Gospodarka światowa będzie zwalniać, co odczują spółki giełdowe. Nie będzie to jednak proces gwałtowny, który wymusiłby radykalne kroki banków centralnych — uważa Jacek Babiński, odpowiedzialny za pion zarządzania aktywami w Pekao TFI, towarzystwa, którego aktywa przekraczają 20 mld zł. — Tymczasem bieżące poziomy wycen wskazują, że inwestorzy oczekują poprawy wyników spółek oraz proaktywnej polityki banków centralnych. Naszym zdaniem rynek może się w tej sytuacji mocno rozczarować — uważa ekspert.

Po pierwsze: defensywa
Jego zdaniem albo rynki akcyjne zaczną także wyceniać scenariusz spowolnienia gospodarczego, albo dotychczasowe dynamiczne spadki rentowności obligacji skarbowych zostaną szybko skorygowane i zobaczymy ich wyprzedaż.
— Naszym scenariuszem bazowym jest scenariusz pierwszy. Z przeważaniem akcji lub bardziej ryzykownych obligacji względem obligacji skarbowych czekamy na impuls fiskalny w USA. Oczekujemy, że może on zostać ogłoszony przed wyborami prezydenckimi (listopad 2020 r.). Do tego momentu gospodarka światowa nadal będzie spowalniać, a w konsekwencji obligacje skarbowe pozostaną preferowaną przez nas klasą aktywów — mówi Jacek Babiński.
Inwestorzy oczekują, że Fed obniży stopy procentowe już w lipcu tego roku, ale opublikowane w ubiegły piątek dane z amerykańskiego rynku pracy (znacznie lepsze od oczekiwań) zasiały niepokój. Indeksy za oceanem zareagowały spadkiem. Jacek Babiński przyznaje, że stawia na spółki o defensywnym (niecyklicznym) profilu biznesu, najlepiej takie, które hojnie dzielą się zyskiem.
— Przeważamy spółki wzrostowe (z wyjątkiem sektora technologicznego), w szczególności znajdujące się w sekularnym trendzie wzrostowym (megatrendowe) względem value, a także spółki duże względem małych. Niedoważamy rynek amerykański, będący dotąd liderem hossy. Zdajemy sobie sprawę, że rynek amerykański historycznie zachowywał się lepiej w nakreślonym przez nas scenariuszu rynkowym. W naszej ocenie wojna handlowa pomiędzy USA a Chinami zmienia jednak perspektywy wysoko wycenianych spółek technologicznych, które znalazły się i pozostaną w epicentrum konfliktu — dodaje zarządzający.
Stały dochód w cenie
Jego zdaniem na tle akcji dobrze powinny wypaść obligacje skarbowe, choć po dynamicznym spadku rentowności w pierwszej połowie roku (a więc wzroście cen) prawdopodobna jest korekta. Za najatrakcyjniejsze uznaje obligacje skarbowe USA oraz Polski innych krajów z Europy Środkowo-Wschodniej.
— Obligacje skarbowe państw strefy euro i Japonii uznajemy za znacznie mniej atrakcyjne ze względu na skrajnie niskie poziomy rentowności oraz bardzo duży stopień wypaczenia mechanizmów rynkowychprzez Europejski Bank Centralny — dodaje ekspert.
Mało atrakcyjny jest też dolar, uważa Jacek Babiński. Perspektywy „zielonego” zmieniły się na negatywne po zmianie retoryki Fedu na bardziej gołębią. To jednak dobra wiadomość dla rynków wschodzących, w tym Polski.
— Dodatkowo rozpoczynający się program PPK powinien być wreszcie receptą na lepsze zachowanie krajowego rynku akcji po latach marazmu. Podobnie jak na rynkach zagranicznych przeważamy tu spółki duże względem małych. Niemniej w środowisku ogólnoświatowego spowolnienia i presji na wiodące rynki akcyjne świata preferujemy przejściowe zwiększenie pozycji gotówkowych w oczekiwaniu na lepszy moment wejścia — mówi Jacek Babiński.
A co, jeśli przyspieszy
Jak podkreśla specjalista, zagrożeniem dla przyjętego przez niego scenariusza jest to, że luzowanie ilościowe, zakomunikowane już przez banki centralne, oraz potencjalne zakończenie konfliktów handlowych samoczynnie spowodują odwrócenie negatywnych tendencji w gospodarce światowej.
— W tym scenariuszu gospodarka światowa przyspieszy, a nie — jak zakładamy — dalej będzie spowalniać. Zyski spółek nie znajdą się pod presją i to rynek obligacji skarbowych będzie musiał dostosować wyceny do nowej rzeczywistości. Zwracamy jednak uwagę, iż zmiana w polityce monetarnej odbyła się na razie, w dużej mierze, na poziomie retoryki. Polityka monetarna działa z opóźnieniem, stopy w USA zostały podniesione, program redukcji bilansu Fed cały czas jest w toku (do końca trzeciego kwartału br.), a i ich wpływ na gospodarkę już się dokonał — zaznacza zarządzający.