Wszystkie kluby poselskie są za karaniem złych urzędników, ale projekt PO ma być poprawiony.
Wczoraj odbyło się pierwsze czytanie projektu Platformy Obywatelskiej (PO) wprowadzającej kary do 40 tys. zł dla urzędników rażąco łamiących prawo. Wszystkie partie potwierdziły konieczność skończenia z samowolą biurokratów niszczących firmy bezprawnymi decyzjami. Projekt został więc skierowany do dalszych prac w komisji sejmowej.
Marek Wójcik, poseł PO, przedstawiając projekt przypomniał, że już dwukrotnie, za rządów Marka Belki oraz Jarosława Kaczyńskiego, nie udało się uchwalić tej ustawy.
— Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich prób. Zaznaczam jednak, że celem tej ustawy nie jest karanie urzędników za drobne błędy, lecz za bezprawne decyzje powodujące poważne szkody przedsiębiorcom — mówi Marek Wójcik.
Urzędnik będzie odpowiadał finansowo, jeżeli wskutek jego błędnej decyzji skarb państwa musiał wypłacić odszkodowanie. Sprawę będzie badał prokurator. Jeżeli uzna, że doszło do rażącego złamania prawa, oskarży urzędnika i skieruje sprawę do sądu. Poseł PiS Mariusz Błaszczak twierdzi, że idea jest "godna pochwały", lecz projekt PO to zwykły straszak na urzędników.
Zdaniem Stanisławy Prządki z Lewicy, projekt wymaga doprecyzowania, gdyż może sparaliżować pracę administracji.
— Projekt ustawy jest niedopracowany, gdyż nie uwzględnia i nie pokazuje m.in. negatywnych skutków wprowadzenia przepisów, które niewątpliwie wystąpią, jak choćby obawa funkcjonariuszy publicznych przed wydawaniem decyzji — uważa posłanka Lewicy.