Sądowa batalia o Krupnik

Michalina Szczpeańska
opublikowano: 23-11-2017, 22:00

Spór o znany trunek zmierza ku końcowi. Teraz karta jest po stronie Marie Brizard Wine & Spirits.

Czy Krupnik to kategoria alkoholi czy marka jednego producenta, a więc czy nazwa rodzajowa alkoholu miodowego, czy oznaczenie o indywidualnym charakterze? Po sześciu latach toczenia o to sporów karta jest po stronie Destylarni Sobieski, właściciela marki Krupnik, będącego w grupie Marie Brizard Wine & Spirits, która przekonuje do tej drugiej opcji. Strona przeciwna tego sporu to Toorank, producent z Jasienicy, specjalizujący się m.in. w nalewkach owocowych i korzennych. To on wszczął postępowanie przed Urzędem Patentowym w 2011 r., aby unieważnić wyłączne prawo Destylarni Sobieski do posługiwania się znakiem Krupnik. Decyzja na tej ścieżce zapadła po myśli jasienickiego producenta. Destylarnia Sobieski wybrała drogę sądową i złożyła pozew w sądzie okręgowym, domagając się zakazania firmie Toorank oznaczania alkoholi Krupnikiem. W październiku 2017 r. zapadł wyrok, w którym sąd uwzględnił pozew i uznał, że to ona ma wyłączne prawo do marki Krupnik (wyrok nie jest jednak prawomocny).

— Na drodze sądowej nastąpiło potwierdzenie, iż pełne prawo do tej marki przysługuje tylko Destylarni Sobieski, a sam spór stał się jednym z największych konfliktów na polskim rynku alkoholi. Wartość marki Krupnik szacowana jest na 484,5 mln zł za 2016 r., a Destylarnia Sobieski sporo zainwestowała w ostatnich latach w jej wypromowanie. Ponadto poszerzyła portfel produktów pod tą marką i zwiększyła sprzedaż, a inny podmiot po prostu chciał coś wyrwać z tego tortu kosztem naszego klienta — twierdzi Robert Rozbicki, rzecznik patentowy i prawnik z kancelarii SSW, reprezentujący Destylarnię Sobieski. Toorank nie odpowiedział na naszą prośbę o komentarz do sprawy i pytanie o dalsze kroki prawne. Robert Rozbicki opowiada, że było kilka firm, które próbowały używać nazwy Krupnik, zazwyczaj lokalnie, a nie na skalę ogólnopolską.

— W tych przypadkach porozumieliśmy się polubownie bez konieczności wszczynania postępowań sądowych. W branży alkoholowej i patrząc szerzej — spożywczej — słychać jednak coraz częściej o ochronie znaków, a ich właściciele mają coraz większą świadomość, jak duże znaczenie w obrocie gospodarczym mają dobrze chronione marki. Następstwem tego jest rosnąca liczba spraw sądowych. Nasza kancelaria prowadzi kilka z nich — dodaje Robert Rozbicki. Jedna z bardziej znanych batalii to ta o pianki oblane czekoladą oraz to, czy tylko Lotte Wedel ma je prawo nazywać Ptasim Mleczkiem, czy może to cała kategoria ptasiego mleczka, a nazwa może się znaleźć się na produktach iluś producentów słodkości. Tu wygrał Wedel. Mniej znany jest przypadek Michałków sprzed kilkunastu lat. Dziś ma je w swojej ofercie kilku producentów. Mniej kontrowersji było przy Delicjach, będących obecnie w portfolio Mondeleza, choć nieraz w ten sposób określane są też ciastka typu „jaffa cake” należące do innych graczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczpeańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Sądowa batalia o Krupnik