SAS czekają duże zmiany

Magda Kozmana
opublikowano: 2001-05-09 00:00

SAS czekają duże zmiany

SAS, szóste pod względem wielkości linie lotnicze w Europie, zaciskają pasa w związku z dekoniunkturą na rynku. W poprawie wyników ma pomóc nowy prezes, uznawany za jednego z najlepszych menedżerów w Skandynawii.

Dekoniunktura na amerykańskim rynku oraz wysokie koszty paliwa dokuczały liniom lotniczym w ubiegłym roku. Z tych samych powodów także obecny rok nie zapowiada się najlepiej. Kłopoty nie omijają żadnego przewoźnika.

Duże jest tańsze

Scandinavian Airlines System, norwesko-szwedzko-duńskie linie lotnicze, przedstawiły wczoraj rozczarowujące wyniki finansowe za pierwszy kwartał. Spółka wypracowała zysk przed opodatkowaniem wysokości 20 mln SEK (7,6 mln zł) — sześciokrotnie mniejszy, niż spodziewali się analitycy. Jest to i tak lepiej niż przed rokiem, kiedy w pierwszym kwartale miała stratę 303 mln SEK (115,14 mln zł).

Panaceum na kłopoty ma być m.in. wzrost liczby pasażerów i mniejsze koszty obsługi lotów. W 2005 roku SAS zamierza obsłużyć 35 mln klientów. Dla porównania, w ubiegłym roku skandynawskie linie przewiozły 23 mln pasażerów. W tym roku wynik ma być lepszy o 8 proc. Na razie kwietniowe wyniki wskazują na 4,8-proc. wzrost w skali roku.

Pomysłem SAS na obniżenie kosztów paliwa jest zakup większych samolotów, pozwalających na przewóz większej liczby pasażerów.

Bez hoteli

SAS prawdopodobnie zdecyduje się także na odłączenie hoteli Radisson SAS — sieci składającej się z 146 obiektów w 37 krajach. W Polsce Radisson posiada hotel w Szczecinie, drugi ma zostać otwarty w przyszłym roku w Warszawie. Obroty sieci wyniosły w ubiegłym roku 3,1 mld SEK (1,2 mld zł).

Inwestorzy wiele spodziewają się po nowym prezesie SAS — Joergenie Lindegaardzie. Przez 26 lat pracował on w spółce telekomunikacyjnej GN Store Nord, którą przekształcił w nowoczesny koncern, pozbywając się nierentownych działów. To samo ma zrobić w SAS, tyle że na większą skalę.

Funkcję obejmuje on w momencie, gdy SAS łączy swoje szwedzkie, norweskie i duńskie spółki, których akcje notowane były oddzielnie w Sztokholmie, Oslo i Kopenhadze. Za każdą akcję tych spółek akcjonariusze dostali nową akcję SAS — wspólną dla wszystkich rynków.