Silny wzrost pompuje płace

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2007-02-16 00:00

Gospodarka daje argumenty jastrzębiom z RPP. Ekonomiści nie są jednak przekonani, czy stopy wzrosną.

Gospodarka daje argumenty jastrzębiom z RPP. Ekonomiści nie są jednak przekonani, czy stopy wzrosną.

Styczniowa inflacja, zgodnie z oczekiwaniami analityków, wzrosła w styczniu w ujęciu rocznym do 1,7 proc. Mocniej, niż spodziewał się rynek, wzrosły natomiast płace — o 7,8 proc., a zatrudnienie w przedsiębiorstwach przekroczyło 5 mln, osiągając dynamikę 3,8 proc. — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.

— Pokazują one, że szybki wzrost gospodarczy przekłada się na sytuację na rynku pracy a ta niebawem zacznie przekładać się na inflację. Innymi słowy: przybliżają nas do wzrostu stóp procentowych NBP — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Jego zdaniem, stopy mogą wzrosnąć już w kwietniu i w maju — po 25 pkt bazowych, choć wiele zależeć będzie od tego, jak szybko będzie się poprawiała sytuacja na rynku pracy.

O konieczności zaostrzania polityki monetarnej przekonują przedstawiciele „jastrzębiej” frakcji w Radzie Polityki Pieniężnej. Zdaniem Haliny Wasilewskiej-Trenkner, bardzo mocny wzrost płac jest niepokojącym sygnałem, który wymaga obserwowania sytuacji na rynku pracy i grozi presją inflacyjną.

— Żeby powstrzymać narastające zagrożenie, konieczne jest zacieśnienie polityki pieniężnej, ale napływające dane przesądzą, kiedy i w jakiej skali ta podwyżka byłaby niezbędna — powiedziała Reutersowi Halina Wasilewska-Trenkner.

Marek Nienałtowski, główny analityk Secus Asset Management, uważa, że większy od oczekiwanego wzrost wynagrodzeń jest mocnym argumentem dla „jastrzębi” optujących za wyprzedzającą podwyżką.

— Może też nieco zmienić postrzeganie perspektyw kształtowania się inflacji w przyszłości przez „gołębich” członków RPP. Jeśli kolejne dane o płacach pokażą znaczną dynamikę wzrostu, stopy mogą pójść w górę już w marcu — uważa Marek Nienałtowski.

Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, uważa, że czwartkowe dane były neutralne dla przyszłych perspektyw inflacyjnych. Choć przyznaje, że dane z ostatnich miesięcy raczej zwiększają niż zmniejszają prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych.

— Dała temu wyraz sama RP, zmieniając nieformalnie nastawienie na restrykcyjne. Jednak nie trzeba się z nimi spieszyć. Wprawdzie istnieje prawdopodobieństwo, że w 2007 r. rada podniesie stopy procentowe, jednak w swoim bazowym scenariuszu podtrzymujemy, że do tego nie dojdzie, a na koniec roku stopa referencyjna pozostanie na dzisiejszym poziomie 4 proc. — uważa Maciej Reluga.