Starak wpuścił Węgrów w maliny

Agnieszka Berger
opublikowano: 08-07-2008, 00:00

A miało być tak pięknie. Rodziła się regionalna potęga farmaceutyczna. Starak się rozmyślił. Rynek przeżył szok.

Megafuzja Polpharamy z Gedeonem Richterem nie wypali

A miało być tak pięknie. Rodziła się regionalna potęga farmaceutyczna. Starak się rozmyślił. Rynek przeżył szok.

Genefar, holenderska spółka Jerzego Staraka kontrolująca Polpharmę, trzecią siłę na polskim rynku producentów leków, wycofała się z transakcji z regionalnym potentatem farmaceutycznym, węgierską spółką Gedeon Richter. Taka wiadomość wczoraj wprawiła w osłupienie monitorujących rynek analityków.

— To szokująca wiadomość, zwłaszcza że jeszcze w piątek firmy informowały, iż mają zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na sfinalizowanie transakcji — komentuje Monika Stefańczyk, analityk z badającej rynek farmaceutyczny firmy PMR.

Na mocy porozumienia zawartego w listopadzie ubiegłego roku Polpharma miała stać się częścią regionalnej potęgi węgierskiego koncernu. W zamian Jerzy Starak miał otrzymać fotel wiceprzewodniczącego w radzie dyrektorów Gedeon Richter oraz 26,75 proc. akcji powiększonej spółki.

Wczoraj Węgrzy poinformowali, że do zapowiadanej od miesięcy megatransakcji zapewnie nie dojdzie, bo Genefar wypowiedział umowę. Według nich, niedoszły partner zażądał zmiany uzgodnionych wcześniej warunków, na co Węgrzy nie przystali. W rezultacie właściciel Polpharmy oświadczył, że nie jest zainteresowany kontynuowaniem transakcji. To wersja Gedeona Richtera. Wersji Polpharmy nie udało nam się poznać, bo przez całe popołudnie Jerzy Starak był nieosiągalny. Za zerwanie umowy grozi mu 40 mln USD odszkodowania.

Analitycy nie mają wątpliwości — rezygnacja z połączenia to zła wiadomość przede wszystkim dla Richtera.

— Węgierska spółka ma słabą pozycję na polskim rynku leków, który dla niej, jako firmy regionalnej, ma dużą wagę. Gedeon praktycznie nie ma szans zbliżyć się do liderów drogą wzrostu organicznego. Przejęcie Polpharmy pozwoliłoby mu nadrobić ten dystans jednym ruchem — komentuje Przemysław Sawala-Uryasz, ekspert rynku farmaceutycznego z CA IB.

Dodatkowo połączenie z Polpharmą wzmocniłoby pozycję węgierskiego koncernu na potężnym rynku rosyjskim.

Zdaniem eksperta, zaskakujący przebieg wypadków może oznaczać tylko jedno: Polpharma ma widoki na inną transakcję, prawdopodobnie na lepszych warunkach.

— Jeśli już Jerzy Starak zdecydował się sprzedać spółkę, jest bardzo mało prawdopodobne, że podjął rozmowy tylko z jednym partnerem. Jego pewność siebie w negocjacjach i gotowość narażenia się na karę umowną wskazuje na to, że ma w odwodzie bardziej atrakcyjną propozycję — komentuje Przemysław Sawala-Uryasz.

Na decyzję właściciela Pol- pharmy mogła wpłynąć również sytuacja na giełdzie. Akcje notowanego w Budapeszcie Gedeona Richtera tylko w tym roku straciły na wartości 23 proc. A to właśnie akcjami Węgrzy mieli opłacić przejęcie Polpharmy. Być może Jerzy Starak uznał, że przy takim spadku kursu transakcja na wynegocjowanych wcześniej warunkach mu się nie opłaca. Kapitalizacja węgierskiego koncernu wynosiła wczoraj niespełna 596 mld HUF, czyli blisko 8,5 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu