Wskazują one na rosnącą przewagę zwolenników pozostania w Unii Europejskiej, co w pewnym stopniu zmniejsza ogromne ryzyko brexitu. Na tym oczywiście zyskuje mocno wcześniej przeceniony funt, bo pozytywny scenariusz polityczny wiązałby się też z „urealnieniem” ścieżki podwyżek stóp procentowych przez Bank Anglii, a traci amerykański dolar, który byłby głównym beneficjentem brexitu.
W Polsce za funta płacimy już 5,45 zł, a dolar potaniał do 3,78 zł. Perspektywy dla złotego nie są jednak najlepsze — nadal jesteśmy outsiderem regionu przez czynniki polityczne, w tym obawy związane z ratingiem, które mogą się zmaterializować w połowie maja. Do tego doszły nieoczekiwanie słabe dane o dynamice sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej za marzec, które jeżeli potwierdzą się w kolejnych miesiącach, to zwiększą prawdopodobieństwo cięcia stóp procentowych w drugiej połowie roku. W najbliższych tygodniach ważne będą też globalne nastroje — teraz są dobre, ale tego nie wykorzystujemy. Pytanie, co stanie się w maju, kiedy rynki zapobiegawczo (bo sondaże mają swoje mankamenty) będą jednak pozycjonować się pod ryzyko brexitu.