Rzeczniczka, kontrolowanej przez państwo firmy China Travel Service, potwierdziła, że prowadzone są negocjacje z lokalnymi władzami w Dengfeng.
W ciągu ostatnich lat, klasztor, mnisi oraz „wynalezione” przez nich style walki kung fu przekształciły się w zyskowny biznes. Budzi to jednak spore emocje i kontrowersje wśród „tradycjonalistów”. Na straży marki stoi od 1990 r. opat Shi Yongxin, który agresywnie występuje przeciwko wszystkim, którzy wykorzystują nazwę klasztoru Shaolin czy zdjęcia świątyni do reklamowania swoich produktów.
Opat chce by świątynia zarabiała na siebie i unowocześniała się oferując zwiedzającym coraz wyższy standard usług.
Jak podaje gazeta Oriental Morning Post, China Travel Service zamierza
zainwestować w przedsięwzięcie 100 mln juanów (14,6 mln USD) i kontrolować
pakiet 51 proc. udziałów.
