W 2004 r. gminy i miasta uruchomiły 227 programów emisji obligacji komunalnych wartości 2,95 mld zł. Najwięcej pożycza Wielkopolska.
Coraz więcej samorządów terytorialnych przekonuje się do finansowania inwestycji z emisji obligacji komunalnych — wynika z raportów publikowanych przez polskie ramię międzynarodowej agencji ratingowej Fitch. W 2004 r. wartość rynku obligacji komunalnych wzrosła o 12 proc., do 2,95 mld zł. Zadłużenie gmin z tego tytułu wyniosło 2,64 mld zł, z czego ponad 47 proc. przypadło na samorządy z trzech województw: wielkopolskiego, dolnośląskiego i kujawsko-pomorskiego. Najczęściej po pieniądze z obligacji sięgano w Wielkopolsce, gdzie przeprowadzono 50 emisji, na łączną kwotę 722,85 mln zł.
— Od dziesięciu lat obserwujemy wzrost zadłużenia jednostek samorządu terytorialnego. Dotyczy to zarówno pożyczek, kredytów bankowych, jak i obligacji komunalnych. To efekt konieczności finansowania wydatków nie znajdujących pokrycia w planowanych dochodach samorządów — mówi dr Jacek Sierak z Katedry Ekonomiki i Finansów Samorządu Terytorialnego warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.
Za małe emisje
Rynek systematycznie rośnie, ale zbyt wolno, bo gminy nadal dość nieśmiało sięgają po ten rodzaj finansowania.
— Przybywa podmiotów emitujących obligacje, rośnie również wartość tego segmentu rynku. Problem w tym, że wartość emisji jest ciągle mała. Dlatego nie tworzy to rynku dla inwestorów instytucjonalnych, którzy niechętnie angażują się w małe emisje — mówi Piotr Kowalski, wiceprezes agencji Fitch Polska.
Dług bliski limitu
Powodów małych emisji jest kilka. Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich (ZPP) wskazuje na nowe źródła finansowania inwestycji.
— Wraz z przystąpieniem do Unii otworzyły się możliwości pozyskiwania nowych, innych niż obligacje, instrumentów wspierających finansowanie przedsięwzięć inwestycyjnych. Samorządy gromadzą pieniądze, by dołożyć do sum przyznawanych przez Unię Europejską. Zaangażowanie finansowe w tego typu projekty spowodowało, że samorządy doszły do pewnej granicy zadłużenia, czego efektem jest spadek zainteresowania obligacjami — mówi Marek Wójcik.