Stewardessa zerka za bombonierką

Lotnictwo starej daty pamięta więcej niż czasy oklaskiwania pilota — i nie chodzi tu o tęskne wspominki, tylko o drożejące aktywa

Częstowanie stewardessy w drodze rewanżu wedlowską czekoladką to żaden wycinek z poważnych archiwów, bo gdy na aukcję trafia prawdziwa historia lotnictwa, scena z Himilsbachem i Maklakiewiczem wygląda, jakby mogła się rozegrać dzisiaj.

SAMOLOT-WIDMO:
Zobacz więcej

SAMOLOT-WIDMO:

60-centymetrowy model Concorde’a może kosztować nawet 7 tys. zł, mimo że do lotu w barwach Eastern Airlines ostatecznie w ogóle nie doszło. [FOT. BONHAMS]

O dokumentach z prawdziwie głębokiej przeszłości można mówić, przeglądając na przykład materiały z początkowych prób lotów, zarówno tych na kilkadziesiąt metrów, jak i w kosmos. Środowa aukcja w Bonhams ma tytuł „The Air and Space Sale” i znajdziemy w niej cały przegląd technologicznego postępu: od wysoce kolekcjonerskich fotografii eksperymentów braci Wright przez model Concorde’a po rękawicę Armstronga, wartą już więcej niż dziesięć połączeń z Nowym Jorkiem, tam i z powrotem.

Zainwestuj w loft

W kategorii długich dystansów o częstych przekąskach skrajnością byłoby okrążenie globu, a tego dokonał już na początku lat 20. niepozorny, przerobiony bombowiec Donalda Douglasa, którego pojedyncze żebro trafia właśnie do obiegu. Drewniany trójkąt z kawałkiem lakierowanego materiału to niejedyny fragment jakiegoś ważnego dla lotnictwa skrzydła, ale jeden z tańszych, bo wyceniany na równowartość 11-18 tys. zł. Znacznie cenniejszy, a przy tym dwie dekady starszy, jest największy z oferowanych dotychczas na aukcji wycinek materiału, który zamontowali w swoim samolocie bracia Wright — wygląda jak poszarpany kawałek splamionej tektury, a mimo szacunkowej ceny do 25 tys. USD (91 tys. zł) ciągle ma potencjał zwyżkowy.

Wersją przystępniejszą cenowo jest istotnie mniejszy strzępek tworzywa za 5-7 tys. USD (18-25 tys. zł), ale z drewienkiem wielkości dwóch paznokci przytwierdzonym do eleganckiej karty z fotografią hangaru, z którego pochodzi. Przykładając dzisiejszą miarę, hangar pierwszego samolotu miał rozmiar większej szopy na narzędzia, w sam raz na starego grilla, kosiarkę i mniejszy bałagan.

Z przedmiotów użytkowych na aukcji znajdziemy natomiast grający w loftowym wnętrzu stolik wart prawie 90 tys. zł, którego główną podporą jest element konstrukcji zeppelina Hindenburga — największego pasażerskiego sterowca, znanego z czarno-białych zdjęć, dokumentujących jego straszny pożar. Jedną, ale znaczącą dla popytu na bilety katastrofę odnotowali też producenci Concorde’a, który otwiera w katalogu serię modeli metalowym samolotem z szacunkową ceną do 7 tys. zł. Na tyle dom aukcyjny wycenił prędkość ponaddźwiękową, a na równowartość 110- -180 tys. zł — model wspomnianego pierwszego samolotu braci Wright z 1903 r., powstały z oryginalnych materiałów.

Makieta w skali 1:42 mogła zostać wykonana z autentycznego tworzywa pierwowzoru, bo w tamtym zmieniono część poszycia na okoliczność jednej z wystaw. Żeby oglądać je w pełnej krasie, można zainwestować w wiekowe albumy zdjęć — do 30 tys. USD (109 tys. zł) za dokument lotów braci Wright, a do 80 tys. USD (290 tys. zł) za fotografie z podobnych, o 5 lat wcześniejszych eksperymentów Bella. Tego samego, który przełomowe wynalazki opracowywał już z rozpędu, żeby nie poprzestać na tym, że przypisywano mu tylko telefon.

Były kwiaty dla Gagarina

Na rynku dokumentującej fotografii oprócz rzadkich odbitek zachowujących pierwsze loty są też kadry powstałe zupełnie w innej epoce, w kosmosie. Mimo że pamiątki z orbity wyglądają na aktywa zupełnieniespotykane w ziemskim obiegu, jest na odwrót, bo licytacje przedmiotów i druków związanych z podbojem kosmosu weszły już na stałe do kalendarza zachodnich aukcji. Jak w przypadku innych memorabiliów, o cenie decyduje przede wszystkim ranga wydarzenia, niepowtarzalność, a także stan zachowania.

Za kilkadziesiąt tysięcy złotych można wejść w posiadanie treningowej rękawicy Armstronga czy dawnego sowieckiego stroju kosmonauty, jednak prawdziwym napędem dla inwestycyjnej wartości jest zwrot „flown on…”, informujący o pobycie przedmiotu w kosmosie. Dopisek „Flown on Soyuz 9” jest na przykład przy sporządzonym podczas sowieckiej misji dzienniku — zbiorze ręcznych i drukowanych zapisków dokumentujących każde 10 minut.

Na takie przedziały podzielony był notes wyceniony teraz do 6 tys. USD (22 tys. zł), w którym załoga musiała raportować nie tylko parametry lotu, ale też swoją nieziemską codzienność. Dowiadujemy się chociażby, że na orbicie 159 jednemu z uczestników wpadł do oka jakiś paproch w stanie nieważkości, a na innej drugi kosmonauta stwierdził, że mięsne konserwy smakują, ale kosmiczny wiejski serek powinien mieć lżejszą konsystencję. To zapiski z Soyuza, ale do samego pisania można też użyć długopisu za dwadzieścia parę tysięcy złotych, który w ramach misji Apollo XV wylądował na Księżycu.

O kategorię „spoza planety” zahaczają również fotografie — od takich dokumentującychkroki Buzza Aldrina na srebrnym globie przez zdjęcia Ziemi wielkości piłeczki po kolorową panoramę Marsa za kilka tysięcy dolarów, którą wykonał łazik Pathfinder. Mniej kosztowne są zdjęcia astronautów, ale myśląc o inwestycji, warto wybierać te z podpisem — sygnowana odbitka, na której śmieje się Jurij Gagarin, jest wyceniana od 800 USD (2,9 tys. zł) i w pewien smutny sposób łączy rynek pamiątek po lotach rakiet i zwykłych samolotów.

Bohater Związku Radzieckiego i pierwszy człowiek w kosmosie został odsunięty od dalszych projektów z uwagi na ryzyko i służył w armii, żeby zginąć parę lat po wylądowaniu z orbity, podczas rutynowego lotu przeciętnym samolotem.

PAN TWARDOWSKI: Houston, tu Baza Spokoju, „Orzeł" wylądował — taki komunikat przekazał Neal Armstrong z Księżyca, zanim zrobił Buzzowi Aldrinowi to zdjęcie. Odbitka wystawiona na aukcję może mieć wartość powyżej 10 tys. zł. [FOT. BONHAMS]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Stewardessa zerka za bombonierką