Zestawienie przychodów sześciu spółek giełdowych jest, jak co miesiąc, ciekawym sposobem na wniknięcie w bieżące trendy w sprzedaży. Wyniki miesięczne publikują m.in. InterCars i Auto Partner (handel częściami samochodowymi), Wojas (obuwie), VRG (odzież), TIM (hurtownia elektrotechniczna) oraz Oponeo.pl (opony).

Jedyną spółką z wymienionych, która zanotowała jednocyfrowy wzrost przychodów wobec maja 2019 r., jest VRG, czyli właściciel m.in. Vistuli. Widocznie garnitury i koszule nie znalazły się na pierwszej linii potrzeb konsumentów po otwarciu gospodarki. Te zapewne poczekają na otwarcie biur i aktywności konferencyjnej.
Tymczasem obuwie schodziło na pniu, bo przychody Wojasa wzrosły niemal o 20 proc. wobec maja 2019 r. Łatwo zrozumieć, dlaczego w butach był większy potencjał popytu odłożonego niż w garniturach — pierwsze trzeba mieć i wymieniać, drugie już niekoniecznie (choć zakładam, że wkrótce to się zmieni). Przy czym trzeba pamiętać, że Wojas ma istotną część biznesu niedetalicznego, opierającego się na produkcji obuwia dla dużych klientów (np. wojska).
Bardzo wysoki wzrost przychodów osiągnęły spółki skupione wokół branży motoryzacyjnej. Możliwe, że jest to odzwierciedlenie szybkiego wzrostu popytu na samochody, szczególnie używane, których import rośnie. Możliwe są także inne wyjaśnienia. Takie np., że po częściowym otwarciu hoteli Polacy ruszyli na wyjazdy weekendowe, co wygenerowało też zapotrzebowanie na przeglądy, wymianę części itd. Zresztą akurat ten segment gospodarki przez całą pandemię radził sobie nieźle, ponieważ ludzie przesiedli się z autobusów i tramwajów do samochodów.
Ogromny — najwyższy na liście — wzrost przychodów zanotowała też hurtownia części elektrotechnicznych TIM, choć jest to jednocześnie jedyna spółka, która w maju odnotowała niższą dynamikę przychodów niż w kwietniu. Firma zajmuje się sprzedażą m.in. kabli i przewodów, gniazdek, lamp, elektronarzędzi itd., a ważnym filarem jej działalności jest bardzo sprawnie działający segment e-commerce, odpowiadający za 75 proc. przychodów. W ciągu dwóch lat sprzedaż w kanałach e-commerce urosła o 67 proc. Co ważne, maj nie przyniósł istotnego spowolnienia w segmencie sprzedaży internetowej mimo odmrożenia gospodarki i bardzo wysokiej bazy (pod względem udziału internetu w handlu) z zeszłego roku. To potwierdza, że część efektu podwyższonej aktywności w e-commerce może mieć trwały charakter i wynikać ze zmian nawyków konsumentów.
Wiele wskazuje, że już w maju cała gospodarka odrobiła straty z okresu pandemii i aktywność wzrosła powyżej poziomu z końca 2019 r. Choć wciąż jeszcze wiele brakuje, by nadrobić straty wobec trendu, który byłby kontynuowany, gdyby nie pandemia. Przecież gdyby nie kryzys, gospodarka by rosła, a nie tkwiła na niezmienionym poziomie. I do tego hipotetycznego poziomu brakuje nam jeszcze około 4-5 proc. Bo oprócz dużych, prężnych firm giełdowych, które powiększyły przychody w relacji do 2019 r., jest jeszcze wiele mniejszych, które długo będą leczyć pokryzysowego kaca.
