Staropolski też dla Solorza

Eugeniusz Twaróg, Agnieszka Berger
opublikowano: 2008-05-23 07:58

Inwestor chce odzyskać dobre imię i zapewnić sobie spokój w bankowym biznesie. To kolejny cel inwestycyjny po sprzedaży części akcji Cyfrowego Polsatu.

Podwyższenie kapitału o 200 mln zł będzie głównym punktem porządku obrad walnego zgromadzenia akcjonariuszy Invest-Banku, zaplanowanego na 12 czerwca. Szykuje się kolejna, po zakupie 10 proc. akcji Biotonu, inwestycja Zygmunta Solorza-Żaka. Na wydatki zostało jeszcze 450 mln zł — ze sprzedaży części akcji Cyfrowego Polsatu inwestor uzyskał bowiem ponad 800 mln zł.
Jak dowiedział się „Puls Biznesu”, dokapitalizowanie Invest-Banku ma posłużyć zakończeniu raz na zawsze afery sprzed kilku lat, związanej z upadłością Banku Staropolskiego (BS). Wielu poszkodowanych w tej głośnej sprawie wciąż uważa właściciela Invest-Banku i Polsatu za czarny charakter. Tej opinii nie podzielił prokurator, odmawiając w 2006 r. wszczęcia postępowania w sprawie narażenia Banku Staropolskiego na pozorne straty prowadzące do upadłości, na czym grupa Polsatu miała ugrać co najmniej 200 mln USD.
 
Piramida Bykowskiego
Przypomnijmy kilka faktów z przeszłości. Zaczęło się od głośnego w latach 90. biznesmena Piotra Bykowskiego i jego imperium finansowego, które z perspektywy czasu do złudzenia przypomina finansową piramidę. Wśród licznych przedsięwzięć, w których rozkręcaniu wspierali go prominentni wówczas politycy, Bykowski miał dwa banki — Invest-Bank i Staropolski. Wskutek niejasnych i skomplikowanych operacji finansowych, które już od kilku lat są przedmiotem wnikliwego zainteresowania prokuratury i sądu, oba znalazły się w kłopotach. Bykowski, szukając wsparcia, trafił do Zygmunta Solorza-Żaka, który zdecydował się zainwestować w zdrowszy z dwóch podmiotów — Invest-Bank. Staropolski, już wówczas bliski bankructwa, upadł na początku 2000 r. Plajta sprawiła, że przepadły depozyty 148 tys. jego klientów — łącznie ponad 600 mln zł.
Blisko 40 tys. poszkodowanych, głównie ci, którzy zdecydowali się powierzyć bankowi Bykowskiego większe kwoty, do dziś nie odzyskało części oszczędności. Pomniejszych wierzycieli zaspokoił Bankowy Fundusz Gwarancyjny, wypłacając im łącznie prawie 480 mln zł. Pozostali od lat czekają na zwrot depozytów, których suma sięga 156 mln zł.
 
Ostatnia szansa
Nabici w butelkę klienci Banku Staropolskiego mają tylko jedną szansę na odzyskanie pieniędzy. Bankrut musi zostać w całości sprzedany przez syndyka innemu bankowi, który weźmie na siebie spłatę starych długów. Problem w tym, że wartość jego aktywów — według wszystkich dotychczasowych wycen — jest daleko niższa od sumy zobowiązań. Trudno więc się dziwić, że żaden z czterech przetargów nie zakończył się sukcesem. Dotychczas pojawiał się tylko jeden zainteresowany… Invest-Bank.

Jaki interes ma spółka Zygmunta Solorza-Żaka w przejęciu bankruta? Jan Kanecki, syndyk, nie ma wątpliwości. Kluczowe znaczenie ma to, że wśród aktywów Staropolskiego jest 30-procentowy pakiet akcji Invest-Banku. Wprawdzie wiąże się z nim zaledwie 5-procentowe prawo głosu na walnym, jednak gdyby akcje wpadły w niepowołane ręce, ich posiadacz mógłby przeszkadzać Solorzowi w prowadzeniu interesów. Syndyk dostrzega też w sprawie drugą warstwę. Właściciel Polsatu, przez lata obwiniany przez poszkodowanych w aferze Staropolskiego, chce skorzystać z szansy, by odzyskać dobre imię.

— Myślę, że zdjęcie z Invest-Banku piętna współwinnego, nie jest bez znaczenia — uważa Jan Kanecki.
Zygmunt Solorz-Żak nie był jednak tak zdeterminowany, by zapłacić każdą cenę. We wcześniejszych przetargach składał oferty warunkowe. Uzależniał przejęcie bankruta od zredukowania roszczeń poszkodowanych klientów. Upłynęły lata, nim udało się osiągnąć kompromis.

— Wierzyciele zgodzili się na zredukowanie długu o 31 mln zł — potwierdza syndyk.

Na porozumienie był najwyższy czas, bo — według Jana Kaneckiego — piąta próba sprzedaży Staropolskiego to przetarg ostatniej szansy. Gdyby i tym razem nie doszło do transakcji, majątek bankruta czekałaby sprzedaż po kawałku, a poszkodowani nie dostaliby ani grosza. Jeśli oferta, którą 26 czerwca zamierza złożyć Invest-Bank, zostanie przyjęta, syndyk dostanie za bank symboliczną złotówkę, a do wierzycieli wróci 125 mln zł. Chyba że zdarzy się coś, co pokrzyżuje plany właściciela Polsatu…

Więcej  w piątkowym "Pulsie Biznesu"