PKB sąsiadów wystrzelił w końcu ubiegłego roku do 14,3 proc. Pomogły inwestycje. O takim wzroście Polska może tylko pomarzyć.
W ostatnim kwartale 2007 r. gospodarka Słowacji rosła w tempie 14,3 proc. To historyczny rekord — podał tamtejszy urząd statystyczny. W całym 2007 r. PKB rósł w średnim tempie 10,4 proc. To więcej niż jeszcze niedawno szacował słowacki GUS (spodziewał się odpowiednio 14,1 i 10,3 proc.).
Dla porównania: PKB Polski w czwartym kwartale rósł w tempie 6,1 proc.
— Słowacki rekord to pokłosie reform, m.in. fiskalnych, które przeprowadzono tam w ostatnich latach — twierdzi Grzegorz Maliszewski, analityk Banku Millennium.
Gospodarka naszego południowego sąsiada od przystąpienia do Unii Europejskiej rozwija się coraz szybciej: w 2004 r. PKB zyskał 5,5 proc., rok później 6 proc., a po dwóch latach 8,5 proc.
Najmocniej do tego przyczyniają się zagraniczni przedsiębiorcy, którzy coraz częściej wybierają Słowację na swoje inwestycje. Za Tatry trafiły m.in. koncerny motoryzacyjne (w tym francuska grupa PSA Peugeot Citroen oraz koreańska Kia), a także producenci elektroniki. Dlaczego inwestorzy wybierają Słowację, a nie Polskę?
— Duży wpływ na przyciąganie kapitału zagranicznego ma wprowadzony w 2004 r. podatek liniowy oraz bardziej przyjazne przepisy — wyjaśnia Grzegorz Maliszewski.
W Polsce dwucyfrowy PKB to marzenie. Ekonomiści twierdzą, że nie ziści się bez reform, głównie fiskalnych.
— Rządowe propozycje reform, które mają wspomóc przedsiębiorców, zostały przyjęte dobrze, ale na ich efekty będziemy musieli długo czekać — uważa Marta Petka, analityk Raiffeisen Banku.