Spadek ceny ropy naftowej przecenił koncerny paliwowe

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2001-11-16 00:00

Zaskakująco dobre dane o wzroście sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych tchnęły sporo optymizmu w inwestorów giełdowych. Rosnąca konsumpcja amerykańskiego społeczeństwa wskazuje bowiem, że mimo chwilowego załamania po wrześniowym ataku terrorystów, zaufanie konsumentów nie słabnie, co jest dobrym prognostykiem dla poziomu sprzedaży dóbr. Inwestorów dodatkowo ucieszyły doniesienia z frontu afgańskiego, które niektórzy obserwatorzy rynku odczytują jako zapowiedź szybkiego zakończenia konfliktu zbrojnego w Azji.

Właśnie tak odczytali ostatnie wydarzenia na rynku inwestorzy operujący na giełdzie tokijskiej. Nic więc dziwnego, że główny indeks giełdy japońskiej Nikkei 225 wzrósł aż o 4 proc. Na czwartkowej minihossie zyskiwali przede wszystkim posiadacze akcji eksporterów, którym dodatkowo pomagał niski kurs euro i nadzieja, że rynek amerykański będzie w stanie wchłonąć więcej japońskich produktów. Szczególnie udane okazały się wczorajsze notowania dla papierów Sony i Toshiby. Mocno drożały też walory producentów chipów.

Równie dobra nastroje dominowały na rynkach Starego Kontynentu. Już przed otwarciem czwartkowych notowań większość analityków prognozowała wzrosty indeksów. Zwyżkować miały walory koncernów wydobywczych, tanieć natomiast walory firm paliwowych. Ostatecznie w centrum zainteresowań inwestorów znalazły się papiery koncernów telekomunikacyjnych i linii lotniczych. Z grona tych ostatnich, silnie do góry szła wycena akcji British Airways i Lufthansy. W przypadku telekomów najbardziej zastanawiająca była aprecjacja Telefoniki. Zastanawiająca, gdyż spółka co prawda pochwaliła się wzrostem przychodów po trzech kwartałach tego roku, niemniej jednak 7,2-proc. wzrost sprzedaży był znacznie niższy od oczekiwań ekspertów. Z tonu nie spuszczali też producenci sprzętu telefonicznego, tacy jak Nokia, Alcatel czy Siemens.

W trakcie sesji potwierdziły się czarne scenariusze dla koncernów paliwowych. Spadek cen ropy oznacza niższe dochody tych podmiotów, a tym samym niższą wartość akcji. Najwięcej tracili potentaci sektora, na czele z Shell-em, Royal Dutch i TotalFina Elf.

We wczesnych godzinach popołudniowych doszło do gwałtownej zmiany trendu. Pogłoski o eksplozji w Teksasie mocno zaniepokoiły graczy, którzy zaczęli zamykać pozycje.

Niewielkie objawy paniki wykazywali gracze handlujący walorami na amerykańskich parkietach. Wiązać to można było też z obawami o realizację zysków przez część inwestorów skuszonych ostatnimi gwałtownymi wzrostami akcji. Jak się szybko okazało, obawy te były w pełni uzasadnione. Gorsze od prognoz wyniki Applied Material pchnęły indeksy w dół. Nasdaq Composite spadł na otwarciu o 0,6 proc.