Rynki wstrzymały oddech, a Nasdaq stracił 2,67 proc.
Poniedziałkowa sesja na światowych giełdach pokazała obawy rynku o wyniki finansowe spółek, które w bieżącym tygodniu zostaną opublikowane zarówno w USA, jak i w Europie. W tym tygodniu wyniki ma podać około 1500 firm z USA, w tym 16 z indeksu DJ oraz czołowe firmy Starego Kontynentu. Dodatkowo emocje zwiększa środowe wystąpienie szefa Fed, Alana Greenspana z półroczną oceną stanu gospodarki amerykańskiej.
Otwarcie sesji na Wall Street i Nasdaq poprzedziła publikacja lepszych od oczekiwań wyników finansowych przez dwa z trzech największych banków USA. Citigroup zamknął drugi kwartał znacznym wzrostem zysku operacyjnego, a Bank of America skorygował oczekiwaną stratę. Niewiele to pomogło rynkom czekającym na dalsze publikacje, po informacji Departamentu Handlu, który podał, że zapasy spółek utrzymały się w maju na nie zmienionym poziomie. Atmosfera wyczekiwania spowodowała, iż dobre wyniki banków nie wystarczyły do utrzymania optymizmu i indeksy zakończyły dzień stratami. Do spadków przyczyniły się spółki biotechnologiczne i producenci chipów, po sygnałach z Applied Materials, ostrzegających, iż słaba sytuacja sektora odbije się także na przyszłym roku.
Z kolei na starym kontynencie największa przecena stała się udziałem spółek technologicznych i telekomunikacyjnych. Spadły akcje praktycznie wszystkich blue chipów: Vodafone stracił 3 proc., a Deutsche Telekom 2,6 proc. Bez zmian pozostał jedynie France Telecom. Stracili producenci telefonów, wobec obaw analityków o wyniki Nokii. Jednak liderem spadków były akcje sieci telewizji kablowej UPC, które po pogłoskach o bankructwie firmy straciły ponad 35 proc
Sporo emocji wzbudziły na europejskich giełdach pogłoski o ewentualnych akwizycjach. Akcje irlandzkiej firmy Baltimore, specjalisty od zabezpieczeń internetowych wzrosły o 13 proc., mimo zaprzeczeń, o przejęciu przez amerykańskiego wytwórcy oprogramowania, Computer Associates. Z kolei potwierdzenie przez BP zamiarów przejęcia stacji benzynowych niemieckiej firmy E.ON za około 6,5 mld euro zwiększyło popyt na euro i doprowadziło do spadku angielskiej waluty.
Obroty na światowych rynkach były stosunkowo niewielkie, gdyż inwestorzy wstrzymują się od podjęcia decyzji przed publikacjami wyników i czekają na środowe przemówienie szefa Fed. Co prawda spółki obniżały wcześniejsze prognozy, więc wyniki nie powinny bardzo rozczarować, jednak bieżący tydzień powinien przynieść zapowiedzi dotyczące drugiego półrocza.