Selvita daje nadzieję na przyszłość

opublikowano: 13-03-2019, 22:00

Poszukująca nowych leków spółka biotechnologiczna nie przyniosła w ubiegłym roku krociowych zysków, ale dała inwestorom coś cenniejszego — nadzieję

Kup raport Giełdowa Spółka Roku 2018 w wersji elektronicznej>>

Polskie spółki biotechnologiczne, które doprowadziły nowe leki do
pierwszej fazy badań klinicznych, można policzyć na palcach jednej ręki.
Selvita, kierowana przez Pawła Przewięźlikowskiego, jest już bliska
doprowadzenia do tej fazy drugiej cząsteczki, opracowanej przez pracujący w
Krakowie zespół naukowców.
Zobacz więcej

TRUDNE INNOWACJE:

Polskie spółki biotechnologiczne, które doprowadziły nowe leki do pierwszej fazy badań klinicznych, można policzyć na palcach jednej ręki. Selvita, kierowana przez Pawła Przewięźlikowskiego, jest już bliska doprowadzenia do tej fazy drugiej cząsteczki, opracowanej przez pracujący w Krakowie zespół naukowców. Fot. Marek Wiśniewski

Stare inwestorskie porzekadło głosi, że na giełdzie kupuje się przyszłość. W niewielu przypadkach sprawdza ono się tak dobrze, jak w przypadku biotechnologicznej Selvity. W tegorocznej edycji Giełdowej Spółki Roku wskoczyła ona na drugi stopień podium rankingu głównego, a w kategorii „innowacyjność produktów i usług" okazała się niekwestionowanym zwycięzcą.

Rzut oka na ubiegłoroczne notowania giełdowe Selvity nie wskazuje na to, by spółka mogła być faworytem inwestorów. W styczniu za jeden walor płacono 58 zł, potem kurs nieco wzrósł, by w kolejnych miesiącach oscylować wokół 55 zł i zakończyć 2018 r. na poziomie 53,8 zł, o ponad 7 proc. niższym niż 12 miesięcy wcześniej. Skąd więc sympatia analityków i inwestorów do spółki?

Konsekwentny rozwój

Selvita to spółka biotechnologiczna, której głównym celem jest opracowanie nowych leków, które mają znaleźć zastosowanie przede wszystkim w terapiach onkologicznych. Jej model biznesowy zakłada, że wieloletnie prace badawczo-rozwojowe są wspierane nie tylko dotacjami i pieniędzmi inwestorów, ale też przychodami z równoległej działalności usługowej dla większych firm farmaceutycznych. Na początku spółkę finansowali jej twórcy, Paweł Przewięźlikowski i Bogusław Sieczkowski. Obaj pracowali wcześniej w Comarchu i wyłożyli ponad 10 mln zł z własnej kieszeni na start. W 2011 r. Selvita weszła na NewConnect. Przy tej okazji zebrano 15 mln zł, a przy przejściu na główny parkiet w 2014 r. pozyskano 27 mln zł. W tym czasie Selvita przekształciła się ze start-upu w poważnego gracza, ale łatwo nie było.

— Mam wrażenie, że ostatnia dekada w polskiej biotechnologii została w dużej mierze zmarnowana. Instytucje finansowe przez lata w ogóle nie były nami zainteresowane, a do inwestycji w biotechnologię wszyscy podchodzili sceptycznie i widać było strach, wywołany historią takich spółek, jak Bioton. Muszę podziękować drobnym inwestorom i spekulantom z NewConnect, którzy zaufali nam przy okazji pierwszej oferty publicznej, bo bez nich nie dalibyśmy rady. Na pewno jednak przez niedobór kapitału w początkowym okresie straciliśmy sporo czasu — mówił w ubiegłym roku Paweł Przewięźlikowski, prezes Selvity.

Mocne wsparcie

Na początku ubiegłego roku Selvita znów zwróciła się do inwestorów o pieniądze — tym razem aż o 134 mln zł.

— Wszystkie pieniądze z emisji będą przeznaczone na rozwój projektów innowacyjnych, przede wszystkim na badania nad lekiem SEL120, które chcemy doprowadzić samodzielnie do drugiej fazy badań klinicznych. Obecnie, patrząc z perspektywy globalnej, jesteśmy firmą trzecio-czwartoligową, co wynika z małej dostępności kapitału. Przez lata rozwijaliśmy się głównie z pieniędzy prywatnych. To wszystko sprawiało, że sprzedawaliśmy nasze projekty na wczesnym etapie, uzyskując za nie mniej pieniędzy, niż to możliwe — mówił Paweł Przewięźlikowski.

Inwestorzy dopisali — tak w transzy dla instytucji, jak i dla inwestorów indywidualnych trzeba było redukować zapisy, a walory obejmowano po cenie maksymalnej w wysokości 61 zł. Selvita stała się m.in. pierwszą inwestycją funduszu PFR Life Sciences, stworzonego przez Polski Fundusz Rozwoju wehikułu finansowego, który ma wspierać innowacyjne polskie spółki.

Monetyzowanie badań

Najbardziej zaawansowany projekt Selvity to mający pomagać w leczeniu białaczki SEL24. Jest on obecnie w pierwszej fazie badań klinicznych. Spółka w 2017 r. sprzedała prawa do niego włoskiej grupie Menarini, inkasując za to 20 mln zł z góry.

Po osiągnięciu kolejnych „kamieni milowych", czyli postępów w badaniach klinicznych, może liczyć na łącznie 360 mln zł płatności od Włochów i kilka-kilkanaście procent przychodów ze sprzedaży gotowego leku. To sporo, ale sprzedając projekty na późniejszym etapie prac mogłaby liczyć na znacznie więcej — i na to właśnie mają nadzieję inwestorzy, którzy kupowali walory w ofercie publicznej. Drugi projekt spółki, SEL120, który ma być stosowany m.in. w leczeniu złośliwych nowotworów i guzów litych, jest na ostatniej prostej przed rozpoczęciem badań klinicznych, które powinny rozpocząć się w tym roku. Badania przedkliniczne i kliniczne tej cząsteczki wspiera finansowo i merytorycznie amerykańska fundacja Leukemia and Lymphoma Society. Spółka ma też w portfelu kilka innych programów na wcześniejszych etapach rozwoju, związanych m.in. z immunoonkologią.

Miejsce w kategoriach

  • Kompetencje zarządu 15
  • Innowacyjność produktów i usług 1
  • Relacje z inwestorami 3
  • Perspektywy rozwoju 2
  • Sukces w ubiegłym roku 30
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu