Ugoda? Gdzie tam. W sporze z Eureko dotyczącym wykluczenia jednego z prawników rząd wesprze ta sama kancelaria, która prowadzi arbitraż.
Wszystko wskazuje na to, że zapoczątkowany przez Andrzeja Mikosza, byłego ministra skarbu, twardy kurs w kwestii konfliktu z Eureko będzie utrzymany. Wojciech Jasiński, jego następca, stawia na fachowców. Resort zlecił obsługę prawną postępowania przed sądem belgijskim o wyłączenie jednego z arbitrów w postępowaniu arbitrażowym, które wytoczyła mu firma Eureko. Zadania tego za ponad 450 tys. EUR podejmie się kancelaria Salans i Oleszczuk, która reprezentuje rząd w postępowaniu arbitrażowym.
— Oferta tej kancelarii była najbardziej korzystna ekonomicznie pod względem doświadczenia zgromadzonego w toku postępowania — podkreśla Agnieszka Dłuska z resortu skarbu.
Przypomnijmy, że holenderski holding zarzuca polskiemu rządowi nienależyte wywiązywanie się z traktatu o dobrym traktowaniu zagranicznych inwestorów. Sąd arbitrażowy przyznał, że Polska naruszyła umowę międzypaństwową. O rezultacie toczącego się w Londynie postępowania decyduje trzech sędziów: stronę rządową reprezentuje Jerzy Ratajski, Eureko — Yves Fortier i ustalony przez obie strony niezależny arbiter Stephen Schwebel. I to właśnie ten ostatni, zdaniem MSP, budzi kontrowersje. Dlatego rząd zarzucając mu stronniczość, w osobnym postępowaniu przed sądem belgijskim stara się o jego wykluczenie. Na polubowne rozstrzygnięcie nie ma co liczyć.
Miesiąc temu Eureko zawezwało sądownie skarb do ugody pod warunkami odsprzedania 21 proc. akcji PZU za 2,1 mld zł (za kwotę, jaka miała obowiązywać w 2001 r., kiedy zawierano umowę) oraz upublicznienia spółki do 30 czerwca i 6 mld zł odszkodowania. Rząd odrzucił tę propozycję.
Kamyczek do ogródka wrzucili także posłowie, którzy dzięki specjalnej uchwale autorstwa LPR będą starali się podważyć umowę prywatyzacyjną PZU.



