Oddanie lidera rynku kolportażu w ręce największych wydawców zaczyna niepokoić pozostałych graczy.
Pat wokół prywatyzacji Ruchu trwa od 1997 r., kiedy MSP zakwestionowało ofertę Hachette Distribution Services i unieważniło zorganizowany wcześniej przetarg. W styczniu 2002 r. Wiesław Kaczmarek, szef MSP, zapowiadał rychłe zakończenie sporu z Hachette. Swój optymizm opierał na propozycji polubownego rozwiązania sprawy, którą na początku roku złożyć miał Hachette. Na razie do ugody nie doszło, a biuro prasowe ministerstwa nabrało wody w usta w tej sprawie.
Na początku roku Hachette złożył ministerstwu propozycję polubownego zakończenia sporu.
— Najpierw musimy zamknąć sprawy z Francuzami. Hachette złożył propozycję. Jej rozstrzygnięcie pozwoli na otwarcie przetargu na sprzedaż Ruchu — tłumaczył w styczniu Wiesław Kaczmarek.
Byłaby to wymarzona sytuacja dla założonego przez ośmiu wydawców prasowych konsorcjum, w którego skład wchodzą Agora, Axel Springer Polska, Media Express, Polskapresse, Orkla Press, Presspublika, Polityka i H. Bauer. Wspierana przez inwestora finansowego grupa liczy na przejęcie udziałów w Ruchu, a co za tym idzie kontroli nad 50-60 proc. rynku dystrybucji prasy. Zainteresowanie przetargiem wyrażali również mniejsi gracze kolporterskiego rynku — m.in. kielecki Kolporter.
Zdaniem części wydawców, wejście konsorcjum do Ruchu niesie pewne zagrożenia.
— Przykład Czech i Węgier, gdzie wydawnictwa prasowe przejęły kontrolę nad rynkiem kolporterskim, pokazuje, że takie rozwiązanie wcześniej czy poźniej doprowadzi do konfliktów między dużymi i małymi wydawnictwami. Udział wydawców w prywatyzacji Ruchu jest możliwy, ale powinni się zadowolić mniejszościowym pakietem. Kontrolę musi sprawować inwestor branżowy — uważa Waldemar Tevnell, prezes Bonnier Business (Polska), wydawca „Pulsu Biznesu”.
— Z biznesowego punktu widzenia kontrolowany przez największych wydawców Ruch nie miałby interesu w blokowaniu dostępu do rynku mniejszym wydawcom. Z drugiej strony tytuły należące do członków konsorcjum korzystałyby z preferencyjnych stawek — uważa Radek Miklaszewski z domu mediowego Optimum Media OMD.



