Słodycze zasmakowały w Chinach

Po pierwszych sukcesach mleczarzy przyszedł czas na producentów czekolady. Realny jest jej eksport na poziomie 1 mld zł.

O polskich mleczarzach, którzy przebijają się w Chinach, słychać od pewnego czasu. Wczoraj pisaliśmy o tym, że Polska Agencja Inwestycji Zagranicznych jeździ ze spożywcami i pomaga nawiązywać polsko-chińskie kontakty, m.in. Mlekovicie, i szuka kolejnych firm.

Wyniki godne pozazdroszczenia mają też polscy producenci słodyczy — tylko w trzech kwartałach 2014 r. sprzedali towar za ponad 122 mln zł wobec 19 mln zł rok wcześniej — wynika z danych GUS (mleczarze sprzedali za 155,4 mln zł i 118,5 mln zł). Główni autorzy tego sukcesu pozostają jednak... nieznani.

— Próbujemy zaistnieć na rynku chińskim, ale nie jest to dla nas priorytetowy kierunek eksportu, więc nasze wyniki nie są znaczące — mówi Maciej Herman, dyrektor marketingu i sprzedaży w Lotte Wedel. Do sukcesu w Chinach nie przyznaje się też Wawel i Colian. Branża sugeruje, że nie jest to raczej wynik jednego dużego kontraktu podpisanego w zeszłym roku, ale zsumowany wzrost wielu graczy, którzy na tym rynku dopiero się rozkręcają.

— Przyrównując wynik chiński do całego eksportu słodyczy, który sięga 1,5 mld EUR, to oczywiście kropla w morzu, ale jest to początek drogi. Przez ostatnie lata uczyliśmy się tego rynku — czego oczekuje konsument, jak do niego dotrzeć itp., i to są pierwsze efekty. Jesteśmy w stanie zwiększyć ten wynik kilkakrotnie w perspektywie najbliższych lat — wysyłka produktów za 1 mld zł jest realna — mówi Marek Przeździak, prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco.

Dariusz Orłowski, prezes Wawelu, przyznaje, że dostęp do rynku z tak dużą liczbą konsumentów jest atrakcyjny, ale sprzedaje się tam inny asortyment niż w Europie, m.in. więcej ciemnej czekolady, a do tego są już tam silni zagraniczni gracze, jak m.in. Hershey’s, światowy gigant wywodzący się z USA.

— Konkurencja jest solidna, ale patrząc chociażby na rozwójpolskich firm mleczarskich na tamtym rynku, polscy producenci słodyczy również mają szanse. W porównaniu z krajami zachodnimi Chińczycy dopiero uczą się jeść wyroby czekoladowe, zaczynają podróżować po świecie, poznają nowe smaki, wyrabiają też sobie bardziej europejskie nawyki żywieniowe — dodaje Maciej Herman.

Marek Przeździak przypomina, że Chiny to ważny kierunek również dlatego, że dziś jesteśmy w zasadzie uzależnieni od unijnego rynku — to na niego trafia 70 proc. eksportu słodyczy. Dzięki Chinom dywersyfikujemy więc odbiorców. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Czekolada to aspiracje

BARTOSZ ZIÓŁEK

prezes Amber Foods Polska, firmy specjalizującej się we wprowadzaniu na rynek chiński polskich produktów spożywczych Belgia i inne kraje Europy Zachodniej mocno inwestowały, by produkty czekoladowe były tu wizytówką bogatej Europy, produktem, którego zakup i konsumpcja jest spełnieniem pewnych aspiracji i nobilitacją. Takie też są opakowania i cała ich otoczka marketingowa — muszą wyglądać premium. Jednocześnie nasze produkty czekoladowe, choć też są z Europy, mają nadal bardzo atrakcyjne ceny w porównaniu z wyrobami belgijskimi czy holenderskimi, a odpowiednio opakowane i wprowadzone spełniają te same potrzeby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu