Rynek wędlin ulega zdrowej modzie

21-03-2016, 22:00

O wyborze wędliny przez Polaków najczęściej decyduje niska cena. Czy tendencje związane ze zdrowym stylem odżywiania mogą to zmienić?

Rynek wędliniarski w Polsce ma dużo do poprawienia.

— Powszechne jest stosowanie przez wytwórców konserwantów i wypełniaczy, co pozwala znacząco obniżyć koszty produkcji. W efekcie lady chłodnicze są wypełnione błyszczącymi i nienaturalnie różowymi wyrobami, które z prawdziwymi wędlinami nie mają wiele wspólnego — tłumaczy Anna Dobrowolska z firmy Małe Sioło.

Na działania producentów wpływa głównie podejście samych nabywców, którzy w zdecydowanej większości wciąż zwracają uwagę głównie na cenę i wybierają produkty tanie, a nawet najtańsze.

— To sprawia, że jakość wyrobów się nie poprawia, wręcz przeciwnie. Lokalni wytwórcy, produkujący w sposób tradycyjny wysokiej jakości wędliny rozwijają się bardzo powoli. Trudno im zwyciężyć z dużymi producentami, którzy inwestują ogromne pieniądze w reklamę — opowiada Anna Dobrowolska.

Rozważne decyzje

Tymczasem o wyborze wędliny powinna decydować przede wszystkim zawartość mięsa.

— W procesie wędzenia mięso traci dużą część masy i na przykład przy tradycyjnej metodzie produkcji z 1 kg surowca uzyskać można około 800 g szynki. Inne proporcje sugerują dużą ilość wody i substancji, których celem jest zatrzymanie jej wewnątrz. Słabą wędlinę można rozpoznać między innymi po dużej wilgotności — tłumaczy przedstawicielka firmy Małe Sioło.

Ważny jest też skład. Dobry produkt wędliniarski nie potrzebuje wielu substancji chemicznych, by zachować świeżość przez dłuższy czas.

— Minimalna ilość konserwantu jest niezbędna, by wprowadzić produkt do sprzedaży. Jeżeli jednak podczas zakupu wędliny na etykiecie zauważymy całą litanię środków konserwujących, to powinna nam się zapalić czerwona lampka. Niepokoi jednak, że tego typu produkty stanowią większość na polskim rynku — mówi Anna Dobrowolska.

Jeśli zaś chodzi o cenę, to jest ona konsekwencją właśnie zawartości mięsa i konserwantów. Według przedstawicielki firmy Małe Sioło nie ma możliwości, by szynka produkowana w tradycyjny sposób bez sztucznego zwiększania masy w sklepie kosztowała mniej niż 30-40 zł za kilogram. Niska cena praktycznie przekreśla dobrą jakość produktu.

— Najtańsze wędliny mają na ogół bardzo niską zawartość białka, za to zawierają dużo wody i chemicznych dodatków. Te droższe są zwykle bardzo dobrej jakości, o wysokiejzawartości mięsa, naturalne i są świetnym uzupełnieniem diety w białko, tłuszcze o wysokiej wartości biologicznej, składniki mineralne i witaminy — opowiada Marek Trzaskowski, współwłaściciel firmy Kiszeczka.

Należy jednak uważać, ponieważ wielu dystrybutorów wykorzystuje przekonanie konsumentów o ścisłym związku kosztów z jakością i podnosi ceny tylko po to, by zasugerować, że produkt jest dobrego gatunku.

— Z naszych obserwacji wynika, że polski konsument ma pewien opór przed poproszeniem sprzedawcy o etykietę produktów sprzedawanych na wagę. Nie do końca też jest świadomy, że ma do tego pełne prawo. Duzi producenci to wykorzystują i w ładnym opakowaniu sprzedają klientom niskiej jakości wyroby — mówi Anna Dobrowolska.

Jedzmy z głową

Moda na zdrowy tryb życia zaczęła jednak wpływać na rynek wyrobów wędliniarskich. W ostatnich latach wzrosło m.in. zainteresowanie produktami wysokiej jakości. Konsumentów, którzy zwracają coraz większą uwagę na zawartość mięsa w wędlinach i obecność określonych składników, jest coraz więcej.

— Obserwujemy też większy popyt na wędliny i mięso świeże, nie paczkowane, które trafiają do naszych sklepów firmowych 1-2 dni po ich wyprodukowaniu. Produkty pakowane próżniowo budzą mniejsze zaufanie. Poza tym jemy zdrowiej, przy wyborze wędlin kierujemy się zwartością tłuszczu, kalorycznością i walorami zdrowotnymi określonych gatunków mięs — zauważa Marek Trzaskowski. Jak wynika z jego obserwacji, rośnie popyt na szynki i wędzonki z mięsa wieprzowego, drobiowego i wołowego. Spada natomiast spożycie kaszanki i pasztetowej, zawierających więcej tłuszczu. Ponadto konsumenci zwracają coraz większą uwagę na pochodzenie mięsa, warunki, w jakich hodowane są zwierzęta, i jak są żywione.

— Coraz więcej zwierząt pochodzi z hodowli na wolnym wybiegu i jest karmionych naturalnie lub takimi paszami, które mają certyfikat ekologiczny — mówi Marek Trzaskowski. Podobne obserwacje ma Anna Dobrowolska.

— Polski konsument coraz częściej sięga po wyroby z wyższej półki, rozumiejąc ich jakościową i zdrowotną przewagę. Kiedy tak się dzieje, wybiera zwykle produkty mniej kaloryczne — szynki i polędwice, dużo rzadziej decydując się na boczek czy baleron — mówi przedstawicielka firmy Małe Sioło. © Ⓟ

PRZEDSIĘBIORSTWO Z TRADYCJĄ: Mała firma rodzinna Kiszeczka od siedemdziesięciu ośmiu lat oferuje klientom naturalne wyroby wędliniarskie. Na zdjęciu (od lewej) właściciele przedsiębiorstwa: Paweł, Witold i Marek Trzaskowscy. [FOT. ARC]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rynek wędlin ulega zdrowej modzie