a bezrobocie pozostanie jednocyfrowe. Piotr Bujak zauważa, że dziś widać niebywałą skuteczność ogromnego wsparcia połączonych sił fiskalnych rządów i banków centralnych.

- Wydaje mi się, że piątkowe szokujące dane o amerykańskim rynku pracy wpisują się w szerszy obraz sytuacji w światowej gospodarce. Dziś widać, że pandemia nie przyniosła jednak tak wielkiego kryzysu jak pierwotnie myślano. Jeśli uda się utrzymać sytuację epidemiologiczną pod kontrolą i konsumenci i firmy wrócą do nawyków sprzed pandemii w ciągu kilku najbliższych miesięcy, amerykańska i światowa gospodarka szybko wrócą do wzrostu. W ten sposób kształt tego kryzysu będzie przypominał literę U z wąskim dnem. Jeśli uda się tego dokonać, to z pewnością będzie to zasługa bezprecedensowych działań i ścisłej współpracy między rządami a bankami centralnymi w zakresie wsparcia dla pracodawców i pracowników – podkreśla Piotr Bujak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane