Mają pełne konta. I drobnych inwestorów, którzy boją się nietrafionych decyzji zarządów
Przedstawiamy obraz siedmiu spółek, w sprawie których o interwencję najczęściej proszą akcjonariusze w ramach "Akcji Inwestor". Firmy te, to w większości jaskrawe przykłady, jak lekkomyślność ich menedżerów (byłych lub nadal sprawujących funkcję), brak faktycznej kontroli ze strony rad nadzorczych, a czasami również działania niezgodne z prawem doprowadziły do tego, że drobni inwestorzy mają prawo podnosić larum i ze zdwojoną uwagą obserwować rozwój wypadków. Zwłaszcza że niemal w komplecie firmy te w ostatnich miesiącach uzyskiwały z rynku kapitał w ramach emisji z prawem poboru. Teraz (oprócz Fonu) dysponują niebagatelnymi kwotami na kontach, a ich wartość rynkowa opiera się właśnie na wierze, że pieniądze te mimo wszystko nie zostaną zmarnowane.
Wątpliwości i obawy drobnych inwestorów wynikają z często nieprzejrzystych działań zarządów i rotacji w ich składzie. Obawy inwestorów wzmaga często brak komunikacji spółek z rynkiem. Na dodatek splity (teraz problemem jest odwrócenie ich skutków) i emisje z prawem poboru doprowadziły do absurdalnej sytuacji, w której inwestorzy mają często problem z pozbyciem się akcji, nawet jeśli byliby zdeterminowani. Cena — jak w przypadku Elkopu, Fonu i Mewy — nie może spaść niżej niż 1 grosz. Być może obawy drobnych inwestorów są przesadzone. Potęguje je bowiem bessa. My wolimy jednak dmuchać na zimne.
W dwóch przypadkach — Mastersa i Fonu — drobni akcjonariusze już podjęli działania, a ich reprezentantem jest Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (o konkretnych działaniach czytaj obok). Ale także w innych sprawach warto nie składać broni, bo choć o skuteczną akcję może być trudno (jak w Mastersie, gdzie przewagę ma dominujący akcjonariusz), a na Komisję Nadzoru Finansowego nie ma co liczyć (nadzór korporacyjny nie leży w jej kompetencjach), to nagłośnienie problemu powinno wywrzeć presję na zarządy firm i ich mocodawców. A przy okazji zapalić światło ostrzegawcze dla tych inwestorów, którzy mogliby kupić akcje bez pełnej świadomości ryzyka.
Elkop: Spłata zobowiązań i nowy akcjonariusz
Z pieniędzy z ubiegłorocznej emisji spółka spłaciła całość zobowiązań wynikających z układu z wierzycielami (3,5 mln zł). Reszta kapitału wciąż znajduje się na koncie firmy.
Akcjonariusze nie mogą się doczekać scalenia akcji przez chorzowską firmę. Sławomir Olszewski, członek zarządu Elkopu, mówi "PB", że firma pilnie obserwuje przebieg podobnej operacji rozpoczętej już przez Fon. "Chcemy odwrotnego splitu" — deklaruje Sławomir Olszewski. Wyjaśnia, że dyskusja dotyczy jedynie tego, jak przeprowadzić re-split od strony for-malno-technicznej.
Jak informuje członek zarządu Elkopu, do końca stycznia w akcjonariacie spółki powinien się pojawić Bumech, który zobowiązał się do zakupu 10 proc. akcji spółki. Nie wiadomo jeszcze, czy niedawny debiutant będzie kupował akcje z rynku, czy dogada się z którymś z głównych akcjonariuszy chorzowskiej firmy. Ma to być dopiero wstęp do bliższego powiązania obu śląskich podmiotów. "Liczymy na wspólne pozyskiwanie zleceń w branży węglowej" — mówi Sławomir Olszewski.
Sławomir Olszewski, członek zarządu Elkopu
12,8
mln zł Tyle firma uzyskała z ostatniej emisji akcji.
9,9
mln z ł Tyle miała pieniędzy na koniec września.
6,4
mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.
Mewa: Wierzytelności — to nowy pomysł na biznes
Po trzech kwartałach 2008 roku przychody spółki były o 23 proc. niższe niż rok wcześniej, a strata netto powiększyła się aż do 6,2 mln zł. Nic nie wyszło z przejęcia firmy działającej w branży bieliźniarskiej. Zdecydowano więc o zmianie profilu i wejście w sektor usług finansowych, w tym obrót wierzytelnościami. Drobni akcjonariusze są chyba na tyle zrezygnowani, że stosowne uchwały o zmianie celów emisyjnych i kolejnej emisji akcji (na przejęcie udziałów w Grupie Pactor-Potempa Inkasso) przeszły przygniatająca większością głosów. Przeciw był tylko jeden akcjonariusz, który na WZA zarejestrował jedną akcję.
Z ubiegłorocznej emisji wydano już mniej więcej jedną trzecią pieniędzy (dokapitalizowano Mewę i Szame), ale biorąc pod uwagę dotychczasowy brak pozytywnych efektów działań zarządu w tym obszarze, niewiele wskazuje na to, by inwestycja kiedykolwiek się zwróciła.
Firma nie chce też odwrotnego splitu, a prezes Józef Kiszka z rozbrajającą szczerością przyznaje, że gdyby scalono akcje, ich cena najpewniej by spadła.
Józef Kiszka,
prezes Mewy
26
mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.
18
mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.
28
mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.
PC Guard: Efektów emisji akcji wciąż nie widać
Spółka przeprowadziła emisję z prawem poboru jeszcze w 2007 r., ale jej efektów nadal nie widać. Kurs akcji balansuje między 1 a 2 grosze. Pieniądze z emisji poszły m.in. na zakup akcji firmy MTS, handlującej laptopami. Ten biznes — podobnie jak prowadzony przez Divicom (to spółka zależna od PC Guarda), z niewielką sieć sprzedaży sprzętu komputerowego — nie idzie jednak tak, jak oczekiwał zarząd. Kilka miesięcy temu zwolniono zresztą prezesa Divicomu, który — jak uznała rada nadzorcza — nazbyt lekką ręką wydawał pieniądze przeznaczone na inwestycje. Teraz wygląda na to, że PC Guard chętnie zrzuciłby dystrybucyjny balast, ale o sprzedaż udziałów w obecnej sytuacji może być trudno. Władze firmy wielokrotnie nie dotrzymywały obietnic o tempie rozwoju i planowanych zyskach.
10
mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.
4
mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.
22
mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.
Fon: Z planów dewelopersko- -drogowych nic nie wyszło
Kością niezgody między drobnymi akcjonariuszami a zarządem pozostaje kwestia niesfinalizowanej emisji z prawem poboru. Winne są poprzednie władze spółki, które nie potrafiły napisać prospektu emisyjnego, wolnego od uchybień formalnych. Prawo poboru odjęto jednak od ceny akcji, ale po spadku (spowodowanym splitami) stało się ono praktycznie bezwartościowe. Teraz z impasu wspólnymi siłami próbują wyjść nowy prezes i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. — Mamy już korzystną dla inwestorów ekspertyzę prawną i na jej podstawie w najbliższych dniach podejmiemy działania, które powinny doprowadzić do tego, że akcjonariusze, pokrzywdzeni przy okazji nieudanej emisji z prawem poboru, będą mogli się domagać odszkodowania — mówi Paweł Wielgus z SII.
— Uchwały na ostatnie walne zgromadzenie zostały sformułowane w sposób, który uważamy za wprowadzający w błąd inwestorów. Co więcej, ostatecznie uchwalono co innego, niż pierwotnie zakładano, dlatego naszym zdaniem doszło tu do naruszenia zasad dobrych obyczajów. Najprawdopodobniej zaskarżymy decyzje walnego — dodaje Paweł Wielgus.
Paweł Wielgus, SII
-
mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.
24!!!
tys. zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.
16,4
mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.
Masters: Nie wszystkim podoba się fuzja z deweloperem
Wczoraj walne zgromadzenie akcjonariuszy przegłosowało głosami rodziny Buchajskich fuzję giełdowej firmy z lubelskim deweloperem Wikaną. Sprzeciw zgłosili drobni inwestorzy, których reprezentowało Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII).
— Zarząd i główny akcjonariusz
pozostali głusi na nasze argu-
menty. Nie składamy jednak bro-
ni. Jeśli inwestorzy zdecydują się
walczyć dalej, złożymy do sądu
wniosek zaskarżający uchwały
— mówi Piotr Cieślak z SII.
Wątpliwości drobnych budzi wycena obu firm, sporządzona na potrzeby połączenia. Inwestorzy boją się, że fuzja to "skok na kasę" Mastersa, uzyskaną z emisji z prawem poboru. Chodzi o 21 mln zł, z których większa część wciąż znajduje się na kontach firmy. Niedawno spółka informowała, że z 8,3 mln zł przeznaczonych na finansowanie działalności deweloperskiej w 2008 r. (projekty w Krynicy i Lublinie), wydano do tej pory 4,3 mln zł.
21
mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.
21,2
mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.
36
mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.
Piotr Cieślak, SII
Ponar: Marnotrawstwem pieniędzy zajęła się już prokuratura
Spożytkowanie pieniędzy pozyskanych przez Ponar Wadowice z emisji akcji wejdzie zapewne do annałów warszawskiej GPW jako przykład ogromnego marnotrawstwa. Fragmentowi sprawy przygląda się już zresztą prokuratura, do której nowy zarząd spółki zwrócił się z zawiadomieniem popełnienia przestępstwa w związku z kupnem na początku 2007 r. 51 proc. udziałów w amerykańskiej spółce Georgia Hydraulics Cylinder (za 14 mln USD). Pozostaje ona jednak poza faktyczną kontrolą Ponaru. Smaczku sprawie dodaje to, że we władzach GHC zasiada Arkadiusz Śnieżko, do niedawna prezes wadowickiej firmy.
Problemów jest zresztą więcej, bo firmie trudno będzie odzyskać pieniądze pożyczane spółkom zależnym na inwestycje, które w większości okazały się nieudane. Nic nie wyszło także z obiecywanej w prospekcie emisyjnym budowy silnej grupy kapitałowej firm z branży hydrauliki siłowej. Prezes Jan Godłowski nie chciał powiedzieć, czy zarząd ujawni inwestorom wyniki wewnętrznego audytu, który powinien rzucić więcej światła na to, jak wykorzystano pieniądze z emisji.
150
mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.
32,8
mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.
69
mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.
Sanwil: Jeden prezes w dwóch spółkach giełdowych to za wiele
Pieniądze z emisji miały służyć akwizycjom w Polsce i za granicą. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Poprzedni prezes Jacek Rudnicki długo negocjował z irlandzkim Resichem. Wreszcie zdecydowano, że warunki transakcji nie byłyby korzystne dla Sanwilu. Pieniądze z emisji nadal pozostają na koncie. Adam Buchajski, główny akcjonariusz spółki, tłumaczy, że są one tym bardziej bezpieczne, że niedawno zdecydowano się na wydzielenie działalności operacyjnej do podmiotu zależnego. Ma to uchronić przed ich "przejedzeniem" przez spółkę, która od dwóch kwartałów mocno kuleje. W tym okresie jej strata netto wyniosła około 3,5 mln zł. Spadła sprzedaż. Na dodatek firma ujawniła sięgające 12,5 mln zł negatywne skutki wyceny opcji walutowych. Na przełomie roku zmienił się prezes. Nowym jest Piotr Kwaśniewski, jednocześnie prezes Mastersa. Jaki ma pomysł na spółkę?
— Złożyliśmy ofertę zakupu od Skarbu Państwa udziałów w Sklejce Pisz — ujawnia prezes Sanwilu.
To na razie tyle, bo nie zdecydowano jeszcze, co począć z feralnymi opcjami. Jednym z rozwiązań jest wcześniejsze zamknięcie transakcji, co wiązałoby się z odpływem sporej części gotówki z emisji.
Piotr Kwaśniewski,
prezes Sanwilu
52
mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.
52,1
mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.
50,1
mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.
Kamil Zatoński