I miejsce województwo kujawsko-pomorskie
Autobusy Solbusa ścigają się z Solarisem, Kapeną i Jelczem. W ciągu roku firma zdobyła 12-proc. udział w rynku.
Solbus, producent autobusów z Solca Kujawskiego, na rynek transportowy wjechał z impetem. W 2003 roku za kierownicą upadających soleckich Kujawskich Zakładów Naprawy Samochodów zasiadł prywatny inwestor Antoni Śliżak. Rok 2003 firma zakończyła sprzedażą 35 pojazdów, a 2004 r. — już 123. Bieżący rok zapowiada się jeszcze lepiej — w ciągu trzech miesięcy spółka wysforowała się na prowadzenie w branży, sprzedając 17 autobusów.
Zmotoryzowany krawiec
W 1982 r. maszyny szwalnicze były tanie, a popyt na rynku odzieżowym ogromny. Inżynier Antoni Śliżak wraz z żoną ekonomistką dostrzegli dla siebie szansę w tekstyliach i założyli zakład krawiecki. Zaoszczędzone na szyciu dżinsów i skór pieniądze zainwestowali w hurtownię farb i lakierów.
— Produkty sprzedawaliśmy firmom z branży meblarskiej i samochodowej. Tak zaczęła się współpraca z Jelczem, Autosanem i Starem. W 1992 r. Autosan Sanok ogłosił postępowanie układowe. Wskutek kłopotów finansowych firmy w rozliczeniu za dostawy dostaliśmy nie pieniądze, ale autobus... — mówi Antoni Śliżak.
Trzymiesięczne problemy ze znalezieniem amatora na ten specyficzny towar nie odstraszyły Antoniego Śliżaka od realizacji nowego pomysłu na biznes. W 1993 r. założył firmę leasingową Blue Line, która została dilerem Jelcza i Autosana. Był też w grupie 57 pionierów dystrybucji Daewoo, którzy na początku lat 90. zaczęli budować w Polsce sieć sprzedaży.
W 2003 r. pojawiła się okazja, której szef Blue Line nie mógł się oprzeć. Solbus, spółka dzierżawiąca majątek produkcyjny od Kujawskich Zakładów Naprawy Samochodów, ogłosił upadłość.
— Spółka produkowała autobusy na licencji czeskiej firmy SOR, ale interes się nie kręcił. Pod koniec lat 90. załamał się rynek rosyjski — główny kierunek zbytu tych pojazdów. Postanowiłem zaryzykować i zainwestowałem w firmę — wyjaśnia Antoni Śliżak.
Firma została dokapitalizowana, rozwinięto sieć serwisową do 36 stacji, zmodernizowano produkcję.
Małe imperium
Na Kujawach powstało transportowe królestwo, które Antoni Śliżak powiększa z zadziwiającą konsekwencją. Sam włada Solbusem — spółką producencką, jego żona prezesuje leasingowej firmie Blue Line, która czuwa nad finansowaniem. Do tego Antoni Śliżak ma kolekcję PKS. Od 2000 wykupił udziały w PKS Stargard Szczeciński, Leżajsk i Grudziądz (odpowiednio 40, 85 i 40 proc.).
— Jako Blue Line wchodzimy w nowy PKS, ale to jeszcze tajemnica. Skarb państwa wnosi do spółki przedsiębiorstwo, a my kapitał — podkreśla Antoni Śliżak.
Prezes Solbusa w każdym z PKS jest szefem rady nadzorczej.
— Rynek autobusów jest stosunkowo płytki. Jeśli nadejdą złe czasy, zawsze będę mógł sprzedawać pojazdy swoim PKS — mówi Antoni Śliżak.
Nie wyklucza dalszej aktywności na tym polu. Możliwości są — w Polsce jest ogółem 173 PKS, z czego część będzie się prywatyzować.
2005 r. prezes Solbusa zamierza zakończyć z 20-proc. udziałem w krajowym rynku. Prywatnym przewoźnikom, PKS i przedsiębiorstwom komunikacji miejskiej chce sprzedać około 200 autobusów. Do końca roku planuje też zwiększenie zatrudnienia z obecnych 176 osób do 190. W planach inwestycyjnych na bieżący rok zapisał już 10 mln zł — m.in. na linię produkcyjną i kabinę lakierniczą.
— Będę rozwijał potencjał produkcyjny. Jest to związane m.in. z ekspansją na kraje skandynawskie. Myślę, że nastąpi ona w przyszłym roku. Z uwagą obserwuję Ukrainę — mówi Antoni Śliżak.
Obecnie w zakładach firmy toczą się prace nad autobusem własnej konstrukcji. Pojazd ma ujrzeć światło dzienne po wakacjach. Jaki będzie? Tego Antoni Śliżak nie chciał ujawnić. Jednak w rozmowie z „PB” w 2004 r. stwierdził, że w najbliższej przyszłości firma zamierza odświeżyć stylistykę wszystkich pojazdów i opracować model o długości mniejszej niż 8 metrów. Obecnie Solbus ma w ofercie autobusy 9,5- i 10,5-metrowe.



