Rynek szuka przesilenia

Wydział Analiz Rynkowych, Dom Maklerski BOŚ S.A.
opublikowano: 2022-10-17 09:12

Globalne rynki akcji mają za sobą tydzień większej zmienności, podporządkowania danym makro, wynikom spółek i wreszcie doniesieniom z Wielkiej Brytanii, gdzie doszło do przesilenia w walce między rządem i rynkiem długu dzięki wycofaniu się pierwszego z reform podatkowych, które straszyły na giełdach kryzysem funta i obligacji rządu w Londynie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Konsekwencją była mieszanka spadków i wzrostów poszczególnych indeksów. Generalnie Europa poradziła sobie jednak lepiej od USA, ale duży w tym udział miały sesje piątkowe, w trakcie których rynki europejskie uwzględniały w cenach czwartkowe, dynamiczne odbicia na Wall Street, a Wall Street korygowała swój wcześniejszy optymizm. W środku tej zmienności nastrojów rynki amerykańskie dokonały sztuki zaskoczenia niemal wszystkich inwestor i komentatorów reakcją na wyższy od oczekiwań odczyt inflacji CPI, która zmusiła graczy do rozpoczęcia wyceniania scenariusza podwyżki ceny kredyty o 100 punktów bazowych na listopadowym posiedzeniu FOMC i przyjęcia zakładu, iż cykl zacieśniania w polityce monetarnej w USA zakończy się na poziomie 5 procent. Inaczej mówiąc tydzień przyniósł treści, które powinny dołożyć rynkom zmienności, pchnąć indeksy na nowe minima i wzmocnić pesymizm, a w finale okazał się sygnałem, iż na giełdach rośnie polaryzacja, a zwątpienie i zmienność zaczynają być argumentami byków.

Z perspektywy układu sił na rynkach tydzień nie mógł być ciekawszy, choć zostawił po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Czwartkowa reakcja Wall Street na odczyt inflacji CPI zaczęła się od wyznaczenia przez indeksy nowych minimów bessy, a skończyła najlepszą sesją od dwóch lat. Co ważne, zwrot w nastrojach w perspektywie intra – liczony dla indeksu S&P500 – wyniósł przeszło 5 procent. Inaczej mówiąc, mimo danych ostrzegających przed dalszym zacieśnieniem dostępności kredytu, rynek dokonał skoku, który byłby zadowalający przy danych wskazujących na to, iż to Fed dokona tak oczekiwanego od tygodni pivotu.

W istocie w zachowaniu inwestorów był element wskazujący, iż gracze mogli spekulować z założeniem, iż inflacja jednak jest bliska wartościom szczytowym, a zwrot w polityce Fed jest bliżej niż dalej. Przeciwwagą dla takiego myślenia jest piątkowy spadek w USA, który zniósł efekty czwartkowej zwyżki i postawił inwestorów ze znanymi z poprzednich tygodni wątpliwościami o zdolności byków do wykreowania ledwie kolejnego odbicia w bessie. W pesymistycznym scenariuszu rynek tylko podniósł zmienność, co zawsze owocuje szumem i rzadko przekłada się na poważniejsze ruchy. Dla wielu obserwatorów czwartkowa reakcja na odczyt CPI ma w sobie jednak element, który pozwala spekulować o formowaniu przez rynek dna wyprzedaży nie tyle przez fundamentalną zmianę, ale dzięki uwzględnieniu w cenach większości negatywnych treści.