Zarząd odzieżowej spółki zamiast wejść na parkiet, poszuka inwestora, który wyłoży 30-40 mln zł na rozwój. Pomyśli też o konsolidacji.
Słaba koniunktura na giełdzie pokrzyżowała plany wielkopolskiej spółki Semax, która zarządza trzema sieciami z ubraniami: Deep (80 salonów), Hot Oil (55) i Vabbi Factory Outlet (50). W tym roku miała dołączyć do grupy publicznych spó- łek. Miała, ale zarząd zmienił zdanie.
— Debiut nie ma sensu, więc giełdę przekładamy najwcześniej na 2010 r. Jednak pieniądze będą nam potrzebne już wkrótce, dlatego skorzystamy z innego źródła finansowania — mówi Mariusz Szeib, prezes Semaksu.
I zamiast debiutować, Semax szuka inwestora, który zasili konto spółki o blisko 30-40 mln zł, bo na tyle zarząd wycenił potrzeby poznańskiej firmy.
— Rozmawiamy z kilkoma funduszami, negocjacje są zaawansowane i zakończą się w ciągu kwartału — mówi Mariusz Szeib.
Wydatki szykują się spore, bo Semax chce otwierać blisko 60 sklepów rocznie, żeby dogonić konkurentów. Dodajmy że ma spory dystans do nadrobienia. Najsilniejszą odzieżową grupą w Polsce jest LPP, która po połączeniu z Artmanem prowadzi łącznie ponad 520 salonów odzieżowych, a jej przychody w tym roku najpewniej przekroczą 1,9 mld zł. Z kolei Semax ubiegły rok zakończył z 130 mln zł przychodów ze sprzedaży i 3 mln zł zysku netto. W tym roku liczy na 175 mln zł ze sprzedaży i 20-30 proc. wyższy zysk niż w ubiegłym roku.
Poza pozyskiwaniem inwestora spółka uważnie przygląda się procesom konsolidacyjnym modnym ostatnio naszym rynku.
— Obserwujemy ruchy LPP i Artmana, V&W wobec W. Kruka — mówi prezes.
Spółka rozważa przejęcie mniejszej firmy odzieżowej albo połączenie z większą spółką. Zdaniem jej przedstawicieli, naturalne jest to, że firmy z branży dążą do integracji — tak jest na całym świecie.
— Dla polskich firm to szansa na konkurowanie z zagranicznymi odzieżowymi koncernami, takimi jak Zara czy H&M, które zalały nasz rynek. Pojedynczym firmom jest trudniej rywalizować z takimi gigantami — przyznaje Mariusz Szeib.