S&P500 przerwał w poniedziałek najdłuższą od listopada 2004 roku, trwającą dziewięć sesji z rzędu, serię wzrostów. Poza chęcią realizacji zysku z tego okresu, przekraczającego 10 proc. dla całego indeksu, do spadków mogła przyczynić się wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa, że nie planuje rozmów w najbliższym czasie z prezydentem Chin. Nie zrekompensowała tego zapowiedź, powtórzona w poniedziałek przez sekretarza skarbu Scotta Bessenta, że umowy handlowe z niektórymi państwami mogą być zawarte nawet już w tym tygodniu. Trump przypomniał także inwestorom o niepewności, której jest źródłem, niespodziewanie sygnalizując zamiar wprowadzenia 100 proc. cła na zagraniczną produkcję filmową. Wywołało to spadki kursów spółek branży, m.in. Netflixa (-1,9 proc.), Walt Disney Co. (-0,4 proc.) i Paramount (-1,6 proc.), których nie zahamowały późniejsze doniesienia, że decyzje jeszcze nie zapadły.
Przecena ropy do poziomu z lutego 2021 roku, spowodowana przez ogłoszenie przez grupę państw z OPEC+ kolejnego zwiększenia podaży w czerwcu pomimo nadmiaru surowca, spowodowała dalsze osłabienie notowań spółek naftowych, które były najgorzej notowanym segmentem rynku w ubiegłym tygodniu. W Średniej Przemysłowej Dow Jones drugim najmocniej taniejącym blue chipem był lider branży naftowej, Chevron (-2,1 proc.).
Przez całą sesję w grupie najmocniej taniejących spółek z S&P500 było Berkshire Hathaway (-5,0 proc.). To reakcja na wiadomość, że legendarny Warren Buffett ogłosił odejście z zarządu spółki po tym jak kierował nią 60 lat.
UBS ogłosił w poniedziałek, że widzi poprawę średnioterminowych perspektyw amerykańskiego rynku akcji. Jego prognoza osiągnięcia 5800 pkt przez S&P500 na koniec 2025 roku oznacza jednak tylko 2,5 proc. wzrost indeksu z obecnego poziomu.
Inwestorzy coraz więcej uwagi poświęcają dwudniowemu posiedzeniu Fed, którego wynik zostanie ogłoszony w środę. Wiadomość o niespodziewanym wzroście w kwietniu wskaźnika ISM aktywności amerykańskiego sektora usług okazała się po danych o rynku pracy kolejnym argumentem dla banku centralnego, że nie musi śpieszyć się z wznawianiem luzowania polityki pieniężnej. Rentowność obligacji USA rosła.
W S&P500 spadły kursy 62 proc. spółek. Podaż przeważała w 10 z 11 głównych segmentach indeksu. Najmocniej taniała energia (-2,0 proc.), dyskrecjonalne dobra konsumpcyjne (-1,3 proc.) i IT (-0,85 proc.). Najmniejsze straty notowały segmenty usług telekomunikacyjnych (-0,06 proc.) i spółek przemysłowych (-0,04 proc.), a jako jedyny minimalnie rósł segment dostawców dóbr codziennego użytku (0,02 proc.).
W Średniej Przemysłowej Dow Jones spadły kursy 17 z 30 spółek. Najmocniej taniały Apple (-3,2 proc.), Chevron (-2,1 proc.) i Nike (-2,0 proc.). Największe wzrosty kursów notowały IBM (1,5 proc.), McDonald's (1,25 proc.) i UnitedHealth Group (1,2 proc.).
Spadła wartość 64 proc. z prawie 3,3 tys. spółek z Nasdaq Composite. Spadły również kursy większości technologicznych blue chipów ze „wspaniałej siódemki”. Jej indeks stracił poniedziałek 1,0 proc. Najmocniej taniały akcje Apple (-3,2 proc.) i Tesli (-2,4 proc.). Najlepiej notowane było w tej grupie Meta Platforms (0,4 proc.).
