Czytasz dzięki

Rząd ignoruje protesty samorządów

JKW
opublikowano: 25-02-2011, 14:23

Samorządowcy niewiele wskórali. Ministerstwo chce ograniczyć deficyty gmin, powiatów i miast.

W środę wieczorem w Ministerstwie Finansów odbyła się kolejna konfrontacja rządu z samorządami w sprawie deficytu lokalnych władz. Jadąc na spotkanie, samorządowcy mieli nadzieję, że rząd wycofa się z pomysłu narzucenia im restrykcyjnych limitów w polityce finansowej. Nic z tego. Rząd zignorował argumentu samorządów i zostaje przy swoim.

Drobne ustępstwo
Jak informowaliśmy na początku lutego, resort przedstawił pomysł, zgodnie z którym deficyt w każdym samorządzie w Polsce nie będzie mógł przekraczać określonego limitu w stosunku do dochodów. W 2012 r. ten próg miałby wynosić 4 proc., w 2013 r. – 3 proc., w 2014 r. – 2 proc., a od 2015 r. miałby zostać na poziomie 1 proc. Propozycja oburzyła samorządowców, ponieważ wiele z nich – w tym większość dużych miast – ma deficyty na poziomie kilkunastu, a często nawet kilkudziesięciu proc.
- Ten pomysł to zabójstwo. Jeśli rząd go przeforsuje, będziemy wegetować zamiast się rozwijać – komentował nam Piotr Uszok, prezydent Katowic.
- To jest jakiś koszmar – wtórował mu Michał Zaleski, prezydent Torunia.
Przedstawione zasady były tak restrykcyjne, że po pierwszym spotkaniu samorządowcy traktowali je tylko jako punkt wyjścia w negocjacjach. Mieli nadzieję, że w czasie konsultacji uda się uzyskać kompromis. Okazuje się jednak, że przedstawiony pomysł to „propozycja nie do odrzucenia”. Rząd nie zamierza ustępować samorządom.
- Na środowym spotkaniu żadne argumenty merytoryczne nie znalazły zrozumienia po stronie rządowej. Nie usłyszeliśmy też pozytywnego przyjęcia naszych propozycji, by w zamian za ograniczenie deficytu umożliwić samorządom zwiększenie wpływów – mówi Danuta Kamińska, przewodnicząca komisji skarbników Unii Metropolii Polskich.
Jedyną, luźną propozycją rządu było, by w 2012 r. podnieść limit z 4 proc. do 5 proc. W kolejnych latach ścieżka zostałaby bez zmian.
- To jest żadne ustępstwo – mówi Danuta Kamińska.

Toruń nie rozumie
Samorządy przekonują, że ograniczenie deficyt oznacza dla nich nic innego jak obcięcie inwestycji. W skali kraju oznacza to obcięcie nakładów o miliardy zł, co może przełożyć się na całą gospodarkę. Ponadto, pożyczka zaciągana w ramach deficytu w całości przekazywana jest na wkład własny w inwestycjach unijnych.
- Inwestycje w samorządach w ogromnej części finansowane są z funduszy unijnych. Jeśli będziemy z tych projektów realizować, nie wykorzystamy przysługujących Polsce dotacji. Nie rozumiem, dlaczego ministrowi finansów może na tym zależeć – denerwuje się Michał Zalewski, prezydent Torunia.
Magdalena Kobos, rzecznik resortu finansów, nie ukrywa, że celem resortu jest wypracowanie narzędzi ograniczających dynamikę zadłużania się jednostek samorządu terytorialnego.
- Nowe rozwiązania zostaną zaprezentowane po zakończeniu prac. Niestety na obecnym etapie nie sposób mówić o szczegółach - twierdzi Magdalena Kobos.

45,46 mld zł

Tyle wyniosło zadłużenie samorządów na koniec III kw. 2010 r.

38,7%

O tyle wzrosło w porównaniu z identycznym okresem 2009 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane