Zdaniem Marka Romana, dyrektora generalnego grupy firm doradczych EVIP, renacjonalizacja Stoczni Szczecińskiej powinna być jedynie etapem przejściowym przed upublicznieniem spółki.
- Wojciech Szeląg (Polsat): Cały czwartek stał pod znakiem dyskusji o pszyszłości Stoczni Szczecińskiej. Wygląda na to, że mamy do czynienia z renacjonalizacją stoczni...
- Marek Roman (EVIP): Tak. Taki będzie efekt końcowy obecnych przekształceń. Skarb Państwa stanie się znowu większościowym akcjonariuszem Stoczni Szczecińskiej.
- Czy nie należy traktować tego jak porażkę firmy?
- Mam nadzieję, że jest to rozwiązanie przejściowe, do chwili wprowadzenia grupy stoczniowej do obrotu publicznego. To jedna z nielicznych branż, które w warunkach polskich są rozwojowe. Są to branże, które mają produkt stanowiący istotny udział w eksporcie. Jednak z punktu widzenia rynku kapitałowego, bardziej efektywne byłoby najpierw połączenie stoczni w jedną większą całość.
- Czyli połączenie Stoczni Szczecińskiej ze Stocznią Gdynia? Czy Stocznia Gdynia zgodzi się na taki krok?
- Stocznia Gdynia też ma akcjonariat, w którym znaczący udział mają instytucje finansowe. A te są bardzo zainteresowane tym, by akcje były przedmiotem obrotu publicznego.
- Rząd będzie się starał nie dopuścić do upadku Stoczni Szczecińskiej. Takie jest oficjalne stanowisko. Czyli istnieje takie niebezpieczeństwo.
- Istnieje.