Rynek zweryfikował Rolimpex
W połowie sierpnia tego roku Ministerstwo Skarbu Państwa oznajmiło, że nie dogadało się w sprawie odsprzedaży pakietu 24,5 proc. akcji Rolimpexu dla duńskiego Danisco. Od tego momentu notowania holdingu systematycznie traciły na wartości.
Jeszcze na początku sierpnia za akcje warszawskiej spółki można było uzyskać 6,5 zł. Wystarczyło kilka tygodni, by ich kurs spadł poniżej 4 zł. Na ostatniej sesji wrześniowej kurs zanotował nawet roczne minimum cenowe, spadając do poziomu 3,78 zł. Wczoraj walory spółki zostały wycenione przez rynek niewiele lepiej — 3,90 zł. Tym samym w ciągu dwóch miesięcy akcje Rolimpexu straciły na wartości około 60 proc.
Z PEWNOŚCIĄ sierpniowa decyzja resortu skarbu nie jest jedyną przyczyną tak wyraźnej przeceny akcji warszawskiego holdingu. Drugą, niemniej ważną, wydaje się słaba kondycja finansowa spółki. Wyraźne kłopoty z generowaniem zysków zaczęły się już w ubiegłym roku. Wtedy Rolimpex stał się spółką nierentowną i na koniec 1998 roku zanotował stratę sięgającą ponad 9,8 mln zł.
Jeszcze gorsze dla Rolimpexu okazało się pierwsze półrocze 1999. Tym razem spółka zanotowała zarówno stratę brutto, jak też netto na podobnym poziomie 5,6 mln zł. Jakby tego było mało strata na działalności operacyjnej była jeszcze większa i przekroczyła 7,2 mln zł. Ujemny wynik operacyjny jest efektem między innymi sprzedaży wyprodukowanego przez spółkę cukru, w sytuacji gdy załamaniu uległy ceny tego towaru na rynku krajowym oraz na świecie. Stale spadające notowania cukru wymusiły na warszawskim holdingu utworzenie rezerw na koszty związane ze sprzedażą cukru wysokości 5 mln zł. Dodatkowo zdecydowano się na przeszacowanie stanu zapasów cukru towarowego, a odpis z tytułu aktualizacji wartości zapasów wyniósł prawie 1,2 mln zł. Równie niepokojąca sytuacja w sektorze młynarskim spowodowała, że Rolimpex zawiązał rezerwę na udziały w tej branży na poziomie 930 tys. zł.
Inwestorów nie może zadowalać również tegoroczny poziom sprzedaży przedsiębiorstwa. W I półroczu był on gorszy o ponad 30 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.
ZARZĄD spółki próbuje za wszelką cenę odwrócić tę niekorzystną sytuację. W tym celu opracowano nawet nowy program restrukturyzacyjny. Kierownictwo Rolimpexu zamierza pozbyć się spółek z sektora cukrowniczego oraz zbożowego, a przewidywane wpływy z procesu deinwestycyjnego mają wynieść około 70 mln zł. Podstawowym źródłem przychodów ma stać się produkcja w zakresie pasz i nasiennictwa. Warto w tym momencie wspomnieć, że to główne dzięki produkcji pasz spółce udało się zamknąć 1998 rok wynikiem operacyjnym na poziomie 38,7 mln zł. Zatem pod młotek pójdą raczej spółki najmniej rentowne.
W OPINII analityków, taka restrukturyzacja jest warszawskiemu holdingowi potrzebna, a niektórzy twierdzą, że wręcz konieczna. Właściwe przeprowadzenie tego procesu może zwiększyć atrakcyjność spółki w oczach inwestorów zagranicznych. Wreszcie powinna to być nadzieja dla inwestorów na poprawę notowań akcji na GPW.
CAŁY PROCES restrukturyzacji warszawskiego holdingu powinien zakończy się w przyszłym roku. Jak podkreśla zarząd Rolimpexu, firma ma problemy z kosztami finansowymi i dlatego bardzo przydadzą się jej środki uzyskane z deinwestycji. Według ich szacunków, pierwsze zyski holding powinien wykazać już w 2000 roku, a więc po przeprowadzeniu całego procesu zmian. W tym roku kierownictwo spółki chce zminimalizować straty.
WIELU specjalistów uważa, że ważnym czynnikiem, który może zdecydować o powodzeniu restrukturyzacji, będzie zdobycie inwestora strategicznego.