Samorządy są lekceważone
Dzisiaj do północy kompletny dokument pod nazwą „Projekt ustawy budżetowej na rok 2001“ powinien oficjalnie wpłynąć z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Kancelarii Sejmu. Nocne obrady nad tą najważniejszą po Konstytucji ustawą rząd zafundował sobie sam. Ale dlaczego do identycznego stylu pracy — w ostatniej chwili, na chybcika — władza centralna przymusza jednostki samorządu terytorialnego?
PRZECIEŻ dzisiaj o północy upływa również termin — i to ustawowy, a nie samozwańczo przesunięty — wniesienia do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw projektów budżetów przez zarządy. Tymczasem nowelizacja ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego w latach 1999 i 2000 oraz niektórych innych ustaw (w liczbie trzynastu) ogłoszona została dopiero w czwartek, 9 listopada. Dziennik Ustaw nr 95 rozchodzi się pocztą w tym tygodniu — dosłownie wtedy, gdy zarządy powinny podpisywać ostateczne wersje projektów! A przecież solidna i oparta na znanej podstawie prawnej praca koncepcyjna nad budżetem gminy, powiatu czy województwa powinna trwać co najmniej dwa miesiące.
GDYBY rady gmin i powiatów oraz sejmiki województw miały takie uprawnienia — to w trybie dyscyplinarnym już dawno zbiorowo skróciłyby kadencję Sejmu i Senatu. Dlaczego parlament decyzje naprawdę ważne dla kraju zawsze podejmuje w niedoczasie, a z wyprzedzeniem udaje mu się jedynie ogłosić patrona roku 2001? Tylko dzięki mediom jednostki samorządu terytorialnego wiedziały trochę wcześniej o tym, iż podstawowym przepisem nowelizacji jest przedłużenie ważności starej ustawy na rok 2001, a także o innych najważniejszych zmianach.
Z NIEZNANYCH powodów ustawa budżetowa posługuje się terminem „budżet państwa“, określając jedynie budżet sektora centralnego i ogarniając ledwie połowę całego sektora wydatków publicznych — bez jednostek samorządu terytorialnego, funduszy celowych i jednostek ochrony zdrowia. Dopiero suma tych wszystkich budżetów daje wyobrażenie o prawdziwej kwocie deficytu ekonomicznego III RP. W odniesieniu do części samorządowej — na razie jest to liczba absolutnie ciemna.