W sieci ma pracować nawet 100 tys. handlowców
Podpis elektroniczny, unijne
dyrektywy i informowanie
o podatkach — tak resort
gospodarki chce ułatwiać
e-handel.
Ministerstwo Gospodarki chce się dowiedzieć od e-przedsiębiorców, co hamuje ich działalność. Przeprowadzi badania, z których ma się wyłonić rzeczywisty obraz gospodarki elektronicznej i barier hamujących jej rozwój.
— Chcemy umocnić w Polsce rozwój handlu i usług elektronicznych — deklaruje Dariusz Bogdan, wiceminister gospodarki.
Jego zdaniem, Polacy lubią kupować w sieci.
— W UE średnio 7 proc. obywateli korzysta z e-commerce. W Polsce to około 10 proc. — mówi minister.
Ten odsetek szybko może wzrosnąć, zmieni się także rynek pracy. Według szacunków ekspertów Komisji Europejskiej do 2015 roku pracę w sektorze usług, w tym e-commerce, może znaleźć w Polsce 100 tys. osób. Niektóre prognozy pokazują, że aż 25 proc. handlu do tego czasu przeniesie się do internetu.
— Dlatego najważniejszą rzeczą jest wdrożenie w Polsce dyrektywy unijnej dotyczącej usług na rynku wewnętrznym — ocenia wiceminister Bogdan.
Ułatwienia dla firm
Dyrektywa ma ułatwić polskim przedsiębiorstwom rozpoczynanie i prowadzenie działalności usługowej na terenie całej Unii. Także przez internet.
— Będzie to wiązało się z przyjęciem nowej ustawy o działalności usługowej. Uprościmy wiele procedur i formalności. Chcemy, by wprowadzenie tej ustawy wiązało się z wyzwoleniem inicjatywy w zakresie eksportu usług — mówi wiceminister Bogdan.
Docelowo także wszystkie konieczne formalności związane z założeniem działalności gospodarczej będzie można zrealizować w formie elektronicznej. Na takie rozwiązanie trzeba jednak jeszcze poczekać. Ruszy 1 lipca 2011 r. Wdrożenie tego projektu ma kosztować 28 mln zł ze środków unijnych. Gotowe jest już studium wykonalności.
— Pracujemy nad porozumieniem między wszystkimi zainteresowanymi, czyli m.in. Ministerstwem Finansów i ZUS, a także organami samorządu gospodarczego i terytorialnego — zapewnia minister Dariusz Bogdan.
Kary dla oszustów
Chociaż duże badanie rynku będzie dopiero przeprowadzone, Ministerstwo Gospodarki już ma własne wnioski dotyczące barier e-handlu.
— Według przedsiębiorców, największą barierą dla działalności internetowej są nie podatki, ale brak zaufania potencjalnych klientów. Tylko 12 proc. konsumentów w UE uważa korzystanie z tego typu handlu i usług za bezpieczne — mówi minister Bogdan.
Jak to zmienić?
Według ministra, powinno się surowo karać osoby dopuszczające się oszustw internetowych, a równolegle wprowadzić rozwiązania, które to bezpieczeństwo zwiększą — np. podpis elektroniczny.
— W projekcie nowej ustawy o podpisach elektronicznych radykalnie zmieniliśmy podejście do tego tematu. Tworzymy wachlarz podpisów elektronicznych o różnych poziomach zabezpieczeń dostosowanych do różnych potrzeb użytkowników — mówi Dariusz Bogdan.
Projekt jest obecnie w uzgodnieniach międzyresortowych. Po wakacjach powinien trafić do Sejmu.
Informacja dla podatników
Niedawno Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji zaproponowała rozwiązanie, które miało iść na rękę osobom handlującym na niewielką skalę w internecie. Wśród wstępnych propozycji było m.in. wprowadzenie zryczałtowanego, niższego podatku.
— Będziemy pracować nad ułatwieniami dla takich osób. Nie można jednak wprowadzić zróżnicowania w skali podatkowej, dzieląc osoby na prowadzące działalność w internecie i poza nim. Lepszym wyjściem byłoby np. szersze zdefiniowanie podatku zryczałtowanego, to jednak należy do Ministerstwa Finansów — uważa minister Dariusz Bogdan.
Jego zdaniem, ważne jest natomiast jasne informowanie przedsiębiorców i osób prywatnych o obowiązkach związanych z podatkami.
— Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, w jakiej sytuacji muszą takie podatki płacić. Chcemy podjąć dyskusję z platformami aukcyjnymi o skuteczniejszym informowaniu — mówi wiceminister.
Co na to biznes
Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że brakuje im przede wszystkim wiedzy o tym, jak skutecznie prowadzić e-biznes.
— Większość przedsiębiorców zaczyna przygodę w sieci bez jakiegokolwiek planu i uczy się biznesu, "eksperymentując" na obsłudze klienta, logistyce czy płatnościach. Szwankuje też promocja sklepów i komunikacja z rynkiem — mówi Marcin Kuśmierz, dyrektor zarządzający firmy Home.pl (zajmuje się m.in. tworzeniem sklepów internetowych).
Dodaje, że klienci e-sklepów są jednak coraz bardziej wymagający, w efekcie ponad połowa sklepów znika w pierwszym roku działania.
— Paradoksalnie to sami przedsiębiorcy ograniczają rozwój tego segmentu rynku. Klucz do sukcesu e-biznesu w małych firmach tkwi w edukacji. Zmiana regulacji prawnych niewiele zmieni — uważa Marcin Kuśmierz.
okiem ekspertA
Wojciech Buczkowski, prezes zarządu Komputronik
Niskie ceny i fala bankructw
Wśród barier w rozwoju e-handlu wymieniłbym zbyt wysokie prowizje za płatności elektroniczne. W Polsce sięgają 2 proc. wartości transakcji, a więc kilkakrotnie więcej niż w Europie Zachodniej. Istotna jest też kwestia dostępu do internetu.
Problemem bywają usługi kurierskie. Nie wszyscy kurierzy przekazują towary w godzinach odpowiednich dla klientów. Niektórzy niechętnie jeżdżą z pojedynczymi paczkami do małych miejscowości.
Przeszkodę stanowią również źle zarządzane e-sklepy. Takie, które konkurują jedynie niskimi cenami, co prowadzi do utraty płynności finansowej i bankructwa. W efekcie klienci czują się oszukani i nieufnie odnoszą się do zakupów przez internet.
Warto także pamiętać, że wielu klientów wciąż woli dokładnie obejrzeć produkt przed zakupem. Z tego względu rośnie popularność zamówień złożonych przez internet, ale z zastrzeżeniem odbioru w tradycyjnej placówce.
Jakub Milewski, koordynator działań e-commerce A.pl (firma z grupy Action)
Brak zaufania do netowych "spożywczaków"
Polskie prawo wciąż nie nadąża za zmianami, jakie dokonują się w obrocie elektronicznym. Przykładem może być przepis mówiący o możliwości zwrotu towaru w ciągu 10 dni bez podania przyczyny w przypadku zakupów na odległość. Dla branży sprzedaży artykułów żywnościowych jest to przepis całkowicie nieżyciowy. Część handlu internetowego, np. lekami, jest niemal całkowicie zablokowana przez przepisy je regulujące.
Inne przyczyny, które wstrzymują rozwój internetowych sklepów spożywczych, takich jak nasz, to brak zaufania klienta do tej formy zakupów. Użytkownicy na początku zawsze kupują produkty szczelnie pakowane. Po pierwszych zakupach eksperymentują dalej i przekonują się, że w internecie jest bezpiecznie.
Obawy w końcu miną. Jeszcze dwa lata temu internauci bali się internetowych sklepów spożywczych. Dzisiaj liczba klientów A.pl rośnie co miesiąc o blisko 10 proc.
Piotr Krawiec, dyrektor zarządzający agencji Praktycy.com, autor raportu "E-commerce w Polsce 2009"
Brakuje standardów obsługi
Z punktu widzenia klienta przeszkodą w rozwoju e-commerce w Polsce jest znaczne rozdrobnienie rynku. Liczba ta nie przekłada się jednak na bogactwo oferty. Z naszych badań wynika, że polskie sklepy internetowe to najczęściej małe przedsiębiorstwa zatrudniające do 4 osób. Większość tych mikrofirm nie ma wykształconych standardów obsługi i procedury postępowania, np. w razie reklamacji towaru.
Druga grupa barier dotyka właścicieli sklepów. System księgowo-podatkowy nie sprzyja prowadzeniu tego typu działalności. Oferta szkoleń jest uboga.
Kolejną przeszkodą jest dostępność środków finansowych — banki niechętnie udzielają pożyczek na internetowy start up. Zwykle działalność rozpoczyna się dzięki wsparciu finansowemu rodziny.
Kolejną specyfiką polskiej branży handlu elektronicznego jest wyniszczająca walka cenowa, w której największe szanse mają duże sklepy internetowe. Sklepy nie opierają się na sile marki, lecz na dumpingowych cenach.
Katarzyna Latek