Dlaczego więc za ich pośrednictwem nie mielibyśmy mieć dostępu do firmowych danych? Producenci IT dla biznesu wychodzą naprzeciw temu oczekiwaniu, opracowując mobilne wersje systemów ERP. Komu przydadzą się te nowinki, a dla kogo okażą się zbędnym gadżetem?
— Mobilny ERP to doskonałe wsparcie dla przedstawiciela handlowego czy serwisanta, który u klienta przyjmuje zamówienia czy zlecenia. Usprawni też pracę menedżera, który dużo podróżuje służbowo — uważa Franciszek Szweda, wiceprezes ds. rozwoju w spółce BPSC. A jednak takie narzędzie nie nadaje się do prezentacji wszystkich danych.
Zastosowanie go np. przy dekretowaniu 10 tys. dokumentów sprzedaży z ostatniego miesiąca księgowego lub do tworzenia listy płac pracowników może przynieść więcej problemów niż pożytku. Użytkownicy mobilnych ERP-ów zwracają uwagę na przejrzystość interfejsu. Ich obsługa nie powinna nastręczać trudności. Dlatego niektórzy twórcy tych produktów kopiują pomysły z mediów społecznościowych. Inny wymóg dotyczy bezpieczeństwa IT. To ogromne wyzwanie dla projektantów. Technologie zabezpieczeń dotyczą wielu elementów rozwiązania: wewnętrznej struktury modułów wrażliwych (np. księgowość, finanse, bazy kontrahentów), przesyłu danych między narzędziem i otoczeniem spółki, a także centrum danych, w którym znajduje się system.
Od smartfonowej wersji oprogramowania ERP nie ma odwrotu. Jak wynika z badania Epicora przeprowadzonego w 10 krajach, aż 65 proc. ankietowanych postrzega mobilność za ważną w uzyskaniu lepszego dostępu do informacji i wsparciu komunikacji zdalnych pracowników. Sęk w tym, że tylko co drugi respondent ma zdalny dostęp do swojego systemu ERP, a zaledwie 25 proc. może korzystać z softu za pomocą smartfonów i tabletów.
— Ta sytuacja będzie się musiała zmienić — jak wskazują wyniki sondażu, 43 proc. pracowników chciałoby mieć dostęp do systemu ERP za pomocą smartfonów, a 38 proc. za pośrednictwem tabletów — podkreśla Piotr Krzysztoporski, dyrektor ds. konsultingu z Epicor Software Poland. © Ⓟ
