Spacelift doradza podbój USA

opublikowano: 22-01-2023, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Spółka IT szykuje kolejną rundę inwestycyjną i ekspresowo rozwija się w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem założycieli to powinien być główny kierunek polskich start-upów z globalnymi ambicjami.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego trudniejszy dostęp do kapitału inwestorów nie ciąży Spaceliftowi
  • w jakim tempie zwiększa zatrudnienie i skalę działalności
  • dlaczego rozwija się z sukcesem głównie w USA i radzi to samo innym startupom
  • kiedy chce zamknąć kolejną rundę finansowania i na co potrzebuje pieniędzy
  • z jakim nastawieniem Paweł Hytry rozwija swoją drugą firmę i co daje mu obecność w klubie jednorożców

Przed start-upami chudsze lata, w których trudniej będzie zdobyć kapitał od inwestorów, więc wiele z nich może popaść w niewypłacalność. Część młodych spółek technologicznych jest jednak spokojna o finansowanie, np. Spacelift — wspierający programistów w zarządzaniu infrastrukturą serwerów w chmurze.

Zespół coraz większy…

Jesienią 2021 r. zamknął rundę B na 15 mln USD (udział w niej wziął Insight Partners, jeden z największych funduszy VC z USA), choć nie musiał. Miał jeszcze dość pieniędzy z 22,3 mln zł zebranych pod koniec 2020 r. Łącznie otrzymał od inwestorów około 90 mln zł.

— Ostatnia runda finansowania nie wynikała z potrzeby kapitału — dostaliśmy atrakcyjną propozycję inwestycji i przyjęliśmy ją z myślą, że z czasem pieniądze się przydadzą. Właśnie nastąpił ten moment i zaczniemy je wykorzystywać — wyjaśnia Paweł Hytry, prezes i współzałożyciel Spaceliftu.

Spółka przeznaczy je m.in. na powiększenie zespołu. Na razie ma prawie 60 pracowników — połowę w Polsce, a jedną trzecią w USA. Zamierza jeszcze zatrudnić około 50 osób, głównie za oceanem.

— Szukamy przede wszystkim osób odpowiedzialnych za sprzedaż, w tym budowę partnerstw, oraz techniczne wspomaganie klientów. Rozbudowujemy też zespół R&D, by doskonalić technologię — informuje Paweł Hytry.

Nie tylko dla techbiznesów:
Nie tylko dla techbiznesów:
Z oferty założonego przez Pawła Hytrego i Marcina Wyszyńskiego Spaceliftu korzystają głównie spółki technologiczne, ale szybko przybywa ich z innych branż. Przykładem jest Mondelez, słodyczowy potentat znany m.in. z marki Milka. Dostrzegł on potrzebę innowacji w zarządzaniu infrastrukturą IT — by przeprowadzać procesy szybciej i lepiej, stworzył zespół od zera.
DAREK_LEWANDOWSKI

…klienci też

Spacelift ułatwia firmom zarządzanie infrastrukturą IT w kilku obszarach. Po pierwsze, umożliwia współpracę programistom w większych zespołach, pozwalając na niezależne wprowadzanie zmian. Po drugie, oszczędza ich czas dzięki zautomatyzowaniu procesów.

— Po trzecie, zapewniamy odpowiednie bezpieczeństwo i zgodność. Programiści korzystający z naszego rozwiązania mają pewność, że nie zrobią niczego, co naraziłoby infrastrukturę IT. Dla działalności firmy jest ona krytyczna — nagła awaria wszystkich systemów produkcyjnych czy logistycznych oznacza zastój całej działalności i ogromne straty — wyjaśnia Paweł Hytry.

Spółka wprowadziła produkt na rynek we wrześniu 2020 r. Od początku ewoluuje on wyłącznie na bazie informacji zwrotnej od użytkowników.

— Mamy bardzo zaangażowanych klientów, którzy sami sugerują oczekiwane zmiany. Od kilku miesięcy rozwijamy oprogramowanie przede wszystkim w dwóch kierunkach. Dostosowujemy funkcjonalności do potrzeb największych firm, w tym z listy Fortune 100, m.in. w zakresie większych zabezpieczeń. Ponadto część klientów chce korzystać z naszego oprogramowania, ale we własnym, zamkniętym środowisku chmurowym — mówi przedsiębiorca.

Spacelift ma około 150 klientów, kilkakrotnie więcej niż rok wcześniej. Od kilku miesięcy koncentruje się na największych firmach, niemniej spodziewa się utrzymania podobnej dynamiki, ponieważ regularnie zgłaszają się do niego mniejsi klienci.

Skala większa od założeń

W 2022 r. firma zwiększyła przychody ponadczterokrotnie — do kilku milionów dolarów, a w 2023 r. planuje je potroić.

— Moglibyśmy stać się rentowni, ale kosztem dynamicznego wzrostu. Do czasu osiągnięcia 50 albo nawet 100 mln USD rocznych przychodów chcemy trzymać się blisko granicy rentowności, bo to zapewnia elastyczność w działaniu, ale koncentrować na szybkim rozwoju — twierdzi Paweł Hytry.

Założyciele nie spodziewali się na początku, że popyt na ich produkt okaże się tak duży. Zaskoczyła ich także liczba klientów zgłaszających się z własnej inicjatywy.

— Warto podkreślić, że rynek, na którym działamy — Infrastructure as Code (IaC) — jest na bardzo początkowym etapie rozwoju. Naszymi klientami są przede wszystkim spółki technologiczne: Algolia, Figma czy DocuSign, a potencjalnymi - przedstawiciele prawie wszystkich branż. Skala działalności przerosła nasze oczekiwania, a przyszłość maluje się jeszcze lepiej — mówi Paweł Hytry.

Amerykański potencjał

Spacelift rozwija się już w Europie, ale koncentruje na ekspansji w USA, gdzie uzyskuje około 70 proc. przychodów. To tam wydatki na oprogramowanie związane z chmurą są największe, a wdrażanie rozwiązań IaC jest w awangardzie.

— Rynek jest największy na świecie, zapewnia stosunkowo łatwy dostęp do największych kontraktów, a sukces na nim gwarantuje sukces globalny. Na koniec 2023 r. chcemy już mieć też kilku sprzedawców i dużych klientów w Azji Południowo-Wschodniej, Japonii oraz Australii — mówi Paweł Hytry.

Jego zdaniem USA powinny być głównym kierunkiem dla polskich start-upów mających globalne ambicje. Poprzednią firmę — oferujący system benefitów sportowych FitPass — rozwijał m.in. na Bałkanach i w krajach śródziemnomorskich. Do dziś żałuje, że nie wszedł do USA.

— GymPass, który się na to zdecydował, a konkurowaliśmy z nim we Włoszech, jest obecnie wart około 2,5 mld USD. Mieliśmy szansę zbudować firmę wycenianą przynajmniej na 1 mld USD, a sprzedaliśmy ją w 2020 r. za 10 mln USD — informuje przedsiębiorca.

Jego zdaniem za ekspansją w USA przemawia wiele czynników, a pierwszym jest odmienne podejście do pieniędzy. W USA jest naturalne, że zarabia się je po to, by je wydawać. To zdecydowanie największy rynek na świecie, dzięki czemu nawet będąc jedną z 10 spółek oferujących ten sam produkt czy usługę można zbudować dużą skalę.

— Ważna jest także jego jednolitość — po sukcesie w jednym stanie można łatwo rozszerzyć zasięg na kolejne bez potrzeby dostosowywania się np. do różnych języków i przepisów jak w Europie. Ponadto jest to rynek bardzo otwarty na innowacje, dlatego łatwiej zdobyć finansowanie, a wyceny są standardowo kilkakrotnie większe niż w Europie. Dzięki większemu dostępowi do kapitału można szybciej zbudować skalę, przejąć konkurenta w Europie i zdobyć w niej pozycję — mówi Paweł Hytry.

Okiem eksperta
Warto podjąć rękawicę w USA
Bartosz Lipnicki
dyrektor zarządzający Endeavor Polska
Warto podjąć rękawicę w USA

Z powodu m.in. wielkości i jednolitości rynek amerykański to atrakcyjny kierunek dla polskich start-upów technologicznych z globalnymi ambicjami. Wiele takie ambicje ma i dobrze, bo to one determinują cele, kierunek i tempo rozwoju.

Dla sukcesu ekspansji w USA kluczowe są trzy czynniki. Po pierwsze, produkt czy usługa muszą wpisywać się w oczekiwania określonej grupy klientów, trzeba mieć specjalizację. Po drugie, należy dostarczyć tę wartość odpowiednio szybko i dynamicznie rosnąć, ponieważ koszty funkcjonowania start-upu w USA wciąż są wielokrotnie wyższe niż w Europie, a zwłaszcza w Polsce. Po trzecie, niezbędna jest fizyczna obecność na tym rynku oraz doświadczenie i rozumienie lokalnej kultury biznesowej bądź posiadanie sieci relacji.

Paweł Hytry ma doświadczenie z racji studiów i pracy w USA, Spacelift zdobył już amerykańskich inwestorów, a Endeavor — jako społeczność szybko rosnących firm technologicznych z globalnymi ambicjami — zapewnia dostęp do odpowiednich kontaktów.

Kapitał na zwielokrotnienie biznesu

Kolejna runda finansowania Spaceliftu będzie prawdopodobnie dwukrotnie większa od poprzedniej. Jej wielkość zależy od sytuacji na rynku, podobnie jak termin — wstępnie spółka chce ją zamknąć w IV kw. 2023 r., ale może zaczekać dłużej.

— W naszej ocenie wartość firmy rośnie [w ostatniej rundzie została wyceniona na ponad 100 mln USD — red.], a gotówki mamy dość, więc nie zamierzamy sprzedawać udziałów przy takiej wycenie jak poprzednio. W poprzednich rundach inwestorzy sami się zgłaszali, jednak czasy z lat 2020-21, gdy fundusze same przychodziły z workiem pieniędzy, już raczej nie wrócą — twierdzi Paweł Hytry.

Wraz z drugim założycielem, Marcinem Wyszyńskim, mają kontrolny pakiet, ale po następnej rundzie trudno będzie go zachować. Pieniędzy firma będzie potrzebować na inwestycje m.in. w marketing, sprzedaż i zatrudnienie. Sporą część pochłonie rozbudowa oferty.

— Z jednym produktem jesteśmy w stanie osiągnąć 50 mln USD przychodów rocznie. Widzimy jednak potencjał dojścia w kilka lat do poziomu 100 mln USD, ale do tego potrzebujemy kolejnych produktów. Tym bardziej że mamy już bazę zadowolonych klientów, którym możemy zaproponować nowe rozwiązania — mówi prezes Spaceliftu.

Bliżej końca roku firma zdecyduje, czy postawić na organiczny rozwój oprogramowania, czy przejąć technologiczną spółkę, która pozwoli przyspieszyć plany.

Doświadczony przedsiębiorca w elitarnym klubie

Paweł Hytry był inicjatorem stworzenia w 2014 r. i największym udziałowcem FitPassu. Pieniądze ze sprzedaży biznesu ulokował m.in. w polskie fundusze VC. Nie inwestuje na razie bezpośrednio w start-upy z powodu braku czasu. Sam doświadczył posiadania inwestorów niezaangażowanych w pomoc, więc nie chce iść tą samą drogą. Z chęcią poświęci karierę obecnej firmie.

— Za nami już okres największej niepewności w start-upie, trwający dwa, trzy lata, więc będzie tylko lepiej. Mam nadzieję, że będę związany ze Spaceliftem jak najdłużej. Tworzenie firmy od zera jest męczące, nie chcę przechodzić przez to trzeci raz. Traktuję Spacelift jako biznes na lata, a nie typowy start-up budowany pod sprzedaż z zyskiem. Poprzednią firmę doprowadziłem do etapu prawie 100 pracowników i kilku milionów euro przychodów, więc teraz chciałbym kierować globalnym biznesem zatrudniającym setki osób. To miałoby dla mnie większą wartość niż jakiekolwiek pieniądze ze sprzedaży udziałów — mówi Paweł Hytry.

Jesienią 2022 r. dołączył, jako pierwszy Polak, do międzynarodowego, prestiżowego klubu jednorożców i przedsiębiorców, których celem jest budowanie globalnych biznesów — Endeavora. Efekt przerósł jego oczekiwania, mimo że minęły dopiero trzy miesiące.

— Zapewnia mi to dostęp do wymiany wiedzy z przedsiębiorcami na dużo późniejszym etapie działalności, a także pozwala zbudować regularną relację z przedstawicielami branży. Spotkanie z Rajatem Bhargavą, prezesem JumpCloud, zaowocowało już testowaniem współpracy. Ponadto społeczność Endeavora pomaga nam m.in. wejść do Singapuru. Korzyści dla Spacelifu już są więc duże, a będą jeszcze większe. Z roku na rok przybywa w Polsce przedsiębiorców, którzy pasowaliby do Endeavora — myślących coraz bardziej globalnie i tworzących coraz większe technologiczne biznesy — twierdzi Paweł Hytry.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane