Signal Iduna chce zdobyć 35 proc. rynku ubezpieczeń turystycznych. Liczy na przejęcie klientów Gerlinga, który wycofuje się z tego segmentu.
Niemiecki ubezpieczyciel Signal Iduna ma sprytny plan. Prezesem spółek jest od niedawna Alojzy Choda, dawny szef Gerlinga i spec od ubezpieczeń turystycznych. Tymczasem Gerling zamierza kończyć współpracę z biurami podróży. Signal Iduna chce więc wykorzystać tę szansę.
— Zdobycie w tym roku 10-12 proc. rynku ubezpieczeń turystycznych to nasz cel — twierdzi Alojzy Choda.
W ciągu najbliższych trzech lat ma on się zwiększyć do 30-35 proc.
— Ponieważ z branżą turystyczną związany jestem od kilkunastu lat, naturalną rzeczą będzie rozwijanie dla niej oferty. Mam nadzieję, że nasza propozycja będzie na tyle atrakcyjna, że w ciągu trzech lat zostaniemy wiodącym ubezpieczycielem przemysłu turystycznego. Pomocny będzie także fakt, że Gerling będzie wygaszał swój portfel ubezpieczeń turystycznych — nie ukrywa prezes Signal Iduna.
Lokomotywą MSP
Korzyść będzie podwójna. Biura podróży to przecież małe i średnie firmy (MSP), w których obsłudze specjalizuje się niemieckie towarzystwo. W ciągu trzech lat Signal Iduna ma znaleźć się w pierwszej piątce spółek ubezpieczających MSP.
— Istotnym składnikiem naszej współpracy z klientami będzie ścisła kooperacja z pośrednikami ubezpieczeniowymi — agentami i brokerami, którzy w moim rozumieniu są także przedstawicielami małej i średniej przedsiębiorczości działającymi na rynku ubezpieczeniowym — dodaje Alojzy Choda.
Ambitne prognozy
Plan nowego prezesa ma zapewnić spółce gwałtowny wzrost. W 2003 r. spółka życiowa zebrała zaledwie 1,51 mln zł składki brutto, a majątkowa — 1,2 mln zł. Wdrożenie zapowiadanych planów ma przynieść w 2004 r. spółce majątkowej 15 mln zł składki, a życiowej — 6 mln zł. Akcjonariusze zapowiedzieli też dokapitalizowanie Signal Iduna o 15 mln zł (obecnie kapitały zakładowe firm wynoszą po 25 mln zł).



