W pierwszym kwartale Bank Millennium zanotował gwałtowny spadek zysku netto — o 17 proc. Od tego czasu nie będzie konsolidował zysków z PZU, co oznacza, że jego wyniki mogą być jeszcze gorsze.
W pierwszym kwartale Bank Millennium zarobił netto niecałe 30 mln zł — o 17 proc. mniej w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Gdyby z tego wyniku wyłączyć konsolidację zysku PZU, okazałoby się, że bank zarobił około 5 mln zł.
Bank, począwszy od tego kwartału, zamierza nie uwzględniać w swoich wynikach zysku PZU.
— To zabieg czysto techniczny, związany z zaleceniem naszego inwestora strategicznego — BCP — mówi Bogusław Kott, prezes banku.
Nie ukrywa jednak, że będzie to oznaczało pomniejszenie co kwartał wyników spółki o 20-25 mln zł.
— To będzie bardzo znaczny spadek wyniku, jednak wyłączenie zysku z PZU bardzo poprawi przejrzystość bilansu spółki — uważa Marek Świętoń, analityk ING BSK IM.
Prezes Millennium zapewnia jednak, że bank nie zamierza wycofać się z inwestycji w PZU.
Powodem spadku wyniku banku są m.in. niższe dochody z opłat i prowizji — o 9 mln zł.
— Mniej także niż w pierwszym kwartale 2002 r. zarobiliśmy na obligacjach i walutach — wyjaśnia Bogusław Kott.
Wpływ na wynik, jego zdaniem, miała także spadająca wartość depozytów, które przez rok spadły o 13 proc. — do 11,9 mld zł.
Spadek dochodów w Millennium spowodował, że współczynnik kosztów do dochodów wzrósł do 90 proc. Dla przykładu w Pekao SA nie przekracza on 50 proc. Obniżenie tego współczynnika w Millennium w kolejnych kwartałach ma nastąpić przez wzrost przychodów z działalności podstawowej, m.in. z prowizji. Bank nie przewiduje natomiast kolejnych zwolnień.
— Spodziewałem się jeszcze wyższego spadku wyniku, spowodowanego mniejszymi dochodami z operacji finansowych i prowizji. Spadek zysku o 17 proc. uważam więc za nie najgorszy rezultat — ocenia Andrzej Powierża, analityk DI BRE Banku.