Skarb państwa buduje okopy w PKO

Agnieszka Berger
opublikowano: 2011-03-15 00:00

Wprowadzenie w banku rozwiązań znanych z Orlenu nie sprzyja inwestorom, ale też nikogo nie dziwi.

Wprowadzenie w banku rozwiązań znanych z Orlenu nie sprzyja inwestorom, ale też nikogo nie dziwi.

Zarząd PKO BP umieścił w porządku obrad walnego zgromadzenia uchwałę o zmianie statutu spółki. Na jej mocy żaden akcjonariusz banku poza skarbem państwa nie będzie mógł wykonywać prawa głosu z więcej niż 10 proc. akcji. Takie rozwiązanie, znane m.in. z PKN Orlen, nikogo nie zaskoczyło.

— Skarb państwa już wcześniej zapowiadał, że ma zamiar zmniejszyć swój udział w kapitale PKO BP poniżej 50 proc. Sygnalizował też, że nie dopuści do przejęcia kontroli nad spółką, więc należało się spodziewać, że jakoś się przed tym zabezpieczy — mówi Iza Rokicka, analityczka DI BRE.

Jej zdaniem, to wstęp do sprzedaży nieco ponad 10 proc. akcji PKO BP należących do BGK.

— Ta transakcja, która ma nastąpić już po wypłacie dywidendy, co historycznie przypada na trzeci kwartał, wystarczy, żeby pakiet kontrolowany przez skarb spadł poniżej 50 proc. Nie ma na razie przesłanek, żeby spodziewać się sprzedaży w tym roku kolejnych pakietów akcji banku należących bezpośrednio do skarbu państwa — dodaje Iza Rokicka.

Zdaniem Macieja Barańskiego, analityka BZ WBK, jest to jednak całkiem prawdopodobne. Skoro skarb zmienia statut, może chcieć wkrótce to wykorzystać i obniżyć swój udział w kapitale banku do 25 proc.

— Jeśli na rynek trafią kolejne akcje, to z pewnością obecnie istniejące, a nie nowej emisji. Bank nie potrzebuje dodatkowego kapitału. Nie skonsumował jeszcze w całości wpływów z poprzedniego podwyższenia i generuje wysokie zyski — dodaje Maciej Barański.

Analitycy są zgodni, że zmiana statutu banku utrwalająca kontrolę skarbu to zła wiadomość dla mniejszościowych akcjonariuszy, ale… tylko teoretycznie.

— Takie rozwiązanie skutecznie blokuje możliwość przejęcia PKO BP, w tym również wrogiego. A wrogie przejęcie oznacza albo wysoką cenę za akcje, albo np. wysoką dywidendę, jeśli zarząd spółki będzie chciał się przed nim bronić, jest więc korzystne dla mniejszościowych akcjonariuszy — wyjaśnia analityk.

Jego zdaniem, było oczywiste, iż skarb państwa wykorzysta możliwości prawne, które uchronią przed tym bank.

Tego samego zdania jest Iza Rokicka.

— Prawdopodobnie akcjonariusze finansowi z aprobatą przyjęliby inwestora strategicznego dla PKO BP. Jednak nikt na to nie liczył, więc nawet nie ma sensu o tym spekulować — mówi analityczka.