Czytasz dzięki

Stany Zjednoczone zadłużone jak po wojnie

opublikowano: 29-09-2020, 22:00

Poziom długu USA przekroczy ten obserwowany podczas II wojny światowej i nie ulegnie redukcji w nadchodzącej dekadzie — wynika z projekcji Kongresowego Biura Budżetowego.

Gdy w roku 1945 Stany Zjednoczone wygrały II wojnę światową, relacja długu publicznego do produktu krajowego brutto (PKB) sięgnęła rekordowych 105 proc. W ciągu czterech wojennych lat zadłużenie Ameryki (w relacji do PKB) zwiększyło się przeszło 2,5-krotnie. Tyle było potrzeba, aby zmiażdżyć hitlerowskie Niemcy i Cesarstwo Japonii. Pax Americana zapanował nad połową świata na kolejne 75 lat. USA stały się globalnym hegemonem, z największą gospodarką, najsilniejszą armią i najnowocześniejszą technologią.

Rekordowe deficyty…

Przez poprzednie 13 lat amerykański dług publiczny względem PKB wzrósł z 35 do 98 proc. W tym czasie Ameryka nie toczyła żadnej dużej wojny (Irak, Libia, Syria się tu nie liczą) i nikogo nie pokonała. Udział gospodarki Stanów Zjednoczonych w globalnym PKB sukcesywnie malał — głównie kosztem Chin. 17,6 bln USD pożyczonych przez ten czas przez administrację federalną gdzieś się rozeszło, utrzymując poziom życia Amerykanów ponad możliwości produkcyjne gospodarki.

Ostatni cios Ameryka zadała sama sobie. Na dwa miesiące zamknęła gospodarkę, aby spowolnić ekspansję chińskiego koronawirusa (co zresztą się nie udało). Jak szacuje Kongresowe Biuro Budżetowe (CBO), tegoroczny deficyt fiskalny Stanów Zjednoczonych wyniesie 3,3 bln USD. Manko w kasie Białego Domu stanowi ekwiwalent 16 proc. PKB i pod tym względem to największy deficyt po 1945 r.

Tylko w tym roku pakiety nadzwyczajnych wydatków publicznychpochłoną około 2,2 bln USD. Tegoroczne wydatki budżetowe USA będą o 50 proc. wyższe od zeszłorocznych i według CBO sięgną 6,6 bln USD. Połowa tych wydatków zostanie pokryta pożyczkami. Niewiele lepiej ma być w przyszłym roku. CBO prognozuje, że deficyt fiskalny w 2021 r. wyniesie 1,8 bln USD, przy wydatkach na poziomie 5,07 bln USD i dochodach budżetowych wynoszących 3,26 bln USD. Deficyt fiskalny w skali 8,6 proc. PKB będzie trzecim najwyższym od 1946 r.

…i monstrualne długi

Skutkiem niespotykanych po II wojnie światowej deficytów będzie błyskawiczny przyrost zadłużenia Stanów Zjednoczonych. Dług znajdujący się w posiadaniu publicznym (ang. held by public) ma wzrosnąć z 20,27 bln USD do 21,93 bln USD na koniec 2021 r. Najnowsza projekcja CBO obejmuje okres do 2030 r., kiedy to zadłużenie USA ma sięgnąć 33,5 bln USD. Zaznaczmy przy tym, że CBO prognozuje dług znajdujący się w posiadaniu publicznym, bez uwzględnienia obligacji skarbowych utrzymywanych przez agendy rządowe (czyli głównie federalne fundusze emerytalne). We wrześniu 2020 r. ten „dług wewnętrzny” opiewał na 5,9 bln USD.

Nie tylko wartości nominalne robią wrażenie. Eksperci Kongresu prognozują, że relacja długu publicznego (bez uwzględnienia długu będącego w posiadaniu agend rządowych) do PKB wzrośnie w tym roku do 98,2 proc., w przyszłym do 104,4 proc., a w roku 2023 przekroczy rekord z 1946 i sięgnie 106,7 proc. Przy założeniu utrzymania obecnej polityki w kolejnych latach dług publiczny Ameryki ma dalej rosnąć i pod koniec przyszłej dekady zbliży się do 109 proc. PKB.

Źródła budżetowej dziury

Gdy spojrzymy na amerykański budżet, sprawa staje się jasna. Problem nie leży w dochodach. Wpływy z podatków w całym okresie prognozy mają rosnąć w kategoriach nominalnych, po roku 2021 utrzymując się w przedziale 17-18 proc. PKB, czyli na poziomie średniej z lat 1970-2019. Prawdziwe źródło amerykańskich deficytów znajduje się po stronie wydatkowej. Mimo że prognoza CBO nie zakłada wprowadzenia drugiego „pakietu stymulującego”, to i tak wydatki Wuja Sama przez dekadę mają pozostać na bardzo wysokim poziomie, w każdym roku przekraczając 5 bln USD (wobec 4,45 bln USD w 2019 r.).

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Na co amerykańska administracja wyda tyle pieniędzy? Wbrew pozorom nie na armię. CBO prognozuje, że wydatki wojskowe pozostaną względnie stabilne — Pentagon może liczyć na 750-850 mln USD rocznie przez najbliższe kilka lat. Także pozostałe wydatki uznaniowe Białego Domu nie powinny znacząco wzrosnąć. Prawdziwą fiskalną bombą są natomiast wydatki socjalne związane ze starzeniem się amerykańskiego społeczeństwa. CBO prognozuje, że w najbliższej dekadzie wydatki Social Security (taki amerykański ZUS) wzrosną o 72 proc., z 946 mld do 1,63 bln USD. Koszty finansowania usług medycznych dla seniorów (Medicare) urośnie nominalnie o 87 proc., z 862 mln do 1,61 bln USD.

Do tego dorzućmy znacznie mniejsze (ale wciąż istotne) kwoty na socjal dla obywateli przed 65. rokiem życia (ok. 0,5 bln USD w 2021 r.) oraz koszty utrzymania weteranów oraz federalnych i wojskowych emerytów (ok. 0,3 bln USD). Według najnowszych projekcji CBO w 2030 r. Ameryka będzie przeznaczać 6 proc. PKB na państwowe emerytury (wobec 5,3 proc. w roku 2020 i 2,8 proc. w 1970 r.) i 6,9 proc. PKB na federalną opiekę medyczną (względem 6,1 proc. w 2020 i 0,8 proc. 50 lat temu). Wydatki wojskowe obniżą się za to z 3,5 do 2,9 proc. PKB w horyzoncie 10-letnim.

Wszystko trzyma się na dolarze

Obecnie (prawie) nikt na rynku finansowym nie przejmuje się zadłużeniem Stanów Zjednoczonych. Co więcej, od marca kapitał wali do Ameryki drzwiami i oknami, kupując dolara i rekordowo nisko oprocentowane Treasuries. Na razie świat ma dość własnych problemów, aby dywagować nad wypłacalnościąnajpotężniejszego państwa globu trzymającego kontrolę nad największą gospodarką, najpłynniejszym rynkiem finansowym i główną walutą rezerwową. W odwodzie cały czas stoją też prasy drukarskie Rezerwy Federalnej. Na razie Fed „drukuje” pieniądze w tempie 120 mld USD miesięcznie, skupując z rynku obligacje skarbowe (za 80 mld USD) i papiery hipoteczne (za 40 mld USD). Przy takim wymiarze QE bank centralny USD de facto finansuje blisko 1 bln USD rocznego deficytu fiskalnego USA. W tym roku Fed pokryje więc około jednej trzeciej potrzeb Departamentu Skarbu, a w przyszłym roku prawie połowę.

Dopóki świat ufa Ameryce i dolarowi, tak długo Waszyngton może generować monstrualne deficyty budżetowe i nie przejmować się galopującym zadłużeniem. Pytanie tylko, jak długo można to ciągnąć i kiedy wreszcie ktoś powie: „sprawdzam”. Jeśli zaufanie do dolara zacznie słabnąć, to Rezerwa Federalna zostanie zmuszona do zwiększenia skali skupu obligacji skarbowych w zamian za świeżo wykreowane dolary (a dokładnie: nadmierne rezerwy banków komercyjnych).

Jeśli ten proceder zostanie uznany za trwały, to czeka nas dalsza erozja zaufania do dolara. Spadek wartości amerykańskiej waluty oznaczałby wzrost inflacji w Stanach Zjednoczonych, co prędzej czy później zmusiłoby Fed do podniesienia stóp procentowych. Wzrosłyby więc koszty obsługi długu publicznego, co zmusiłoby władze USA albo do drastycznego zrównoważenia budżetu poprzez cięcie wydatków socjalnych, albo do wejścia na kurs hiperinflacyjny. W obu przypadkach byłby to prawdopodobnie koniec dolara jako globalnej waluty rezerwowej. Ale to jest ryzyko, którym świat finansów zacznie się martwić najwcześniej w przyszłym roku. Albo jeszcze później.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane