Sojusz w obronie nosorożców i słoni

W Afryce pieniądze biegają na czterech łapach. Za upolowanego zwierza kłusownik żąda nawet pół miliona dolarów. Jak o przyjazny wszelkiemu stworzeniu świat walczą tuzy nowych technologii?

Kłusownicy upodobali sobie prywatny rezerwat znajdujący się obok znanego na całym świecie Narodowego Parku Krugera w Republice Południowej Afryki. Ale dobre czasy się dla nich skończyły. W listopadzie 2015 r. wdrożono tam Connected Conservation, system monitoringu opracowany przez międzynarodowych potentatów IT — Dimension Data i Cisco. Odtąd liczba incydentów zagrażających nosorożcom zmniejszyła się na tym terenie o 96 proc. W 2017 r. nie zastrzelono żadnego osobnika. Niedawno gruchnęła wieść o rozszerzeniu programu ochrony zagrożonych gatunków w Zambii, Kenii i Mozambiku. Tym razem oczkiem w głowie technologicznych gigantów będą także słonie, których populacja na sawannie zmniejszyła się w latach 2007-14 o 30 proc., co oznacza, że ubyło 144 tys. zwierząt. Obecna stopa spadku wynosi 8 proc. rocznie. W Zambii słoniowa społeczność liczy niecałe 21,8 tys. osobników, ale ubywa ich w zastraszającym tempie. Zwłaszcza w Parku Narodowym Siomi Ngwezi, gdzie tzw. wskaźnik ścieralności sięga 85 proc. Dla porównania: wzdłuż rzeki Zambezi jest to 3 proc. — wynika z badania „Great Elephant Census”, przeprowadzonego w 2016 r. przez firmę Vulcan z siedzibą w Seattle, w której filantropią zajmuje się sam Paul G. Allen, współzałożyciel Microsoftu.

Nowoczesny sprzęt
Wyświetl galerię [1/3]

Nowoczesny sprzęt

Tablety świetnie ułatwiają pracę strażnikom w afrykańskich parkach, a dzięki bezpiecznej i niezawodnej sieci rezerwaty są monitorowane przez całą dobę.

Mafie kłusowników

Głównym powodem ubywania słoni, ale też lwów, antylop, gazel, żyraf i nosorożców, jest kłusownictwo, którym zajmują się najczęściej wyspecjalizowani najemnicy, w tym żołnierze zambijskiej i zimbabweńskiej armii, wyposażeni w samochody terenowe i helikoptery oraz w karabiny snajperskie i maszynowe, granaty i noktowizory. Pracują dla międzynarodowych mafii, które na swoim procederze zarabiają więcej niż na obrocie narkotykami. Za zabitą zebrę na czarnym rynku można dostać tysiąc dolarów. Za lwa — 20 razy tyle. Za nosorożca — pół miliona, bo jego róg — wbrew nauce — uchodzi za cudowny lek na każdą boleść, słabość i chorobę. Tylko się cieszyć, że obrońcy dzikiej przyrody również są uzbrojeni po zęby — firmy Dimension Data i Cisco udostępniają im m.in. kamery termowizyjne, analitykę CCTV (telewizja przemysłowa) i sieci WiFi. Przestępczym procederem parają się także wędkarze i rybacy. Aby ścigające ich wodne patrole były skuteczniejsze, dostają do dyspozycji nowoczesne łodzie motorowe.

— Współpracujemy również z lokalnymi władzami zambijskimi i społecznością rybacką nad stworzeniem scentralizowanego cyfrowego systemu zezwoleń połowowych. Dzięki temu łatwiej można wskazać osoby, które podają się za rybaków, a w rzeczywistości są kłusownikami — informuje Bruce Watson, który za afrykański program odpowiada z ramienia Dimension Data. Podkreśla, że bez zdecydowanych działań za kilka dekad dziesiątkowane gatunki zwierząt zamieszkujących sawannę dołączą do tarpanów i dinozaurów — będziemy je mogli oglądać tylko na fotografiach i w filmach przyrodniczych, przygodowych i fantasy. Jego opinię podziela Karen Walker, starszy wiceprezes i dyrektor marketingu w Cisco. Nie ukrywa dumy z tego, że jego spółka we współpracy z Dimension Data stworzyła „bezpieczną, niezawodną sieć, która działa 24 godziny na dobę w rezerwatach w RPA i w Afryce”. Jak tłumaczy, Connected Conservation obejmuje infrastrukturę teleinformatyczną, chmurę hybrydową, cyfrowe miejsce pracy i cyberbezpieczeństwo.

 — Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej technologia daje nam możliwość zmieniania świata — wskazuje Karen Walker.

Planeta zdatna do życia

O producentach IT mówi się w kontekście innowacji, postępu, wyzwań biznesowych i gospodarczych. Marek Kobielski, prezes Dimension Data Polska, uważa, że obraz branży byłby niepełny bez uwzględnienia jej zaangażowania w rozwiązywanie problemów społecznych i ekologicznych.

— Gdy już zniszczymy przyrodę, zanieczyścimy atmosferę dwutlenkiem węgla i doprowadzimy do wymarcia wielu gatunków flory i fauny, czy nadal będziemy oddawali się konsumpcji bez ograniczeń? Absolutnie nie. Wcześniej czy później odczujemy skutki rabunkowej ekspansji. Albo totalna destrukcja, albo zrównoważony rozwój. Trzeciej drogi nie ma — zaznacza Marek Kobielski.

Co dalej z przedsięwzięciem Cisco i Dimension Data? Najpierw ekspansja na Czarnym Lądzie. Później firmy chcą replikować swój program w kolejnych zakątkach globu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIROSŁAW KONKEL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Sojusz w obronie nosorożców i słoni