SPADA POPYT NA AUTA DOSTAWCZE

Artur Adamowicz, Wojciech Kowalczuk
13-11-1998, 00:00

SPADA POPYT NA AUTA DOSTAWCZE

Zmiany na rynku pojazdów służbowych

SŁUŻBOWE CZY PRYWATNE: Wojciech Drzewiecki z firmy Samar zauważa, że przedsiębiorstwa często korzystają z dużych upustów przy zakupie aut służbowych, a potem odsprzedają je pracownikom po okazyjnej cenie. fot. Borys Skrzyński

Sprzedaż samochodów osobowych na potrzeby firm wymyka się statystykom. Według oficjalnych danych, 20-25 proc. sprzedawanych w Polsce aut osobowych zasila floty przedsiębiorstw. Według Wojciecha Drzewieckiego z firmy Samar, zajmującej się badaniami rynku samochodowego, część pojazdów kupowanych w ramach kontraktów flotowych od dealera trafia od razu do prywatnych użytkowników.

— Jakimi autami jeżdżą menedżerowie polskich przedsiębiorstw?

— Większość polskich oddziałów firm zagranicznych zapewnia swoim menedżerom średniego szczebla auta o standardzie np. Forda Mondeo, czy Opla Vectry — czyli pojazdy klasy wyższej średniej. Kadra wyższego szczebla jeździ zaś samochodami klas D i E, np. Oplami Omega. Polskie firmy są mniej chętne do udostępniania samochodów służbowych tym, którzy nie potrzebują ich bezpośrednio do pracy. Jeśli już to robią, to kadra średniego szczebla otrzymuje samochody typu Ford Escort i Opel Astra. Pojazdy klasy Mondeo czy Vectry są natomiast przyznawane menedżerom wyższego szczebla.

— Co decyduje o wyborze przez firmy konkretnej marki aut dla swoich pracowników?

— Akcje promocyjne producentów nie mają większego wpływu na ich decyzje. W przypadku koncernów międzynarodowych umowy na zakup tzw. aut flotowych mają charakter globalny. Dlatego w Polsce firmy te kupują samochody tych samych marek, co w innych krajach. Na przykład Jacobs Suchard, który współpracuje z Fordem, musiałby otrzymać bardzo duży upust od innej firmy, aby odstąpić w Polsce od reguły obowiązującej na całym świecie.

Jeśli chodzi o polskie przedsiębiorstwa, to jeszcze kilka lat temu kupowały one auta, kierując się bardziej impulsem lub układami towarzyskimi swych szefów niż rachunkiem ekonomicznym. Obecnie biorą już pod uwagę cenę zakupu, koszty serwisu i jego dostępność czy wreszcie gwarancję zbycia kupowanych aut po okresie ich użytkowania.

— Jak na wielkość sprzedaży samochodów osobowych dla firm wpływa leasing?

— Przepisy nadal nie pozwalają leasingować typowych aut osobowych, ale jestem przekonany, że w niedalekiej przyszłości prawo ulegnie zmianie. Gdy przyjrzymy się sprzedaży aut flotowych w ostatnich latach, można zauważyć, że lekkie samochody dostawcze tracą popularność na rzecz aut osobowych, zaadaptowanych do przewozu ładunków. Może to wynikać z gwałtownego spadku sprzedaży przestarzałego Poloneza trucka, który wcześniej miał wielki udział w rynku lekkich pojazdów dostawczych. Sądzę jednak, że najważniejszą przyczyną tego zjawiska jest wzrost popularności leasingowania samochodów osobowych, które na potrzeby przepisów o leasingu „udają” dostawcze.

— Jak na rynek aut flotowych wpływa tworzenie przez koncerny samochodowe własnych banków?

— Podobnie jak na sprzedaż samochodów dla osób prywatnych. Posiadanie przez producenta własnego banku pozwala mu stworzyć korzystniejszą ofertę kredytową przy zachowaniu bez zmian ceny auta.

W większości krajów Europy, aby zaoferować nabywcy kredyt, producent samochodów nie musi mieć licencji na działalność bankową. Nasze prawo jej wymaga. Ponadto posiadając własny bank producent ma o wiele większe uprawnienia przy egzekwowaniu spłaty należności niż gdyby kredytował zakup samochodów tylko jako ich producent. Na decyzję utworzenia banku ma zatem wpływ nie tylko polskie prawo, ale i wiarygodność tutejszych nabywców.

— Jaki jest udział aut kupowanych przez firmy w krajowym rynku samochodów osobowych?

— Brakuje dokładnych danych na ten temat, jednak udział aut flotowych w rynku samochodów osobowych, podobnie jak przed rokiem powinien osiągnąć 20-25 proc., zależnie od marki. Mówi się że największym dostawcą aut dla firm jest Fiat. Tylko należy sobie zadać pytanie, ile pojazdów kupowanych przez przedsiębiorstwa rzeczywiście do nich trafia? Czasami zdarza się, że firma kupuje dużą partię samochodów, otrzymuje wysoki upust i od razu odsprzedaje ich część swoim pracownikom. Staram się o uzyskanie pełnej informacji o rejestracji pojazdów, dzięki czemu będzie można precyzyjniej określić, ile z nich rzeczywiście kupowanych jest na potrzeby firm.

— Jak kryzys rosyjski wpłynął na polski rynek aut flotowych?

— Podobnie jak w przypadku zakupów dokonywanych przez osoby fizyczne, nie zanotowano żadnego spadku sprzedaży. Przeciwnie, niektórzy producenci wykorzystują kryzys do ożywienia popytu, stosując zachęty typu: „u nas kupisz auto po cenach sprzed kryzysu”.

Sądzę, że ten rok może okazać się nietypowy. Co prawda nie dotyczy to zakupu samochodów przez firmy, ale można spodziewać się, że sprzedaż w ostatnim kwartale może być wyższa niż zwykle pod koniec roku. Do ożywienia powinno się przyczynić utrzymanie ulg budowlanych. Sądzę, że część osób, które aby z nich skorzystać „zamroziły” środki z zamiarem rozpoczęcia budowy domu, teraz zdecyduje się przeznaczyć je na nowy samochód.

Artur Adamowicz

Wojciech Kowalczuk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Adamowicz, Wojciech Kowalczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / SPADA POPYT NA AUTA DOSTAWCZE