Samorządy wspomaga Bruksela

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2011-05-24 00:00

Najpierw PSL, potem Michał Boni, teraz Bruksela. Koalicja przeciwko regule samorządowej jest coraz szersza.

Propozycja ministra Rostowskiego jest szkodliwa — twierdzi Komisja Europejska

Najpierw PSL, potem Michał Boni, teraz Bruksela. Koalicja przeciwko regule samorządowej jest coraz szersza.

Samorządy mają kolejnego sojusznika w sporze z Jackiem Rostowskim, ministrem finansów, który chce ograniczyć ich zadłużenie. Przeciwko regulacjom, które mimo protestów samorządowców forsuje minister Rostowski, opowiada się Komisja Europejska.

W najbliższym raporcie na temat finansów publicznych Polski Bruksela ma upomnieć polski rząd za próbę ograniczania rozwoju samorządów.

— Jest to zły pomysł dla samorządów i gospodarki, dlatego w dłuższym terminie niczego nie poprawi w polskich finansach publicznych. Ta opinia znajdzie się w naszym raporcie — mówi proszący o anonimowość przedstawiciel Komisji Europejskiej.

Nie tędy droga

Reguła samorządowa, którą od kilku miesięcy stara się wprowadzić w życie resort finansów, zakłada, że w 2012 r. deficyt gmin, powiatów i województw nie mógłby przekraczać 4 proc. dochodów. W kolejnych latach limit spadałby o 1 pkt proc. rocznie, a od 2015 r. zostałby na poziomie 1 proc. Dla wielu samorządów, zwłaszcza najmocniej inwestujących, oznaczałoby to ostre cięcie programów rozwojowych. Wiele miast ma obecnie deficyty na poziomie kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent.

— Mamy nadzieję, że ten zapis nie wejdzie w życie, a przynajmniej nie w formie zaproponowanej przez ministra. Ograniczanie deficytów samorządom to ograniczanie publicznych wydatków na inwestycje. Polska musi obniżać deficyt, ale powinno się to odbywać przez cięcie wydatków bieżących, a nie inwestycyjnych — tłumaczy nasz rozmówca.

Komisji nie podoba się reguła też dlatego, że analitycy w Brukseli nie wierzą w skuteczność tego pomysłu. Według nich, limity samorządowe ograniczyłyby deficyt państwa o mniej niż prognozowane przez rząd 0,4 pkt proc. w 2012 r.

— Minister finansów w przesłanej nam analizie przedstawił zbyt optymistyczne wyliczenia — tłumaczy przedstawiciel Komisji Europejskiej.

To jeden z powodów sceptycyzmu Brukseli wobec prognoz obniżenia polskiego deficytu. Bruksela uważa, że w 2012 r. Polska nie zejdzie z deficytem do 3 proc. PKB (jak przekonuje minister Rostowski), lecz do 3,6 proc.

Nadzieja w Bonim

Samorządowcy cieszą się z nieoczekiwanego wsparcia Brukseli.

— Poparcie Komisji Europejskiej to istotny argument w negocjacjach z rządem. Pokazuje, że nasze protesty mają uzasadnienie merytoryczne. Nie tylko my widzimy ten problem, ale też niezależni analitycy — mówi Michał Zaleski, prezydent Torunia.

Lokalni włodarze po swojej stronie mają też część rządu. Przeciwko regule samorządowej opowiada się koalicyjne PSL, a Michał Boni, minister w Kancelarii Premiera, przekonuje, że trzeba wypracować inne, mniej drastyczne, rozwiązanie. Jego poparcie jest szczególnie ważne, bo premier Donald Tusk właśnie ministrowi Boniemu powierzył zadanie dogadania się z samorządowcami po tym, jak kilka tygodni temu miasta zerwały rozmowy z ministrem finansów.

— Michał Boni słucha naszych argumentów, dlatego rozmowy toczą się w bardzo przyjaznej atmosferze — mówi Danuta Kamińska, skarbnik Katowic, przewodnicząca Komisji Skarbników w Unii Metropolii Polskich.

Prawdopodobnie pod kierownictwem Michała Boniego powstanie więc zupełnie nowe rozwiązanie. Ale nawet to nie gwarantuje samorządom pozytywnego rozwiązania sprawy. Doświadczenie pokazuje, że premier Donald Tusk w każdej chwili może wrócić do pierwotnej propozycji (4, 3, 2, 1 proc. deficytu) i przekreślić ustalenia wypracowane przez Michała Boniego. Dokładnie tak stało się np. ze zmianami w OFE.

Ważny kontrahent biznesu

15

mld zł Tyle wynoszą roczne wydatki inwestycyjne budżetu państwa. To 5 proc. całości jego wydatków...

40

mld zł...a tyle wynoszą wydatki inwestycyjne samorządów. To 23,5 proc. ich budżetów — obliczają organizacje samorządowe.